Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
61% |
| liczba ocen: |
139 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Aion "Reconciliation"
|
Nazwa zespołu: Aion
Tytuł płyty: "Reconciliation"
| Utwory: |
R, E, C, O, N, C, I, L, I, A, T, I, O, N; Guilty; Days Of Fight Days Of Hope I; Time Of Reconciliation; IMPLANT; Days Of Fight Days Of Hope II; The Meeting; Suffering; IMPLANT; Ten Thousand Bodies; House Of Soul; Headless Cross |
| Wykonawcy: |
Marian - wokal; Dominik "Młody" Jokiel - gitara; Daniel Jokiel - gitara; Łukasz "Migdał" Migdalski - instrumenty klawiszowe, programowanie; Witalis "Milli" Jagodziński - gitara basowa; Marcin "Żuraw" Żurawicz - instrumenty perkusyjne |
Wydawcy: Metal Mind Productions
Rok wydania: 2000
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8
Zadziwiające jak ten czas szybko leci. Jeszcze niedawno (tak się
przynajmniej wydaje) poznański Aion stawiał pierwsze kroki na scenie
mocnego uderzenia. Wciąż dobrze pamiętam liczne hasła ("największe
gotycko-metalowe odkrycie polskiego rynku"), które z powodzeniem
reklamowały ich debiutancką płytę "Midian". Płytę na pewno udaną, ciekawą,
na swój sposób nawet oryginalną. Te walory artystyczne mocniej uwidoczniły
się na kolejnym albumie "Noia". Przynależność Aiona do czołówki rodzimej
sceny mocnego uderzenia stała się faktem. Trzeci krążek "Reconciliation"
prawdopodobnie jeszcze bardziej ugruntuje pozycję grupy.
Ta płyta ma tylko jedną wadę - jest za krótka. Z drugiej jednak strony
przeszłość nieraz już dowiodła, że nie liczy się ilość a jakość (jako
klasyczny przykład posłużyć może "Regin in Blood" Slayer). Aion
także udowodnił, że w nieco ponad trzydziestu minutach zamknąć można
wiele emocji, bogactwo pomysłów, wiele solidnego grania... Metalowego
z krwi i kości. Grupa bowiem znów sprytnie wymknęła się szufladkom i
dziwnym etykietkom. W tym jednym słowie (metal) kryje się kwintesencja
"Reconciliation". Przejrzyste, soczyste brzmienie, ciężkie gitary,
drapieżność, "brud", trochę klasycznych solówek, trochę(?) melodii... Na
tej płycie mieszają się różne odmiany mocnego uderzenia - są przebłyski
thrashu, heavy, pozostał też ślad po mrocznych doomowo-gotyckich
klimatach... Pewne motywy kojarzyć się mogą z bardziej konkretnymi
nazwami - np. "Suffering" pachnie nieco wczesnym Machine Head, w
"House of Soul" kłania się ostatni Testament, w "Guilty" pojawiają
się przebłyski jakby z Sepultury ("Roots"), Soulfly, czy Flapjacka...
Aionowi nie można jednak zarzucić kopiowania, tym bardziej, że zespół
wypracował już własny specyficzny styl, zarezerwowany tylko dla niego -
charakterystyczne brzmienie gitar i na pewno wokal Mariana (tu jakby
nieco bardziej drapieżny niż na poprzednich krążkach). To po prostu
kawałek solidnego czadu, podbarwionego siłą symfonii (genialny wstęp do
"Days Of Fight, Days Of Hope 2"). Aby jednak nie było do końca metalowo,
"Reconciliation" w pewnych momentach ozdobiono elektronicznymi akcentami
(oba "IMPLANTY", "House Of Soul"). Nie jest to jednak popularne ostatnio
zmiększanie brzmienia, a raczej dodatkowy walor artystyczny, który dobrze
komponuje się z całością i z ogólnym przesłaniem tej płyty (elektronika
jest "zakręcona", wręcz kosmiczna).
"Reconciliation" to na pewno ciekawy album, pełen dobrego metalowego
(bez niepotrzebnych podziałów) grania. Nie jest może nowatorski, ale ma
swój urok. Właśnie wcale nie jest nowatorski (nie dotyczy muzyki, która
kipi świeżością) - właściwie to jakby kontynuacja tego, co działo się na
"Noia", może tylko jeszcze bardziej oddalona od błędnych (już wtedy)
gotyckich ram. Może tylko troszkę inaczej przekazana...
autor: Margaret
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
| |
Reconciliation!!!
wrednyhawran (gość, IP: 109.243.35.*), 2010-10-01 01:28:49
| odpowiedz | zgłoś
To jest jeden z najlepszych albumów polskiej muzyki ostatniej dekady i najbardziej niedoceniany. Ta płyta to pozycja obowiązkowa dla każdego słuchacza. To jest opus magnum roku millenium w muzyce rockowej. Genialna płyta!! szkoda wielka ze zespół opuszczony przez Mariana podążył nową, inną, złą drogą. ale nie dało się inaczej bez takiego vokalu.
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|