Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
98% |
| liczba ocen: |
511 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Alice In Chains "Dirt"
|
Nazwa zespołu: Alice In Chains
Tytuł płyty: "Dirt"
| Utwory: |
Them Bones; Dam That River; Rain When I Die; Angry Chair; Sickman; Rooster; Junkhead; Dirt; God Smack; Hate To Feel; Down In A Hole; Would? |
| Wykonawcy: |
Mike Inez - gitara basowa; Sean Kinney - instrumenty perkusyjne; Jerry Cantrell - wokal, gitara; Layne Staley - wokal, gitara |
Wydawcy: Columbia Records
Rok wydania: 1992
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Pierwsze takty "Dirt" nie wzbudziły we mnie zachwytu. Po przesłuchaniu
całej płyty miałem bardzo mieszane uczucia. Z pewnością ten album nie jest
łatwy w odbiorze. Kompozycje na nim zawarte z wielkim trudem "układały
się" w mojej świadomości, tworząc pewną całość. Dopiero po kolejnym
przesłuchaniu zrozumiałem, że "Dirt" jest genialnym dokonaniem wspaniałego
zespołu, który obok takich formacji jak Soundgarden, Nirvana czy Pearl
Jam wywarł na mnie największe wrażenie.
Początek płyty to niesamowicie brzmiący "Them Bones" - szybki
metalowy utwór z niebanalną linią melodyczną, a wokal Staleya powoduje, że
po plecach przechodzą mi dreszcze. Poczułem, że fala wszechogarniającego
spełnienia ogarnia moja duszę i ciało, a po chwili odpływam w nieznane.
Zresztą cała "Dirt" jest odlotem psychodelicznym, narkotycznym, niezbyt
wesołym. Kolejny kawałek "Dam That River" utwierdził mnie w przekonaniu,
że "łańcuchy" są bez wątpienia heavymetalowe. Bardzo ciekawa, połamana
linia melodyczna, no i te kochane przyśpiewy Layne'a,
kilkunastocentymetrowej długości samogłoski, po prostu potęga. Dla mnie
jest on najlepszym wokalistą na świecie, obok lidera grupy Tool.
"Rain When I Die" to zupełnie inna historia. Przeciągłe zaśpiewy
Staley'a, wspomaganego przez gitarzystę Jerry'ego Cantrella, tworzą
niesamowitą atmosferę. Jerry kombinuje bardziej niż zawsze i wychodzi mu
to znakomicie. "Angry Chair" to już mistrzostwo depresji - taki
neurotyczny utwór, niby banalny, lecz wywołuje chore skojarzenia.
Podobnie zakręcony jest
też "Sickman", w którym to Staley dokonuje niezwykłych eksperymentów
wokalnych. "Rooster" - ballada wojenna (gdzieniegdzie szeleszczą łańcuchy
Alicji, a w oddali rozpościera się długa rzeka - to takie moje osobiste
skojarzenia). Żona, dzieci zostały w domu, a żołnierz w strugach potu z
karabinem w ręku maszeruje i nie wie, czy dożyje jutra. Kto choć raz
dokonał interpretacji tego utworu, wie o czym piszę.
Z wielkim niepokojem przerzucam płytę na drugą stronę swojego odtwarzacza
i czekam. "Cs, cs, cs!" - uderzenia w blachę, "ye, ye" - skrzeczący wrzask
Staley'a i mamy "Junkhead". Ten numer powalił mnie na kolana.
Kapitalne metalowe riffy i znowu odpływam na fali niemocy - a
wokoło mnie rozpościera się bezkresna pomarańczowa pustynia. Wystarczy
spojrzeć na okładkę - jest genialna, tak jak cała płyta. Do tego cudowny
melodyjny refren i oczywiście ta powalająca z nóg solówka - brak mi
słów. Podobny klimat spotykamy w utworze tytułowym. Na początku zakręcony
wstęp, a potem wszechogarniający brud.
Dużo kombinatorstwa słychać także w kolejnych dwóch kompozycjach: "God
Smack" i "Hate To Feel" - wyraźnie słychać tu przesterowaną kaczkę i całą
masę smaczków. To świetnie zaaranżowane numery. Wreszcie czas na
"Down In A Hole" - bardzo smutna, przygnębiająca piosenka - to
jeden z moich ukochanych kawałków na płycie. Słuchając jej można złapać
niezłego doła.
Po krótkiej przerwie wynurza się z otchłani "Would?". Na początku
niezwykły bas, szamańskie bębnienie, a w oddali słychać przeplatany śpiew
Jerry'ego i Layne'a, krzyk tego drugiego możemy podziwiać w refrenie. Cały
utwór stwarza niezwykle specyficzny nastrój.
Grzechem byłoby nie mieć tej płyty u siebie na półce, więc ten, kto jej
jeszcze nie nabył, niech biegnie szybko do najbliższego sklepu muzycznego.
Gorąco polecam.
autor:
Sajmon
tutaj od 9.01.2001
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Zobacz:
Wasze komentarze (poniżej)
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
| |
OSSSA
osssa (gość, IP: 91.94.206.*), 2009-10-27 19:15:57
| odpowiedz | zgłoś
słucham tej płytki od parenastu latek,i jest oki forewer!!!
|
| |
Arcydzieło!
MusicFan (gość, IP: 83.23.199.*), 2009-09-06 13:56:26
| odpowiedz | zgłoś
Nic dodać, nic ująć. Wyjątkowy zespół, wyjątkowa płyta, wybitne doznania. Genialne!
|
| |
In Alice's Chains
sickman (gość, IP: 83.6.72.*), 2008-10-04 21:39:29
| odpowiedz | zgłoś
...tak czuje się, za każdym razem gdy słucham tej płyty. Moim zdaniem, jeśli muzyka Nirvany wpędza kogoś w depresję, to Alicję powinien omijać szerokim łukiem.
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|