1 Lutego w Toronto (Canada) odbył się koncert zespołu Sisters Of Mercy w klubie "Warehouse". Drzwi otworzono o 20:00, a przed klubem tłumy "miłosiernych", aż w oczach czarno, w dosłownym słowa tego znaczeniu, bo wszyscy fani ubrani byli w tym kolorze. Przed wejściem do środka bramkarze rozdawali identyfikatory (po sprawdzeniu dowodu tożsamości 18+) dla pijących alkohol - impreza była otwarta dla wszystkich, ale małolatów nie widziałem. Za to stało kilku koników (dla tych co nie wiedzą, to taki człowiek, który srzedaje bilety w droższej cenie) sprzedających bilety po 80$. W środku security sprawdzało, czy nie wnoszą sprzętu audio-video, mnie na szczęście udało się wnieść aparat fotograficzny, którym zrobiłem kilkanaście zdjęć. Pamiętam, jak mnie przeszukiwali we Wrocławiu Hala Ludowa, to były czasy, jedyne miejsce gdzie nie sprawdzali to kark, gdybym tam schował musiałbym udawać garbatego. Dalej była szatnia, można było zostawić kurtkę (2$), a potem stisko z gadgetami: koszulka firmowa 30$, zdjęcie z podpisem 40$, katalog 20$ itp. Bufet był z piwem oraz drinkami, więc trzeba było zabić czymś czas. Koncert Event Horizon rozpoczął się o 22:30 utworem "First and last and Always". Nagłośnienie niesamowite, jak na tak małą halę koncertową (2000 osób może więcej), szkoda tylko, że Eldritcha nie było słychać za bardzo, momentami domyślałem się co śpiewa. Na scenie pokazał się w czarnej marynarce, która kontrastowała z bląd włosami bardzo krótko ściętymi. Około 10 utworu "Dominion"/"Mother Russia" przebrał się w czerwoną koszulę z małymi zielonymi znaczkami (kojarzy mi się z Hawajami), a w pierwszym bisie czarną podkoszulkę Motorhead. Główna część koncertu, 18 utworów w tym 3 nowe - "Blood River" jeśli dobrze usłyszałem (niestety źle usłyszałem, wina nagłośnienia) były zagrane profesjonalnie. Miedzy innymi "Ribbons", "Detonation Boulevard", "Giving Ground", "On The Wire", "Anaconda", "Flood", "This Corrosion". Pod koniec Andrew sięgnął po plastikową butelkę z różowym napojem (wyśmienite wino, jak stwierdził szczęśliwiec) napił się i podał najbliższemu fanowi. Koncert był rejestrowany na kamerze video, prawdopodobnie na potrzeby przyszłych clipów. Dwa bisy po dwa utwory i koniec koncertu, który trwał przeszło 2 godziny. Zagrali "Temple of Love", "Something Fast" (Andrew szaleje). Nierozłączne czarne okulary i papieros to wizytówka Eldritcha na każdym koncercie - tak było i teraz. Udane show, ale ludzie nie szaleją tak jak w Polsce, choć pod sceną czuło się atmosferę dobrej zabawy. Jak będę miał informacje, to napiszę, a jak zeskanuję zdjęcia to mogę przesłać e-mailem. Z oficjalnych źródeł donoszą że AE był przeziębiony podczas koncertu. "Waves" Skład zespołu:
Lista utworów granych w "Warehouse":
autor: Robert tutaj od 98.02.17 |
|
"rock i metal po polsku" istnieje od 14 grudnia 1996. Wszelkie prawa zastrzeżone, © 1996-2012 rockmetal.pl. www.rockmetal.pl | nowe na stronie | |