| zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co? |
|
| www.rockmetal.pl >> recenzje płyt >> AC/DC "Bonfire" |
|
0-9 A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z
Nazwa zespołu: AC/DC Tytuł płyty: "Bonfire" Rok wydania: 1997 Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8 Wlaśnie wiruje cieplutki zakup... nie będę obiektywny. ;) Fani AC/DC wymusili na kapeli wydanie zestawu unikalnych nagrań z lat 70-tych, o których krążyły plotki, że istnieją. I faktycznie. AC/DC wydali w zeszłym tygodniu box-set 4 CD, poświęcony Bonowi Scottowi. Powstało szczególne wydawnictwo dla zaciekłych fanów, będące bardzo spóźnionym hołdem złożonym nieżyjącemu koledze. Płyty "Back In Black" jakoś nie można hołdem nazwać mimo swego czasu złożonej dedykacji. Daruję wam szczegółową historię zespołu, genezę powstania nazwy "Bonfire" i od razu przejdę do rzeczy. Tekturowe, dość ubogie kolorystycznie, choć starannie wykonane, pudełko zawiera sporo grzechoczących szpargałów. A to dwustronny plakat, wyczerpująca broszurka pełna rzadkich zdjęć, wywiadów, odręcznie pisanych tekstów do songów. Na wewnętrznej stronie pudełka umieszczono zdjęcie Bona w szkolnym mundurku szkockiego liceum (spódniczka!). Mam nieodparte wrażenie, że otwieram trumnę. ;) Znalazłem w pudełku też tatuaż, naklejkę, kostkę do gitary, "firmowy" otwieracz do piwa ;)) no i... oczywiście płyty! Trzy pudełka zawierają po kolei: AC/DC "Live from the Atlantic Studios" Nieco uszkodzone i łatane nagranie z koncertu bodaj w 1976. Koncert nie jest datowany, wyliczam więc rok na podstawie składu i repertuaru. Początek i koniec taśmy zostały skasowane, więc kapela "załatała" dziury nagraniem studyjnym dla radia bardzo zręcznie zmiksowanym z koncertem. utwory:
"Live Wire" "Let There Be Rock. The Movie. Live In Paris" - ścieżka dźwiękowa z filmu pod tym samym tytułem. Utwory:
"Live Wire" "Volts"- największy smakołyk w pudelku:
"Dirty Eyes" - pierwotna wersja "Whole Lotta Rosie" z innym tekstem i riffem, Dla cierpliwych niespodzianka: po kilkunastu sekundach ciszy można wysłuchać fragmentów wywiadów Bona Scotta. Featura nie opisana w spisie treści :) Moja opinia: Dobry kawal rasowego boogie, charakterystyczny "stojący" bas, nerwowa i rozgadana gitara oraz histeryczny śpiew, to wizytówka kapeli, która od ćwierć wieku nie zmieniła repertuaru. :) Jak przysłowiowa krowa, która nie zmienia poglądów. AC/DC zawsze podgrzeje mi herbatkę w zimowy wieczór. ;) Jest to, co lubię - czysty rock'n'roll bez upiększeń, natchnień, granie z pazurami, werwą. Pełne nieplanowanych dźwięków (sprzężenia, ślizgnięcia po strunach) - spontaniczna muzyka. Ocena: 8/10 możliwych punktów (-2 punkty za mizerną jakość niektórych nagrań, bezsensowne wciśnięcie trzech nagrań z katalogowych LPs oraz idiotyczny tatuaż-naklejkę - kto z wiernych fanów przyklei sobie to gówno na rękę? Bo nowych wielbicieli to wydawnictwo raczej nie napędzi). autor: macieg (2:480/82)
Uwaga! Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz własną recenzję i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz! |
![]()
|
|
"rock i metal po polsku" istnieje od 14 grudnia 1996. Wszelkie prawa zastrzeżone, © 1996-2012 rockmetal.pl. www.rockmetal.pl | nowe na stronie | |