|
|
| relacja: The Night Of Unholy Metal, Gdańsk "Rudy Kot" 9.02.2...
|
| wystąpili: |
Trauma; Calvaria; Grin; April Ethereal; Asbeel; Decus
|
miejsce, data: Gdańsk, Rudy Kot, 9.02.2001
W gdańskim Rudym Kocie odbyła się druga edycja "The Night Of Unholy
Metal". Oczywiście i tym razem nie mogło mnie tam zabraknąć... Prawdę
mówiąc troszkę się w Rudym Kocie od pierwszej edycji pozmieniało,
bo przybyły nowiutkie światła oraz stroboskop, co znacznie poprawiło
wrażenia wizualne. Przyznam, że miałem wątpliwości, czy i tym razem
przyjdzie na tę imprezę tylu ludzi, co za pierwszym razem (a było ich
wtedy od groma). Jednak frekwencja dopisała na medal, nawet do tego
stopnia, że przemieszczanie się w klubie z miejsca na miejsce graniczyło
z cudem. Ta sala po prostu staje się za mała na koncerty tej rangi.
Na pierwszy ogień poszedł Decus, kapela, w której na wokalu
udziela się sam organizator tego przedsięwzięcia, czyli Złoty. Przyznam,
że o ile wcześniej podchodziłem dość sceptycznie do tej formacji, to
tym razem podobało mi się. Momentami zalatywało mi to muzycznie Lux
Occultą, oczywiście nie dosłownie, ale miało ten klimat. A Złoty tym
razem zaprezentował na swym ramieniu blackową kolczatkę.
Następny w kolejce Asbeel to stosunkowo młody zespół, założony
został przez byłego bębniarza Medebor i byłą wokalistkę Mess Age. Mimo
kobiecych wokali nie była to jednak jakaś słodka muzyczka... Brzmienie
zespołu osadzone zostało na mocnych i dynamicznych bębnach, a głos Joanny
jedynie wprowadzał do tej muzyki odrobinę subtelności.
Występu warszawskiego April Ethereal obawiałem się
najbardziej... Zresztą, jak się później okazało, chyba nie do końca
słusznie. Owszem, brak żywych bębnów na koncercie to duży minus, ale
zespół ten ostatnio pozyskał bardzo dobrego wokalistę. I to właśnie
dzięki niemu ten występ zasługiwał na uwagę, bo facet bynajmniej nie
sprawiał wrażenia nowicjusza...
Kościerska Calvaria już nie raz dała się poznać trójmiejskim
maniakom od jak najlepszej strony. Ich koncerty to znakomity show
na scenie i totalne wariactwo pod sceną. Zresztą zabrali ze sobą z
Kościeżyny paru najwierniejszych fanów, którzy dawali dobry przykład
zabawy pod sceną. Oczywiście największym powodzeniem cieszył się ich
sztandarowy hit "Mały Miś".
Z kolei sopocki Grin jedynie podbił poprzeczkę tego wieczoru,
masakrując narządy słuchu potężnym i brutalnym brzmieniem. Ten zespół jest
w coraz lepszej formie i nie mogę się już doczekać ich nowego materiału,
który właśnie nagrywają. A tego wieczoru poleciały ich najlepsze kawałki,
jak chociażby "Wizjoner", czy też cover Sepultury "War For Territory".
Prawdziwą kulminacją wieczoru miał być jedna dopiero koncert
Traumy. No i rzeczywiście tak się stało, bo chyba nie było osoby w
Rudym Kocie, która byłaby innego zdania. Elblążanie uderzyli z perfekcją
i totalną precyzją. Pod sceną absolutne szaleństwo, najbardziej aktywni
byli... muzycy Calvarii. A Trauma, jak to Trauma... po prostu dała
z siebie wszystko, nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Oczywiście
poleciały głównie kawalki z ich najnowszego dzieła "Suffocated In
Slumber". Ale cóż, wszystko co piękne, nie może trwać wiecznie...
Wrażenia z drugiej edycji tej imprezy, jeśli mam być szczery, są chyba
lepsze niż z pierwszej. Co prawda zespołów było mniej, jednak sporo było
tych przyjezdnych (z Traumą na czele). No, a Grin pokazał, że wcale nie
jest gorszy od Elblążan. Wielkie dzięki dla Złotego, Raagoona, Vaniry i
Mrówy za ten koncert. Oby tylko na kolejną edycję nie trzeba było zbyt
długo czekać i żeby tylko nie była ona gorsza... Tym, którym było mało,
zostali jeszcze na metal party (był Złoty), a ja obrałem kurs na kolejkę
elektryczną...
Powyższa relacja powstała dla Multum In Parvo
(www.mip.av.pl), dziękujemy za
możliwość jej wykorzystania - red.
autor: Grzegorz "scutum" Freliga
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem relacji? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten koncert lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną relację z koncertu
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|
| materiały dotyczące zespołów:
|
|