Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
81% |
| liczba ocen: |
157 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: AC/DC "Stiff Upper Lip"
|
Nazwa zespołu: AC/DC
Tytuł płyty: "Stiff Upper Lip"
| Utwory: |
Stiff Upper Lip; Meltdown; House Of Jazz; Hold Me Back; Safe In New York City; Can't Stand Still; Can't Stop Rock'n'Roll; Satellite Blues; Damned; Come And Get It; All Screwed Up; Give It Up |
| Wykonawcy: |
Phill Rudd - instrumenty perkusyjne; Cliff Williams - gitara basowa; Brian Johnson - wokal; Malcolm Young - gitara rytmiczna; Angus Young - gitara |
Wydawcy: Warner Music
Rok wydania: 2000
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7
"Stiff Upper Lip" kontynuuje rozpoczęty albumem "Ballbreaker"
powrót do bluesowo-rockandrollowych korzeni. Oczywiście, o żadnym
wielkim powrocie nie ma tu mowy, bo też i styl AC/DC przez lata nie
ulegał zmianom, niemniej płyta bez wątpienia znajduje się bliżej
"Dirty Deeds Done Dirt Cheap" (1976) niż "The Razors Edge" (1990).
Nie bez znaczenia jest to, że produkcją zajął się George Young, który
wraz z Harrym Vandą, pracował z zespołem w latach siedemdziesiątych.
Niestety zaowocowało to przesadną nonszalancją w tej kwestii i często
słychać zupełnie niepotrzebne studyjne "brudy". Być może taki był
zamiar, ale psuje to dobre wrażenie.
Na "Stiff Upper Lip" nie ma niespodzianek: perkusista spełniający
funkcję metronomu, łkająca bluesowo gitara Angusa Younga i siłowy
śpiew Briana Johnsona, posiadacza jednego z najbardziej
charakterystycznych głosów w muzyce rockowej - czyli wszystko to, za
co kocha się lub nie znosi AC/DC. Żadnego industrialu, ballad czy
skrzypiec. Po prostu hard rock, może i mało odkrywczy, ale za to na
najwyższym poziomie.
Spośród dwunastu utworów zdecydowanie wyróżnia się dynamiczny "Safe In
New York City"; takiej właśnie perełki brakowało mi na "Ballbreaker".
Niczego nie można też odmówić "House Of Jazz" i "Come And Get It"
(Angus śpiewający w refrenie!). Są też momenty słabsze - "Can't
Stand Still" jest dość nudne i monotonne w porównaniu resztą. Jednak
mimo paru wypełniaczy, płyty słucha się znakomicie. Nikt, kto lubi
tego rodzaju granie, szybko "Stiff Upper Lip" nie odłoży.
Wielkie słowa uznania należą się Brianowi Johnsonowi. Śpiewa z tą
samą mocą i zaangażowaniem, co na "Back In Black" sprzed dwudziestu
lat. Rzadko zdarza się, by wokalista równie skutecznie opierał się
działaniu czasu.
Jedynym zgrzytem jest nad wyraz skromna wkładka płyty, która pod
tym względem zdecydowanie ustępuje "Ballbreaker". Nie zawiera nawet
tekstów utworów (podobno taka była decyzja zespołu), co przy cenie 56
złotych może denerwować.
"Stiff Upper Lip" jest zdecydowanie albumem godnym polecenia. Jak
podsumować całość? Mało oryginalnym tytułem siódmego utworu.
autor:
Rip
|
tutaj od 6.03.2000
|
|
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
| |
ac dc piorun dc!
Madafakadiamond (gość, IP: 86.63.88.*), 2010-07-31 11:23:09
| odpowiedz | zgłoś
Szczerze? Bardzo lubię ten zespół. Mam ich kasetę. To prawdziwy hard rock ale ja znam inne albumy ale po tym przeczyaniuna pewno przesłucham jeszcze inne albumy. Czas pokaże.
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|