|
|
| relacja: Lenny Valentino, Zabrze "Jaz" 16.11.2001
|
| wystąpili: |
Lenny Valentino
|
miejsce, data: Zabrze, Jaz, 16.11.2001
Swoją trasę koncertową Lenny Valentino rozpoczął na Śląsku. Jakże mogłoby
być inaczej. To przecież właśnie tam projekt ujrzał światło dzienne,
tam się narodził. Koncert w zabrzańskim klubie "Jaz" był pierwszym
z jedenastu planowanych występów...
"Jaz" jest bardzo małym klubem, nie ma nawet wystarczająco dużo miejsca na
typową scenę z podwyższeniem. Dlatego muzycy dla większość zgromadzonych
byli niewidoczni. Ale przecież najważniejsza jest muzyka. Zajęli swoje
miejsca. Żadnych zbędnych długich powitań - Artur Rojek powiedział
krótkie: "Dobry wieczór". Zaczęli od spokojnego, melodyjnego
utworu, którego brak na debiutanckiej płycie (czyżby już zapowiedź
nowego materiału?!). A potem przyszedł czas na większość kompozycji
z płyty "Uwaga! Jedzie tramwaj". Album liczy sobie nieco ponad 40 minut,
ale koncert trwał ponad godzinę. I bynajmniej nie z powodu długich
zapowiedzi kolejnych kompozycji. Panowie nie lubią najwyraźniej długich
przemówień. Zdarzały się jednak sympatyczne "przekomarzania". Przed
"Zniszczyłaś to czy zniszczyłem to ja" próbowano ustalić "kto
jednak zniszczył" - ustalono ostatecznie, że Mietall :o) (basista
- przyp. aut.).
Większość utworów nie odbiegała od wersji zamieszczonych na
płycie. Ale to tylko świadczy o tym, że koncert był więcej niż
udany. "Uwaga! Jedzie tramwaj" to przecież jedna z najlepiej zagranych
i wyprodukowanych polskich płyt ostatnich lat. "Jesteśmy dla siebie
wrogami" zostało wykonane w bardziej rytmicznej, żywszej wersji,
podobnie jak "Dom nauki wrażeń" - zagrany dwukrotnie. Jako piąty utwór
i na sam koniec, jako bis. Nim pojawiły się pierwsze dźwięki "Dzieci 2"
z głośników usłyszeliśmy kilka z marzeń przedszkolaków, jedne
o komputerze, inne o księżniczce. Po "Dzieciach 2", które rozkołysały
publiczność, przyszedł czas na wyciszenie - "Uwaga jedzie tramwaj"
i "Otto Pilotto". Większość z osób stojących w moim otoczeniu
z zamkniętymi oczami pogrążyła się w swoich myślach. "Myśli kłębią mi się
w głowie...". "Otto Pilotto" to dla mnie utwór, który pomimo swojego
smutku, niesie ze sobą nadzieję... A potem przyszedł czas na "obudzenie"
- zagrali jeden z najlepiej przyjętych utworów - "Karuzele skutery rodeo",
po czym Artur zapowiedział, że czas na ostani utwór tego wieczoru.
I tutaj kompletne zaskoczenie. Bardzo melodyjne zaczął śpiewać: "If
you believe in the power of magic...". Ich wersja utworu Alan
Parsons Project wypadła nadzwyczaj interesująco - bardzo spokojny,
wręcz chórkowy śpiew wokalisty przy akompaniamencie przyciężkawych,
rytmicznych, jednoczesnych uderzeń w talerze i struny gitar. I na tym
Lenny Valentino planował zakończyć. Planował... Bo dopiero kiedy padła
zapowiedź ostatniego utworu publiczność uświadomiła sobie, że nie będzie
to niestety dwugodzinny koncert. Oklaski zmusiły ich do bisu, niestety
tylko jednego. Któryś z muzyków zapytał: "Zagramy jeszcze coś. Jeszcze
raz, ale co?". Na co ktoś ze zgromadzonych odpowiedział: "Wszystko".
Koncert rozpoczęło krótkie "dobry wieczór", na koniec padło
równie krótkie "dobranoc". Był to ponad godzinny koncert,
ale chyba każdy, kto był tego wieczoru w "Jazie" czuł niedosyt. Lenny
Valentino tworzą muzykę, której można słuchać bez końca. Zamknąć oczy
i słuchać. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że nie projekt Lenny Valentino
nie skończy się na tych kilkunastu występach i jednej płycie.
autor: Aneta Grzyb
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem relacji? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten koncert lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną relację z koncertu
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|
| materiały dotyczące zespołu:
|
|