Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
93% |
| liczba ocen: |
280 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Testament "The New Order"
|
Nazwa zespołu: Testament
Tytuł płyty: "The New Order"
| Utwory: |
Eerie Inhabitants; The New Order; Trial By Fire; Into The Pit; Hypnosis; Disciples Of The Watch; The Preacher; Nobody's Fault; A Day Of Reckoning; Musical Death (A Dirge) |
Wydawcy: Megaforce Records / Atlantic Recording Corp.
Rok wydania: 1988
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
"The New Order" jest bez wątpienia jedną z tych WIELKICH płyt,
które w pozytywny sposób wpłynęły na rozwój gatunku. Rzecz jest
dość złożona. Z jednej strony mamy do czynienia z czystym thrashowym
brzmieniem, surowym i nieokrzesanym, rwącymi się gitarami,
przyśpieszeniami rytmu. Z drugiej nie można powiedzieć, żeby ta
płyta była zupełną kontynuacją "The Legacy". Czuć jakieś zmiany,
próby eksploracji nowych rejonów muzycznych, drapieżność pomieszaną
ze spokojem i pięknem. Towarzyszy temu nienaganna technika, rozwinięta
zdecydowanie przez rok, który upłynął od debiutu. Kiedyś jeden
z moich znajomych, człowiek z metalem mający obecnie niewiele wspólnego,
po usłyszeniu instrumentalnego "Musical Death", stwierdził: "Ten
kawałek jest tutaj tylko dlatego, żeby pokazać wszystkim, że jednak
umieją grać". Z punktu widzenia nałogowego słuchacza sytuacja
wygląda nieco inaczej.
Ten album jest bowiem najlepszym w historii grupy i nie popełnię
chyba błędu twierdząc, że jest to powszechnie podzielana opinia.
"The New Order" jest w pełni przemyślaną płytą, spójną i niesłychanie
świeżą. Wykorzystano w sposób szczególny, co bardzo wyraźnie słychać,
gitarę. Jej rolą jest również budowanie tła dla poszczególnych
kompozycji, często stanowi więc samodzielny element muzyki. Pomimo,
że część płyty jest dość schematyczna i przejrzysta, mam tu na
myśli między innymi "Eerie Inhabitants", "Into The Pit" czy "A Day
Of Reckoning", które jednak zachowują dystans do wcześniejszych
dokonań kwintetu, to "Trial By Fire" wyróżnia się zdecydowanie.
Już początek sugeruje, że mamy do czynienia z utworem bardziej
rozbudowanym od pozostałych. Doskonałe połączenie melodii, a może
raczej stylistyki, czy nawet pewnej rytmiki, z gatunkowym ciężarem
gitar. Pewnie nie bez powodu ten kawałek promował wydawnictwo.
Rzeczą prawie natychmiast zauważalną jest sposób gry Skolnicka
i Petersona, począwszy od riffów, poprzez bardziej skomplikowane
aranżacje, aż do wspaniałych, wręcz przebojowych, solówek. Poza
tym trudno jest nie usłyszeć charakterystycznej dla Testamentu
sekcji rytmicznej, z pobrzękującym, wyeksponowanym basem Christiana
i potężnych, dynamicznych uderzeniach perkusji Clemente.
Ciekawym pomysłem było umieszczenie na płycie coveru "Nobody's
Fault" z repertuaru Aerosmith, pierwotnie nagranego jeszcze w roku
1977. Chociaż nie przepadam za tymi weteranami amerykańskiego hard
rocka, to wykonanie ich numeru przez thrashowy band jest miłym
przerywnikiem, o ile można tutaj o czymś takim mówić. Ale dla mnie
faworytem numer jeden pozostanie do końca, wspomniany na początku
"Musical Death", rapsodia z dwiema, przeplatającymi się wzajemnie,
gitarami.
Przeglądając książeczkę dołączoną do płyty, można wysunąć wnioski
na temat zainteresowań samych muzyków. Otóż "Disciples Of The Watch"
został zainspirowany przez horror, znany w Polsce jako "Dzieci
z kukurydzianego pola". Ta ciekawostka pozostawia jednak niekłamany
żal do Chucka Billy i zespołu, który podążył ścieżką wytyczoną
przez obraz filmowy klasy B. Żartowałem :)))))))
Wypadałoby teraz jakoś zgrabnie podsumować powyższe rozważania.
Testament, historia i teraźniejszość - bo niedługo nowa płyta,
z równie znakomitą ekipą - był jednym z tych zespołów, na których
wychowało się wielu młodych ludzi z mojego pokolenia. Nie żebym
był stary czy coś takiego, ale zespół ten niesie ze sobą jakiś
sentyment do lat minionych, do świetności muzyki metalowej, która
obecną popularność zawdzięcza właśnie mocniej grającym kapelom
thrashowym z połowy lat '80. Z tego względu należy uszanować tradycję
i od czasu do czasu, pomiędzy kolejnym utworem Gehennah, zapuścić
sobie "Musical Death" czy "Hypnosis", gitarowe przeboje doskonałych
instrumentalistów i genialnych kompozytorów.
autor: Lopakka
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|