|
|
| relacja: Vader, Monstrosity, Kataklysm, Fleshcrawl, Lost Sou...
|
| wystąpili: |
Vader; Monstrosity; Kataklysm; Fleshcrawl; Lost Soul
|
miejsce, data: Szczecin, 18.10.1998
AAAAAAAAaaaarrrrrghhhh!!!!
Przybyłem, zobaczyłem, Monstrosity zwyciężyło!
Tak... Tak właśnie mogę w skrócie opisać moje wrażenia po tym koncercie.
Zaczęło się wszystko ok. 18:30. Na początku zagrali Lost Soul. Muszę
przyznać, że zagrali nieźle... rzekłbym nawet: dobrze. Ciekawe
zagrania rodem z "amerykańskiego" death metalu. Szczególnie niezatarte
wrażenie wywarł na mnie wokalista ze swoim popisowym nieustającym
dwudziestopięciosekundowym wrzaskiem! Przyznam, że pierwszy raz
usłyszałem o tej kapeli przy okazji tego koncertu. Jedno jest pewne
- jeżeli uda im się porządnie wypromować, zajdą wysoko. Ja zaczynam już
poszukiwać ich nagrania. Szkoda tylko, że publika wspaniale pokazała,
iż ma ich serdecznie w d... Chłopy "produkowali" się na scenie,
a ludziska kręcili się bez sensu po sali, bądź siedzieli przy stolikach
sącząc pifo i gadając o bzdurach... No cóż, taki już, nierzadko, los
supportów (coponiektórzy jednak ich słuchali! Np. ja! ;) )
Po rodakach - niespodzianka! - Monstrosity (!!!). Dla mnie totalne
zaskoczenie! Spodziewałem się ich pod koniec - przed Vaderem, a tu
- proszę... Panowie dali czadu, aż miło! Cieszę się, że nie muszę
Wam tego opowiadać osobiście, bo chociaż minęły już dwa dni - nadal
mam problemy z wydawaniem głosu (hehehe...). Trochę się obawiałem,
jak sprawi się nowy wokalista, ale nie zawiodłem się! Radzi sobie
bardzo dobrze (Ha! Jednak "Corpsegrinder" nie jest niezastąpiony!).
Były kawałki z obu lps ("Imperial Doom", "Millennium"), w tym mój ulubiony
- "Manic" (Aaarrghh!). Tym razem publika się ruszyła! Bawiliśmy się przy
muzyce Monstrosity jakąś godzinę. Miło mi było widzieć, że jednak są
ludzie, którzy znają moją ulubioną kapelę... Pewnie wiele osób myśli
w tym momencie: "A dlaczego mieliby nie znać?". Ha! Powiem Wam, że nie
spotkałem wielu osób znających Monstrosity. W końcu minęło już 7 lat od
pierwszego lp!! Mam tylko nadzieję, że na następny lp nie będę musiał
czekać tak długo!! (Echh... Czemu ja nie znam angielskiego?!! Gdybym
znał, zapytałbym kiedy new album...).
Następną kapelą na scenie był Kataklysm. Hmm... Szczerze przyznam,
że się zawiodłem. Słyszałem kiedyś ich 1 lp i pamiętam, że był to
niezły czad... Na koncercie jednak nie dało się tego odczuć. Owszem
- grali szybko, ale gitary były tak nisko nastrojone, że nie miały żadnej
mocy! Poza tym bardzo przypominało mi to "szwedzkie granie". Mnóstwo
motywów przywodzących na myśl Grave i parę podobnych do Vadera
zespołów (Uwaga! To nie tylko moje spostrzeżenia!). Brzmiało
to... hmmm... wtórnie? W każdym razie nie wywarli na mnie większego
wrażenia. Po trzecim utworze zachowałem się, jak publika podczas koncertu
Lost Soul - poszedłem na pifo.
Kolejni na scenie - Fleshcrawl. Tu z czystym sumieniem stwierdzę:
wtórność, wtórność i po tysiąckroć - wtórność. Jeżeli ktoś uwielbia
"You'll Never See..." Grave'a - polecam Fleshcrawl. Prawie żadnej
różnicy! Styl, brzmienie... wsio takie samo. A przede wszystkim
- nuda! Każdy kawałek brzmiał prawie tak samo! Wszystko w prawie tym
samym tempie, każdy utwór o takiej samej budowie: zwrotka, refren,
zwrotka, refren... Uważam, że był to najsłabszy punkt programu.
No i wreszcie - oczekiwany przez wszystkich Vader. M.in. "Breath Of
Centuries", "Silent Empire", "Reborn In Flames", "Black To The Blind",
"Foetus God", po raz pierwszy w Szczecine "Kingdom", na zakończenie
"Sothis" (o który publika wciąż się dopraszała). Krótko mówiąc - przekrój
całego dorobku Vadera. Pierwszy raz widziałem ich na żywo! Gdy tylko
wyszli na scenę, rozległy się okrzyki: "Docent, rozpierdol tę budę!!!",
"Docent, czadu!!!", "Docent, popierdalaj!!!", "Docent, solo!!!", "Docent
podstawą Vadera!!!", "Docent, pokaż klasę!!!"... Pokazał!!! (Hmmm... Na
miejscu pozostałych członków zespołu, chyba bym się wkurzył... Hehehe!)
Raz tylko ktoś krzyknął coś do Petera, ale nie słyszałem co. Chyba coś
śmiesznego, bo Peter się uśmiechnął. Panowie grali świetnie, jednakże
wrażenia zepsuło trochę nagłośnienie. W pierwszym utworze w ogóle nie
było słychać wokala, w następnych trochę się poprawiło, ale przez cały
czas perkusja była za głośna. Ha! Docent rzeczywiście jest świetny, ale
gitary też chciałoby się usłyszeć... Ale publiczność i tak się świetnie
bawiła. Na bis zagrali cover Slayera, ale nie znam jego tytułu, bo
- przyznam się - nie słucham Slayera.
W sumie nie żałuję tych 20zł, wydanych na bilet (Ha! Tym bardziej, że nie
były moje! Dostałem Bilet w prezencie, hahaha!), bo przeżyłem mnóstwo
niesamowitych chwil! Bolą mnie co prawda plecy, lewe udo, prawe ramię,
kark, nie mogę mówić, ale długo będę pamiętał misterium ekstremalnej
sztuki z Monstrosity na czele! Acha! Jeszcze jedno... Zdziwiły mnie
ceny na stoisku z koszulkami i płytami. Koszulki Vadera i Fleshcrawl
- 35zł, Monstrosity i Kataklysm - 45zł (!!!), CDs - 40zł. Gdy
zobaczyłem koszulkę Monstrosity, od razu chciałem ją kupić, ale jednak
cena mnie odstraszyła... Kurczę! Wydawało mi się, że na koncertach
gadżety powinny być tańsze... Gdy kupowałem komplet koszulek Vadera
w Rock Print jakieś pół roku temu, płaciłem po ok. 25 zł od sztuki...
Dziwne... Cóż... poczekam. Może Rock Print wypuści na rynek koszulkę
Monstrosity. Wtedy ją kupię!!!
autor: Furvus
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem relacji? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten koncert lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną relację z koncertu
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|
| materiały dotyczące zespołów:
|
|