| zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co? |
|
| www.rockmetal.pl >> relacje >> Dżem, Passion Fruit, Ruciane Nida "Amfiteatr" 10.07.2011 |
|
Nie znalazłem żadnych przeciwwskazań, aby zobaczyć dwa występy formacji Dżem w przeciągu kilku kolejnych lipcowych dni. Po deszczowym Olsztynie zawitałem do amfiteatru w Rucianem. Tym razem impreza płatna, a wejściówki po chrześcijańskiej cenie w wysokości pięćdziesiąt złotych można było bez problemu kupić przed jej rozpoczęciem. Byłem tutaj kilka lat temu na koncercie Kultu (lipiec 2003). Jak spostrzegłem, od tego czasu amfiteatr nie uległ żadnym przeobrażeniom. W porównaniu do potężnej sceny widownia prezentuje się bardziej niż skromnie. Drewniane ławki przedstawiają obraz tymczasowości i przydałby się im jakiś podstawowy remont. Na szczęście jednak można było na nich bezpiecznie usiąść. Publiczności dużo, wszystkie miejsca zajęte, a pod estradą zebrał się liczny tłumek. Co do pogody, tym razem na deszcz się nie zapowiadało. Jako support zobaczyliśmy czterech młodych chłopaków z zespołu Passion Fruit, pochodzącego z Włocławka. W ciągu czterdziestu pięciu minut przedstawili rockowy repertuar zabarwiony bluesem i funky. Grali głównie swoje kompozycje, a na koniec cover "White Room" The Cream. Zwracały uwagę dynamiczny głos wokalisty oraz sprawne solówki gitarowe.
Gdy konferansjer zapowiadał gwiazdę wieczoru, wspomniał że za chwilę wystąpi grupa, która umieściła dziewięć przebojów w "Polskim Topie Wszech Czasów". Dżem rozpoczął od "Wiem na pewno...". Dalej "Gorszy dzień". Gdy zabrzmiał kawałek "Aleja róż", przez myśl mi przeszło: a może jednak zaprezentują inny zestaw niż dwa dni temu na "Olsztyńskich Nocach Bluesowych"? Tak też się stało, co potwierdził następny numer - "Do przodu" z nowej płyty (gdzie solo na gitarze odegrał Adam) - i kolejne propozycje. Przy "Malowanym ptaku" tak mnie porwało, że nie mogłem usiedzieć i zszedłem pod scenę. Wracałem tu jeszcze kilka razy w czasie całego występu. Romantyczną balladę "Do kołyski" usłyszeliśmy jako siódme nagranie wieczoru. A po nim przywitany z równie olbrzymim entuzjazmem kultowy "Paw". Dla tych, co jeżdżą i pływają zadedykowany został "Harley mój". Przez cały czas na dwóch wielkich telebimach pokazywane były obrazy z kamery filmującej wykonawców. Z ostatniego albumu "Muza" kapela przedstawiła jeszcze trzy kawałki: wyśmienity "Partyzant", lżejszy i przebojowy "Bujam się" (solowe partie Jurka) oraz doskonały "Strach" z rozmowami gitar, z nowości na żywo wypada najlepiej. Zasadnicza część koncertu zakończyła się stosunkowo wcześnie, bo już po osiemdziesięciu minutach utworem "Wehikuł czasu", po którym wokalista wypowiedział znamienne i znane zdanie: "pamiętajcie o Ryśku i Pawle", a artyści zeszli z estrady.
Za to bisy trwały prawie godzinę i było ich aż trzy. Bis pierwszy i trzeci wzbogacony na wstępie w solowe improwizacje gitarowe Jerzego, który sam pozostawał wtedy na scenie. Poza tym powtórzyły się pozycje, które usłyszałem na poprzednim spotkaniu z zespołem - cała lista poniżej. Natomiast bis numer dwa to mocniejsza odsłona ekipy, mniej bluesowa - poszły "Kaczor" i legendarna "Cegła" (muszę wyznać, że tego numeru jakoś wyjątkowo nie lubię). I chociaż nie było na setliście "Snu o Victorii", w nawiązaniu do warunków atmosferycznych, jakie panowały tym razem, śmiało mogę zacytować fragment tekstu z tego przeboju: "słońce nas błogosławiło i księżyc też tam był" (po prawej stronie wśród drzew). No i dobrze, że się wybrałem na ten koncert, gdyż kolejny raz sprawdziła się teza, że każdy występ jest inny i niepowtarzalny. Nigdy do końca nie wiemy, co nas czeka.
Po zakończeniu widowiska nastąpiło spotkanie najbardziej wytrwałych sympatyków z muzykami. Pierwszy pokazał się klawiszowiec Janusz Borzucki, który bardzo ochoczo podpisywał płyty i konwersował z fanami. Pozostałych artystów trzeba było wytropić. Bracia Beno i Adam Otrębowie z wielką cierpliwością pozowali do zdjęć. Z tym drugim porozmawiałem o mokrym występie w Olsztynie. Mówił mi, że czuli się wtedy niesamowicie natchnieni. Jerzy Styczyński stronił od dialogów, widać było, że jest ogromnie zmęczony. Natomiast Maćka Balcara oraz perkusisty Zbyszka Szczerbińskiego nie dało się niestety wyśledzić. Lista utworów (czas trwania - dwie godziny i kwadrans):
Wiem na pewno wiem - nie, nie kocham cię Bisy:
Jerzy - solo na gitarze akustycznej
Kaczor coś ty zrobił
Jerzy - solo na gitarze elektrycznej autor: Meloman
Uwaga! Nie zgadzasz się z autorem relacji? Sądzisz, że jesteś w stanie opisać ten koncert lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz własną relację z koncertu i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz! |
|
|
"rock i metal po polsku" istnieje od 14 grudnia 1996. Wszelkie prawa zastrzeżone, © 1996-2012 rockmetal.pl. www.rockmetal.pl | nowe na stronie | |