Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
79% |
| liczba ocen: |
353 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
Nazwa zespołu: 2Tm2,3
Tytuł płyty: "888"
| Utwory: |
Biada, Biada; 888; Słowo; Lew Hadasz; Psalm 108; Miłość; Nie umrę; Emmanuel; Debora; Wyjdź; Ja jestem z Tobą; Psalm 63; Wojna; Homilia Melitona |
| Wykonawcy: |
Lica - gitara, wokal; Budzy - wokal; Maleo - wokal, gitara; Stopa - instrumenty perkusyjne; Tomasz Goehs - instrumenty perkusyjne; Dr Kmieta - gitara basowa; Drężmak - gitara; Joszko Broda - drumla, instrumenty ludowe |
Wydawcy: Metal Mind Productions / Stage Diving Crew Records
Rok wydania: 2006
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8
2Tm2,3 (zwany również Tymoteuszem) to supergrupa tworzona przez
nawróconych czołowych muzyków polskiej sceny rockowej. Wokalista
legendarnej Armii, niegdysiejszy gitarzysta Acid Drinkers czy Flapjacka,
weteran polskiego reggae - tej trójce towarzyszą przyjaciele i znajomi,
muzycy o równie chlubnych konotacjach. Wszyscy połączeni jedną ideą - by
z pomocą swojej muzyki głosić Dobrą Nowinę o Jezusie Chrystusie. Po 10
latach od rozpoczętej współpracy ukazuje się ich czwarty album studyjny
- "888".
Co zaskakuje przede wszystkim? Dużo punka - jeszcze nigdy Tymoteusz
nie grał tak punkowo. Właściwie prawie wcale tak nie grał. "Biada,
Biada", "Ps. 108", "Miłość", "Debora", "Homilia Melitona" to utrzymane
w podobnej stylistyce, bezkompromisowe, szybkie, generalnie radosne i
zaśpiewane przez Budzego punkowe wycinacze. Ale, co nie ulega wątpliwości,
świetnie zagrane. Pełno w nich fajnych, melodyjnych riffów ("Debora",
"Miłość"). Na pewno znajdą uznanie zagorzałych fanów Armii czy Trupiej
Czaszki. Ale inni mogą ich niestety nawet nie rozróżniać... Za to już
nie punkiem, a niemalże rasowym hc jest utwór tytułowy. Przekaz mocny,
jak sam utwór. I myślę, że ten fragment Pisma Św. (Mt 25, 35-46)
z hardcorem komponuje się idealnie. Bezlitosna prawda.
Oprócz takiego bezkompromisowego oblicza punka znajdziemy trochę
różnie rozumianego rocka - jak na przykład w bujającym i radosnym (choć
nie powiem, że reggae'owym) "Psalmie 68" z ładnie płynącym basem albo
w "Nie umrę" z klasycznie wręcz brzmiącym riffem i wesoło pobrzękującą
drumlą. Gdzieś pomiędzy plasuje się przebojowy "Lew Hadesz" (gdzie
pojawiają się tak charakterystyczne dla 2Tm2,3 hebrajskie fragmenty
tekstu).
Z kolei nad niektórymi utworami unosi się wyraźnie duch malejonkowego
Houka. Najlepiej widać i słychać to w kawałku "Wojna" - krzyczany wokal,
a i ten riff pokrewny. I nawet bas po solo Joszki... a utworek kończy
się nagraną na automatyczną sekretarkę wiadomością od zbulwersowanej
starszej pani... boki zrywać. :) Myślę, że mogę tu jeszcze wymienić
"Jestem z Tobą" (wrzaski Maleo we wstępie...).
Od tej całości najbardziej odstają dwa utwory. "Emmanuel" - najciekawszy
kawałek, wymykający się wszelkim schematom i opisom. Wzięta
z Księgi Izajasza zapowiedź przyjścia Emmanuela - Tego, który połamał
uciskające i mordercze jarzmo. Zaśpiewany przez Licę, fajnie ciągnącego
każdy wers. Garażowo i pełnym gardłem. Melodyjny refren i kapitalne
solo. Jeśli gdzieś na tej płycie jest metal, to chyba tu. Poza tym "Słowo"
- dosyć "armijny" utwór z tekstem z Apokalipsy św. Jana. Może nudnawo
zagrany, ale miażdżący i majestatyczny z porywającym refrenem.
Lica i Drężmak oprócz fajnych głównych riffów wplatają bardzo wiele
"okazyjnych zagrywek" (choćby wstęp do "Miłości"), dzięki czemu muzyka
Tymoteusza nie straciła wiele ze swojego tradycyjnego bogactwa. Solówek
jest co nie miara, jak chyba jeszcze nigdy dotąd. Bardzo rozedrgane
i niespokojne, wiele w nich swobody i radosnej zabawy wirtuoza, jakim
niewątpliwie jest Lica. Za to niektóre refreny grane są po prostu na
zasadzie - kilka akordów i do przodu ("Słowo", "Emmanuel"), co raczej
tymoteuszowym wioślarzom chwały nie przynosi.
Niezwykle wzbogaca płytę obecność górala Joszki Brody i jego
ludowych, wyjątkowych instrumentów (których przeciętni śmiertelnicy
jak ja nie potrafią nawet nazwać). Usłyszeć można go albo grającego
skoczne melodie ("Lew Hadesz"), albo przeciągłe dźwięki rodem nie
z tego świata (np. "Debora", "Słowo"). Wiele wstawek, wstępów czy
zakończeń (czasem niezwykle rozbudowanych) to często splecione
ze sobą rozmaite sprzężenia, piski i inne niekonwencjonalne dźwięki
gitar połączone z brzmieniami instrumentów Joszki. Efekt rewelacyjny!
W ten sposób powstał nawet cały utwór - niespełna minutowy "Wyjdź".
Świetnie wykorzystany został potencjał kilku wyjątkowych
wokalistów. Szczególnie, gdy w obrębie pojedynczych utworów dzielą
się swoimi partiami (np. "Biada, Biada"). Budzy raz chrypie jak
za dawnych lat, chwilami aż do przesady, a raz śpiewa bez takich
zabrudzeń. Bo przecież nie jest tajemnicą, że w nawet przy najbardziej
ekstremalnej muzyce potrafi śpiewać głosem czystym i głębokim, jak
górskie echo. Ale nie - on musi zaryczeć. Wokal Maleo jest brudny
i jak zwykle pełen zaangażowania, uczucia i zróżnicowanej modulacji.
Słowo o produkcji. Odpowiada za nią Lica, zresztą płyta była nagrywana
w jego prywatnym "Małym Studiu". Przy brzmieniu czadowym i głębokim
udało mu się zachować bogactwo muzyki, tak, że nic z niej nie
ginie. Bardzo naturalne i postawione mocno z przodu są wokale. Trochę
tylko nie rozumiem "pałętających się" gdzieniegdzie pogłosów, np.
w "Słowie"... zabieg dość mało ambitny.
Z kolei ogólny nastrój płyty nasuwa przede wszystkim skojarzenia
z radosną "Paschą 2000". Bo choć jest tutaj wiele o śmierci,
to jednak dominuje radość, ufność i entuzjazm, widoczny zarówno
w doborze biblijnych fragmentów, jak i w samej muzyce.
Na tle wcześniejszych dokonań zespołu, "888" wyróżnia się - bo jest to
granie jednak inne, niż było wcześniej - a z drugiej strony ustępuje im,
bo nie zaskakują taką pomysłowością, jak kiedyś. Brak jakichkolwiek
zwolnień czy ballad uzasadniony jest tym, że zespół zamierza wydać za
jakiś czas płytę z nowymi, akustycznymi utworami, w duchu koncertowego,
postnego albumu "Propaganda Dei". Mniejszy eklektyzm nie powinien
być żadnym minusem, tym bardziej, że dzięki temu płyta jest spójna
i na dość wyrównanym poziomie. Repertuar doskonale sprawdza się na
koncertach (pewnie dzięki tym wręcz idealnym do wspólnego skandowania
refrenom...), co zresztą zespół udowodnił świetnie przyjętym występem na
Woodstocku 2006. Notabene, zdjęcia z tego koncertu przyozdobiły książeczkę
z tekstami dołączoną do płyty. Zresztą książeczkę z takimi błędami,
że aż wstyd głośno o nich mówić...
"888" trudno jednoznacznie ocenić. Na pewno taka ilość świetnej muzyki
zasługuje na wysokie noty. Niemniej jednak, gdy popatrzeć na dawne,
szczególnie kompozycyjne możliwości zespołu oraz przypomnieć takie
chwile, klimaty i nastroje, jakie rozkochały w sobie wielu fanów na
pierwszych płytach - można odczuć pewne braki. Ale wiele się zmieniło,
zarówno w podejściu muzyków do wiary, jak i do muzyki. No i te kilka
irytujących niedociągnięć... Ocena 8 chyba nikogo nie skrzywdzi.
Co właściwie oznacza ten tajemniczy tytuł? A proszę sobie poszukać! To
bardzo nieprzypadkowe cyfry.
autor: Mojżesz
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
zespół: 2Tm2,3
"888"
autor: Mojżesz
|
|