|
|
| relacja: 2Tm2,3; Good Religion, Tarnów "Amfiteatr" 25.06.199...
|
| wystąpili: |
2Tm2,3; Good Religion
|
miejsce, data: Tarnów, Amfiteatr, 25.06.1999
Phallelujah!
Tego koncertu w swoich planach nie miałem, ponieważ występy zespołów
katolickich, połączone z targami katolickiej książki, jakoś za
bardzo mnie nie pociągają. Ale ponieważ na koncert wybierała
się całkiem spora znajoma ekipa, a w dodatku do Tarnowa z tej
okazji przyjechał mój dobry kumpel, to nie pozostało mi nic innego,
jak zaszczycić "Amfiteatr" swoją obecnością. Wyposażeni w spory
zapas piwa różnej marki, cukierki miętowe z promocji i dużo dobrych
chęci przyszliśmy przed dziewiętnastą na miejsce, gdzie przywitano
nas tradycyjną próbą sprzętu i kilkunastuminutowym opóźnieniem.
Koncert rozpoczął się występem kapeli o nazwie Good Religion,
która pochodzi chyba z Warszawy, ale nie wiem tego na pewno,
bo jak się przedstawiali, to byłem już za bardzo nawalony. Z powyższego
względu trudno było mi się cieszyć ich muzyką, która oprócz tradycyjnego,
katolickiego przekazu była połączeniem punka, mocnego rocka
i łomotu. Po kilkunastu minutach zacząłem odczuwać pierwsze
oznaki fatalnego nagłośnienia. Przede wszystkim było za dużo
basu. Pod bramkami, gdzie bawiło się kilkanaście osób, od fali
dźwięku można było się przekręcić. O ile pozostałe instrumenty
sprawiały już bardziej pozytywne wrażenie (szczególnie perkusja),
to jednak znowu powstał mały zgrzyt, spowodowany fatalnym
nagłośnieniem wokalistów, których po prostu w tym łomocie nie
było słychać. Nie pomagało nawet cofnięcie się na tyły, wszystko
było spierdolone i już.
Good Religion jak na support występował zdecydowanie za długo,
z każdym kolejnym utworem czuć było wśród ludzi coraz większe
znużenie. W końcu po zakończeniu którejś tam pieśni (o właśnie,
katolickie piosenki, to nie są piosenki, tylko pieśni - tak się
dowiedziałem ;) ) zaczeliśmy krzyczeć: "Dziękujemy! Dziękujemy!",
no i w końcu dali sobie spokój. Po występie pan pełniący w zespole
funkcję trąbkarza zaczął coś nawijać o odnalezieniu Jezusa,
o cnocie i takich tam, co wywołało ogólny śmiech, zwłaszcza w tylniej
części widowni, która w ogóle nie reagowała na dźwięki wydawane
przez Good Religion.
Gdy panowie wreszcie raczyli znieść swoje szanowne dupska ze
sceny i zrobić miejsce 2Tm2,3, nastąpiła prawie półgodzinna
przerwa na poprawianie jakości dźwięku. Czas wolny wykorzystaliśmy
na odwiedzenie kibelka i obalenie reszty browarów, które pozwoliły
mi się wznieść na wyższy poziom świadomości. :) Po zakończeniu
przerwy na scenie wreszcie pojawił się zespół w składzie: fałszywy
Litza (tzn. był podobny do Litzy, ale jak to był on, to ja jestem
ruską baletnicą), Majezonek, Budzik, fałszywy Pospieszalski,
(patrz Litza), jakiś Joszko, jakaś kobieta za perkusją i jakiś
pan za drugą perkusją. Na scenie kręcił się także jak tylko mógł,
nasz wspaniały kolega Kanibal, który uważając się za wielkiego
satana, dumnie łopotał flagą 2Tm2,3 i krzyczał jakieś katolickie
treści. Niestety nie znałem, nie znam i poznawać nie mam zamiaru
twórczości 2Tm2,3, więc tytułów utworów przytaczać nie będę. Na
pewno na początku zagrali coś z refrenem jak "Ratamahatta" Sepultury,
a potem w kółko tylko jakieś psalmy od 1 do 69 i pieśni
w stylu "Kochajmy Pana". Maleo oczywiście nie omieszkał wspomnieć
o jego cudownym nawróceniu, o miłości Pana do niego i takich
tam. W każdym bądź razie publikę miał kupioną, nawet tłoczący
się ludzie w koszulkach blackmetalowych kapel wznosili ręcę
do nieba i wołali jakieś herezje. Jeśli chodzi o fizyczne przeżywanie
muzyki, to młyn był jak trzeba - takiego kotła pod bramkami to
ja już nie widziałem od bardzo dawna, widać że tarnowianie umieją
się bawić przy ciężkiej muzyce. Gorzej tylko z tymi treściami,
gdy spoglądałem na pannę w koszulce Dark Throne, która krzyczy
jakieś smuty, to zwątpiłem.
Niestety, 2Tm2,3 także nie uciekł problemom technicznym, znowu
najgorzej byli nagłośnieni wokaliści, ale to w sumie dobrze,
bo nie miałem ochoty słuchać tych żydowsko - katolickich bredni.
Wystarczyła mi sama muzyka, a ta była mocna. Do domu trafiłem
krótko przed północą. Jak ktoś kiedyś był w Tarnowie, to zapewne
wie, że droga na Falklandy obok dworca PKP, to nie jest najlepszy
skrót. I to by było w sumie na tyle. Boli mnie głowa, kark
i plecy, nogi mi same z tyłka wychodzą, a dzisiaj w Tarnowie kolejny
koncert. Tym razem zapodawać będzie Anna Maria Czopek.
P.S. Specjalne pozdrowienia dla: Nicka88, Pietrka, Kubonia (bilet!),
Bobiego z Brzozowa i reszty ekipy, której z powodów zadośćuczynienia
alkoholem nie pamiętam.
autor: Kornik
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem relacji? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten koncert lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną relację z koncertu
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|
| materiały dotyczące zespołów:
|
|