18.07.97, PiątekPo dziewiątej byliśmy w Koszalinie. Do Mielna dojechaliśmy autobusem - ledwo załapaliśmy się na drugi, tyle było ludu. W Mielnie zaczęło trochę padać i w końcu znaleźliśmy miejsce prawie za miejscowością - ale zaciszne. Rozbiliśmy się i poszedłem na promenadę - w związku z dniem żałoby przenieśli koncert na następny dzień i nic nie było organizowane. Było dosyć zimno i ten dzień spędziliśmy jak to zwykle nad morzem w taką pogodę.
19.07.97, SobotaW nocy było strasznie zimno. Impreza zaczynała się o dwunastej, zjadłem i poszliśmy na koncert. Ludzi było bardzo dużo - jakieś 200 - 300m plaży (czyli może 3-5 tys.) - najpierw posiedziałem bardziej z tyłu, ale źle tam było słychać i przeniosłem się bliżej sceny. A grali różnie - czasami lepiej, czasem gorzej, ale niestety nie ostro, z niewielkimi wyjątkami. Co jakiś czas były różne "gwiazdy", ale nie dla mnie. Koło czwartej poszliśmy coś zjeść i wróciliśmy po piątej, gdy grała już całkiem nieźle jakaś mało znana kapela. Było trochę wietrzno, mało słońca i zimno. Prawdziwy koncert zaczął się po dziesiątej, kiedy wyszli Sweet Noise - ja od razu poszedłem do przodu. Wytrzymałem dwa kawałki i trochę się wycofałem - a chłopaki dawali niesamowicie. Zdecydowany nr 1 tego dnia - przynajmniej dla mnie. Oczywiście bisowali i skończyli koło dwunastej.
20.07.97, NiedzielaNa powitanie niedzieli było odliczanie jak na Sylwestra, potem zagraly Elektryczne Gitary - całkiem niezły koncert, ludzie bawili się świetnie. Pod koniec zaczął siąpić deszcz i kilkanaście minut po występie znacznie się przerzedziło wśród publiczności. Potem grały różne kapele, a po drugiej poszedłem coś zjeść. Przy scenie zostało może 200 osób, sporo, nie zwracając uwagi na deszcz, spało na plaży przykryci czym się da. Posiedziałem w trochę knajpie, próbując przeczekać deszcz. W końcu poszedłem na plażę i zostałem tam trochę dłużej, słuchając francuskiego jungle, było już widno. Po nich poszedłem do namiotów spać. Wstałem po dziesiątej, zjadłem i poszliśmy na koncert - akurat zdążyliśmy na Homo Twist - nie zagrali źle, ja w każdym bądź razie oczekiwałem od nich czegoś więcej. Potem wytrwale walczyłem z zimnem i deszczem. Zaczęła się "Szansa na sukces" - bardzo fajna i znów kilka zespołów konkursowych - w sumie było kilka dobrych kapel. Przed szóstą dałem za wygraną - było strasznie zimno, trochę odtajałem w cukierni przy pysznej drożdżówce z jagodami i poszedłem się spakować - trzeba było wracać do pracy. Mimo szczerych chęci nie mogłem zostać na ONA. Podsumowywując: impreza udana, mimo niesprzyjającej pogody. Gdyby ta była lepsza, byłoby wręcz super - słońce, morze i plaża dołożyłyby swoje pięć groszy. autor: ragozd tutaj od 98.03.04 |
|
"rock i metal po polsku" istnieje od 14 grudnia 1996. Wszelkie prawa zastrzeżone, © 1996-2012 rockmetal.pl. www.rockmetal.pl | nowe na stronie | |