Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
88% |
| liczba ocen: |
677 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Anathema "A Natural Disaster"
|
Nazwa zespołu: Anathema
Tytuł płyty: "A Natural Disaster"
| Utwory: |
Harmonium; Balance; Closer; Are You There?; Childhood Dream; Pulled Under At 2000 Metres A Second; A Natural Disaster; Flying; Electricity; Violence |
| Wykonawcy: |
Daniel Cavanagh - gitara; Vincent Cavanagh - wokal, gitara; Jamie Cavanagh - gitara basowa; John Douglas - instrumenty perkusyjne; Les Smith - instrumenty klawiszowe |
Wydawcy: Music For Nations / Metal Mind Productions
Rok wydania: 2003
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 6
Od czasu swoich pierwszych płyt Anathema przeszła bardzo długą muzyczną drogę. W graniu Brytyjczyków zawsze najważniejszy był klimat i tajemniczość, ale kiedyś ich muzyka była dodatkowo ciężka, mroczna, chwilami dość przytłaczająca. Z tych ostatnich elementów zespół zrezygnował już dawno i tylko czasami odzywa się u członków kapeli bardziej zadziorna część duszy. Może nie jest to już dusza metalowa, ale rockowy pazur z pewnością daje o sobie znać. Zdecydowanie więcej jest jednak melancholii, nostalgii, spokoju.
Dokładnie taki jest też nowy album zespołu. Dominują łagodne, zamyślone, bardzo atmosferyczne nutki. Trochę rozmarzone, trochę oniryczne, trochę tajemnicze. I trzeba przyznać, że chwilami płyta jest niezwykle piękna. Najlepszy przykład to nagranie tytułowe z pięknym wokalem pani Lee Douglas, która swego czasu zauroczyła mnie swoim głosem w "Parisienne Moonlight" z płyty "Judgement". Teraz zrobiła to ponownie. Bardzo ciekawe jest też trwające ponad 10 minut "Violence", przechodzące od partii fortepianu, przez rockowe rozbudzenie, aż po lekkie, snujące się klawiszowe muśnięcia. Podobnie miłe wrażenie robi "Flying" i bardzo klimatyczne "Childhood Dream" z dziecięcym "wokalizami" i akustyczną gitarą. No i jeden bardzo różniący się od reszty nagrań kawałek: "Pulled Under At 2000 Meters A Second". Nie ukrywam, że to jest Anathema, której powrotu bym sobie życzył: niepokojące strzępienie strun i deklamacje przerywa dynamiczne wejście perkusji, po czym zaczyna się wspaniała gitarowa jazda. Nagranie na wpół histerycznie pędzi przed siebie, tylko na chwilę uspokojone szeptami wokalisty i miarowymi przejściami perkusji. Ech, szkoda, wielka szkoda, że nie ma więcej takiego grania na tej płycie...
Niestety bowiem, pomimo wszystkich tych jasnych punktów, nie da się ukryć, że trochę bije z tego albumu jakaś taka... hmm... no może nie nuda, ale pewna monotonia na pewno. Jak dla mnie płyta jest po prostu nieco zbyt jednostajna i uspokojona. Chyba po prostu, jak na mój gust, za wiele tego całego smutku i melancholii. Dodatkowo irytuje fakt, że jeśli już na płycie pojawia się przyspieszenie i bardziej zadziorne fragmenty, to dzieje się to w sposób przewidywalny i - że tak powiem - standardowy. Po prostu spora część numerów rozwija się w bardzo podobny sposób. Oto mamy przejście z mrocznych, pseudoambientowych klimatów a la Antimatter czy The Gathering z ostatniej płyty do bardziej rockowego grania. Tak wyglądają "Harmonium", "Balance" czy "Closer".
Mimo tych zarzutów "A Natural Disaster" to niezły album: bądź co bądź Brytyjczycy poniżej pewnego poziomu nigdy nie zeszli i pewnie nie zejdą. Bardzo bym sobie jednak życzył, żeby na następnej płycie było więcej numerów takich jak "Pulled Under...", a mniej takich jak "Closer"; żeby było ciekawiej, bardziej zadziornie. Bo tej płycie sporo brakuje do tego, żeby móc ją nazwać godną poprzedniczek. Może następnym razem będzie lepiej...
autor: Tomasz "YtseMan" Wącławski
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|