|
|
| relacja: New Model Army, Something Like Elvis, Poznań "C.K. ...
|
| wystąpili: |
New Model Army; Something Like Elvis
|
miejsce, data: Poznań, CK Zamek, 14.08.1999
New Model Army ostatnio rozpieszcza swoich polskich fanów
częstymi wizytami w naszym kraju. Po ich ostatniej mini-trasie,
która miała miejsce w listopadzie i obejmowała trzy miasta -
Poznań, Katowice i Warszawę, tym razem, niejako "przy
okazji" (dzień po poznańskim koncercie New Model Army
zagrało na Zillo Festiwal w Lipsku), 14 sierpnia zespół przybył
do Poznania na jedyny koncert w naszym kraju.
Co prawda środek wakacji nie jest być może najlepszym
momentem na organizację tego typu imprez, mimo to
dziedziniec Centrum kultury "Zamek" w Poznaniu tego dnia
szczelnie zapełnił się ludźmi.
Jako support wystąpił zespół Something Like
Elvis. Mimo nienajlepszego nagłośnienia występ grupy
spotkał się z dość ciepłym przyjęciem publiczności, zespół
potrafił zainteresować swoją awangardową i oryginalną
muzyką. Twórczość Something Like Elvis to takie post-
punkowe granie, jednak bardziej przemyślane, ciekawsze pod
względem aranżacji utworów. Oryginalnym posunięciem było
wykorzystanie, oprócz typowego, rockowego instrumentarium,
instrumentu, który z muzyką rockową niewiele ma wspólnego -
akordeonu. Muszę przyznać, że tego typu muzyka nie należy
do moich ulubionych, ale koncert Something Like Elvis był dość
udany. Ja jednak, jak chyba większość zgromadzonych,
czekałam na gwiazdę wieczoru, cóż - takie są prawa supportu!
Około 21.:00 na scenie pojawił się Justin Sullivan i
towarzyszący mu muzycy, co wzbudziło, jak zwykle zresztą w
przypadku tego zespołu, niesamowicie żywiołową reakcję
publiczności. "Jak miło znów grać dla Was!" - te rzucone na
początek koncertu słowa już całkowicie zawładnęły
zgromadzoną publiką. Na dobry początek - "Whitelight" -
niesamowicie energetyczny utwór, z porywającym rytmem, po
nim posypały się sztandarowe utwory żołnierzy - "Stupid
Questions", "51st State", "Inheritance", "Here Comes The
War", "Wonderful Way To Go", "Over The Wire". Ku mojemu
wielkiemu zdziwieniu, w pewnym momencie z głośników
popłynęły przepiękne, liryczne dźwięki jednego z moich
ukochanych utworów New Model Army - "Lullaby". Muszę
przyznać, że w tym momencie mocniej zabiło mi serce, jest to
dla mnie bardzo osobista kompozycja...
Jak zwykle, postacią, która przyciągała niemal całą uwagę
publiczności, był Justin - jeden z najbardziej charyzmatycznych
wokalistów, który na koncertach daje z siebie wszystko, bardzo
angażuje się w wykonywane utwory, nawiązuje doskonały
kontakt z fanami. Co warte zaznaczenia - nie ma w jego
zachowaniu jakiejś sztuczności, wypracowanych gestów - jest
jest jak najbardziej naturalny i publiczność to zauważa,
spontanicznie odpowiadając na jego zaproszenie do wspólnej
zabawy. Poza tym - Justin jest niezwykle utalentowanym i
bardzo dobrym technicznie wokalistą, utwory odtwarzał z
niemal studyjną precyzją, wkładając w nie niesamowitą ilość
emocji. W ogóle - pozostali muzycy New Model Army zagrali
koncert bez ani jednej wpadki, moim zdaniem - to jedna z
lepszych koncertowych załóg.
Muzyka zespołu łączy w sobie rockową energię, punkową
żywiołowość, nowofalowy klimat oraz elementy folku,
szczególnie celtyckiego. Trzeba przyznać, że to bardzo ciekawy
mix! W chyba najbardziej nieoczekiwanym momencie, kiedy
reakcja publiki osiągnęła apogeum, muzycy zeszli ze sceny, ku
ogromnej dezaprobacie zgromadzonych. Oczywiście nie obyło
się jednak bez bisów, w tym coveru Joe Cockera - "Summer In
The City", w bardzo oryginalnej wersji.
Koncert był niesamowity, zresztą takie wrażenie miałam po
obejrzeniu wszystkich występów tej formacji, jakie miałam
okazję zobaczyć.
Niestety - wszystko, co dobre szybko się kończy... Miałam
zamiar jechać jeszcze na "Zillo Festival", ale ze skręconą nogą
to niezbyt łatwa sprawa...
Zauważyłam, że New Model Army ma w całej Europie oddaną
grupę fanów, którzy podróżują w ślad za nimi po różnych
krajach - w Poznaniu miałam okazję porozmawiać z fanami
New Model Army m.in. z Anglii, Niemiec, Włoch Trzeba
przyznać, że chyba nie każdy zespół ma w sobie tyle
charyzmy!
Następnego dnia po koncercie od razu włożyłam do
odtwarzacza prezent, jaki otrzymałam od zespołu, czyli
najnowszy, dwupłytowy album New Model Army - koncertówkę
"...and nobody else". Jest to zbiór najlepszych koncertowych
wykonań największych przebojów New Model Army,
zarejestrowanych podczas ubiegłorocznej trasy zespołu
"Strange Brotherhood Tour", składa się z części akustycznej z
m.in. takimi utworami jak "Queen Of My Heart", "No Sense",
"Eleven Years" oraz tej bardziej tradycyjnej, czyli elektrycznej,
ze sztandarowymi kompozycjami jak "Here Comes The War",
"Inheritance", "Whitelight". To pozwoliło mi po raz kolejny
przenieść się na koncert jednego z najważniejszych dla mnie
zespołów...
autor: Ania Zachar
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem relacji? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten koncert lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną relację z koncertu
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|
| materiały dotyczące zespołów:
|
|