Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
94% |
| liczba ocen: |
252 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Aerosmith "Honkin' On Bobo"
|
Nazwa zespołu: Aerosmith
Tytuł płyty: "Honkin' On Bobo"
| Utwory: |
Road Runner; Shame, Shame, Shame; Eyesight To The Blind; Baby, Please Don't Go; Never Loved A Girl; Back Back Train; You Gotta Move; The Grind; I'm Ready; Temperature; Stop Messin' Around; Jesus Is On The Mainline |
| Wykonawcy: |
Tom Hamilton - gitara basowa; Joey Kramer - instrumenty perkusyjne; Brad Whitford - gitara; Joe Perry - gitara; Steven Tyler - wokal |
Wydawcy: Columbia Records
Rok wydania: 2004
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7
W przypadku poprzedniej płyty Aerosmith niespecjalnie pozytywnie nastroiła mnie okładka. Tym razem swoje zrobił tytuł, brzmiący cokolwiek dziwnie. Na szczęście w obu przypadkach muzyka broni się bez żadnego problemu, choć w całkiem odmienny sposób - "Just Push Play" to było klasyczne, "aerosmithowskie" granie na wysokim poziomie, natomiast nowy album jest czymś całkiem odmiennym. Steven i spółka składają na nim hołd legendom bluesa, na obszernych fragmentach płyty w ogóle nie przypominając samych siebie. Nie będę tu udawał alfy i omegi i powiem szczerze, że o bluesie wiem raczej niewiele. W związku z tym nazwiska takie jak Willie Dixon's (kawałek "I'm Ready"), Muddy Waters ("Baby, Please Don't Go"), Bo Diddley ("Road Runner") czy Sonny Williamson ("Eyesight To The Blind"), gdzieś tam się obiły o uszy, ale wiele mi nie mówią. Są to jednak bez wątpienia legendarni wykonawcy tego gatunku. I to między innymi ich numery wzięli na warsztat Powietrzni Kowale, dodając do tej grupy coverów jedno własne nagranie - "The Grind".
Jak już napisałem fragmentami w ogóle nie wieje od tej płyty stylem Aerosmith, ale ogólnie album sprytnie balansuje między bluesowymi korzeniami, a "zwykłym" brzmieniem kapeli. I muszę przyznać, że wszystko to, co wycieka z głośników jest dla uszu bardzo miłe, bo też i luzacka melancholijność bluesa zawsze była baaaardzo bliska Stevenowi i kolegom. Oczywiście, sięgnięcie do bluesowych klasyków, spowodowało jeszcze większy udział harmonijki ("Back Back Train", "Temperature") czy pianina ("Eyesight To The Blind ") w aranżacjach, wymusiło sporo zwolnień i jeszcze więcej muzycznej nonszalancji. Nie ma na tej płycie ani energetycznych bomb, ani potencjalnych przebojów. Nie ma także jakichś specjalnych popisów gitarowych czy wokalnych - wszystko jest wyważone i raczej stonowane. A nad wszystkim góruje klimat luzackiej zabawy i pozytywnych wibracji.
Najsilniejsze punkty płyty to w mojej skromnej opinii, przede wszystkim fenomenalnie pulsujący i zagrany z rockowym zębem "You Gotta Move", leniwie snujący się "Back Back Train" z sennymi kobiecymi wokalizami, surowe "I'm Ready" i wspaniałe "Temperature". Fajne wrażenie robi także szalone "Please Don't Go" ze świetnym basem, mające w sobie imprezowy klimat "Road Runner" i niemal rock'n'rollowe "Shame, Shame, Shame". Właściwie jedynym nie-do-końca-pasującym tu nagraniem jest moim zdaniem "Jesus Is On The Mainline" - gospel, to jednak nie do końca to, co lubię najbardziej...
W sumie dobra, ciekawa i dość zaskakująca płyta rockowych dinozaurów.
autor: Tomasz "YtseMan" Wącławski
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|