|
|
| relacja: America Under Attack, Łódź "Od Zmierzchu Do Świtu" ...
|
| wystąpili: |
Trauma; Domain; Tenebris; Nightshade; Havoc; Unnamed; Eternal Tear
|
miejsce, data: Łódź, Od Zmierzchu do Świtu, 24.11.2001
Wystąpili (dzień pierwszy): Trauma, Tenebris, Unnamed, Domain, Nightshade, Havoc, Eternal Tear
Zależało mi, żeby znaleźć się w Łodzi na całkiem ciekawie zapowiadającej
się imprezie. Niestety troszkę spóźniłam się na występ pierwszej
kapeli, którą było Eternal Tear z Warszawy. Panów tych miałam
kiedyś przyjemność oglądać w stolicy - chłopaki grają całkiem dobry
kawałek doom metalu. I o ile dobrze pamiętam, w Łodzi mówili coś
o nagrywaniu płyty, ale głowy nie dam...
Chwilę później na scenie instalowali się panowie z formacji
Havoc. Szczerze mówiąc, kiedy zaczęli wydawać dźwięki, nie
wiedziałam czy wyjść, czy zostać... W końcu wybrałam lojalność wobec
rockmetal.pl i przetrwałam pierwsze
dwa utwory, po których albo Havoc zaczęli lepiej grać, albo zwiększyła się
moja tolerancja na hałas. Poznaniacy ponoć grają death metal... Szczerze
mówiąc nie wiem - może tylko próbują?
Jako trzeci mieli wystąpić warszawiacy z Unnamed. Jednak
z powodów "technicznych" występ został przesunięty na później
i zamiast nich na scenę wkroczył łódzki Nightshade. Muszę
przyznać, że ta część wieczoru zrobiła wrażenie nawet na mnie
- wielkiej ignorantce. Usłyszałam całkiem dobrze zagrany techniczny death
metal. Przez ponad pół godziny można było się wsłuchiwać w ciekawe zmiany
tempa - co chwilkę zwolnienia lub przyśpieszenia, interesujące sola
i wokal, który raz "śpiewa" deathowym growlingiem, innym razem zaś
blackowym wrzaskiem. Warto zainteresować się nimi bliżej.
Po Nightshade nadszedł czas na warszawsko-łódzki twór o nazwie
Domain. Nie wiem, czy można na ich temat napisać coś nowego... Ten
występ to standardowo muzyczny majstersztyk. Zespół kontynuuje
poczynania niegdysiejszej gwiazdy metalowego światka - Pandemonium.
I choć z tamtego składu pozostał tylko wokalista Paul, wciąż pocieszają
fanów starymi utworami. Grają świetnie, mają bardzo dobrego perkusistę,
którym jest Mittloff - były pałker Hate. Dobra technika oraz kontakt
z publicznością potrafi rozgrzać do czerwoności. Ich występ trwał blisko
godzinę, po czym nadszedł czas na...
Unnamed. Chłopcy w końcu doczekali się rozwiązania problemu
"technicznego", jakim był brak perkusisty. Rafał dotarł do Łodzi dopiero
przed osiemnastą, co opóźniło ich występ. Problemy się skończyły, ale
nerwy, niestety, pozostały... Panowie weszli na scenę, szybko poradzili
sobie ze sprzętem i zaczęli koncert. Grali dość długo, przygotowali bowiem
dziewięć utworów, z czego dwa pochodzące z ich pierwszej płyty "Id"
- "Dancing with desire" oraz "Saving myself". Zaprezentowali również
zapowiedź nowego albumu utworem "Hit". Tym razem żadnemu muzykowi
nie pękła struna, nie spalił się żaden piec, ani nie zepsuło
się światło... Zagrali jak zwykle profesjonalnie, choć miny mieli
nietęgie... Szkoda tylko, że publiczności po deathowych kapelach, nie
bardzo przypadł do gustu doom, jaki zaprezentowali warszawiacy. Żałuję, że
nie zagrali coveru Kata, który na pewno rozruszałby resztę zgromadzonych
sztywniaków...
Jako następny na scenę wkroczył Tenebris. Zespół został
bardzo gorąco przyjęty przez publikę. Przy pierwszych dźwiękach
wydobywających się z głośników pod sceną zrobiło się dość tłoczno,
jak na ten wieczór. Łodzianie uprawiają ;) ciekawy death metal. Na
jakiś czas ucichło o nich, ale teraz powrócili, by grać jeszcze lepiej
i miażdżyć swoją muzyką konkurencję. Przedstawili materiał zarówno
stary jak i nowy. Grali ponad godzinę. W tym czasie dali trzy bisy!
W końcu jednak zeszli ze sceny, na której zapanował ruch, by po kilku
minutach...
Zapadła ciemność, a na scenie pojawiły się gwiazdy wieczoru
- Trauma. Muszę się przyznać, że w mojej kolekcji mało jest
płyt tej grupy. Cały czas obiecuję sobie, ze nadrobię zaległości
w najbliższym czasie, ale jakoś nic z tego nie wychodzi... Za
każdym razem, kiedy słyszę Traumę, poziom adrenaliny
w moim organizmie dziwnie zwyżkuje... Znacie to uczucie? Bardziej
działa na mnie tylko Lux Occulta... Ale wróćmy do Traumy... Muzycy
z Elbląga jak zwykle dali wspaniały koncert. Na scenie królowali przez
godzinę. Zagrali oczywiście miedzy innymi mój ulubiony "Dust (kill me)"
z ich debiutanckiego albumu "Daimonion" oraz cover Slayera. Szkoda, że
w ich przypadku godzina jest tak krótka...
Kiedy z głośników rozległa się muzyka puszczona z wieży, większość
warszawiaków zebrała sprzęt i udała się w kierunku domu, a ja
z nimi... Podsumowując - koncert był całkiem udany... I choć artyści
grali totalnie za darmo, niestety nikt nie pomyślał o tym, ze dojazd
też kosztuje, ani o tym, że czasem muzycy są spragnieni...
Cel moim zdaniem dość rozdmuchany przez media - dlaczego nikt nie
organizuje koncertów dla umierających z głodu dzieci w Afryce? Czy
"biedna" : Ameryka jest aż tak pokrzywdzona? Nie sadzę...
autor: KillKenny
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem relacji? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten koncert lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną relację z koncertu
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|
| materiały dotyczące zespołów:
|
|