Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
88% |
| liczba ocen: |
126 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Amorphis "Elegy"
|
Nazwa zespołu: Amorphis
Tytuł płyty: "Elegy"
| Utwory: |
Better unborn; Against widows; The orphan; On rich and poor; My Kantele; Cares; Song of the troubled one; Weeper on the shore; Elegy; Relief; My Kantele (wersja akustyczna) |
| Wykonawcy: |
Pasi Koskinen - wokal; Pekka Kasari - instrumenty perkusyjne; Kim Rantala - instrumenty klawiszowe; Olli-Pekka Laine - gitara basowa; Esa Holopainen - gitara prowadząca, gitara akustyczna, sitar; Tomi Koivusaari - gitara akustyczna, wokal, gitara rytmiczna |
Wydawcy: Nuclear Blast Records
Rok wydania: 1996
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Album "Elegy" jest rozwinięciem pomysłów z "Tales From The Thousand
Lakes". Warstwa muzyczna i tematyczna jest kontynuacją drogi obranej
podczas nagrywania poprzedniego Dzieła Finów. Także tym razem zespół
wykorzystał narodowy epos literacki - Kanteleter. Kanteleter to księga
składająca się z blisko 700 poematów i ballad, bazujących na fińskiej
tradycji i zebranych w XIX w. przez Eliasa Lonnrota. Kanteleter włączony
jest do Kalaveli, która stanowiąc większą epopeję, tworzy fundamenty
fińskiej kultury (Kalavela jako całość służyła jako inspiracja dla
"Tales...").
Amorphis nadal wykorzystuje i przerabia ludowe motywy muzyczne na
własny użytek. Można znaleźć bardzo dużo dźwięcznuch melodyjek, czasami
podniosłych ("My Kantele", "Elegy", "Orphan"), lecz również tanecznych
("On rich and poor"). Słychać niesamowitą atmosferę, wytworzoną przez
połączenie growlu Tomiego, "czystego" wokalu Pasi Koskinena (który
dołączył do zespołu), klawiszy Kima Rantali i psychodelicznych dźwięków
gitar. Pomimo, że na płycie znajduje się więcej ludowych motywów niż
ciężkich, deathowych szarpnięć, to nadal jest to Amorphis. Denerwuje mnie,
gdy ktoś beszta ten zespół, argumentując to zbytnim eklektyzmem granej
przez nich muzyki. Jeżeli komuś podoba się metal otwarty i przenikający
się z innymi gatunkami muzycznymi, to pokocha tę płytę. Jednak jeśli komuś
bardziej odpowiada brutalny death metal w stylu Cannibal Corpse (nic
do nich nie mam), to niech nie bierze tej płyty do rąk.
To najlepsza (obok "Tales From The Thousand Lakes") płyta, jaką
kiedykolwiek słyszałem. Dlatego stawiam 10 (nota dla absolutnego
arcydzieła).
autor: Lukamorphis
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
| |
ps.
a My Kantele w wersji akustycznej to ich najpiękniejszy (nie mylić z najlepszym) utwór ever.
|
| |
amorphis
pamiętam jak kupilem kasete zaraz po premierze, sluchalem tego non-stop aż do zdarcia.. i pewnie dlatego 'dzisiaj' jest to zaledwie trzeci ulubiony album finów, po prostu wolę Tuonelę (świetny krążek!) i Tales.. który prawdopodobnie już na zawsze będzie moim Nr. 1- jeżeli chodzi o metal.. potem nagrali jeszcze bardzo przyzwoite- Am Universum, Eclipse i.. ja powiem tak: na tych trzech ostatnich płytach (+ nowy tez)jest kilka fajnych numerów i gdyby wydali je na jednym, wyszedłby bardzo dobry krążek ;) ale faktycznie to nie to co kiedyś..
no coż, jest takie powiedzenie; jak sie nie ma co sie lubi...
albo sie slucha czego innego ;p
|
| |
Swietna
Oczywiscie to jedna z najlepszych plyt Amorphis. Ciezka i melodyjna jednoczesnie, z bardzo fajnymi pomyslami. A co najwazniejsze - jest roznorodna i nie jest nudna, jak np. Far From The Sun, ktorej to nigdy juz nie polubie.
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|