Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
91% |
| liczba ocen: |
366 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Anathema "The Silent Enigma"
|
Nazwa zespołu: Anathema
Tytuł płyty: "The Silent Enigma"
| Utwory: |
Restless Oblivion; Shroud of Frost; ...Alone; Sunset of the Age; Nocturnal Emission; Cerulean Twilight; The Silent Enigma; A Dying Wish; Black Orchid |
| Wykonawcy: |
John Douglas - instrumenty perkusyjne; Duncan Patterson - gitara basowa; Daniel Cavanagh - gitara; Vincent Cavanagh - wokal, gitara |
Wydawcy: Metal Mind Productions / Music For Nations / Peaceville Records
Rok wydania: 1995
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Otacza mnie duszna ciemność, naelektryzowane do granic możliwości
mroczne powietrze rozświetlają błyskawice na odległym horyzoncie, niski
pomruk wyładowań powoli zbliża się do mnie... Oddycham ciepłą wilgocią,
muszę walczyć o każdy metr, o każdy krok, zmęczenie i wiatr, ciemność,
pioruny, duszno, gorąco, mrok... Dookoła mnie rozpościerają się połacie
wolnej przestrzeni, mimo to czuję, że zaczyna brakować mi miejsca. Nie
mogę oddychać, mrok, burza, potężna i bezlitosna w swym ogromie burza...
Już tu jest, przerażający ryk i oślepiająca jasność zwalają
mnie z nóg. Wtulam głowę w lepką już glinę, obok walą się drzewa.
Nie mogę się bać, myśli zostały zmiażdżone. Nie odróżniam kolejnych
wyładowań, zlały się w jeden huk i blask... Mija wieczność, zaczynam
odróżniać poszczególne dźwięki, udało mi się otworzyć oczy... Burza
odeszła, ale wcale nie oddycha się łatwiej, nadal jest parno, zbliża
się kolejna chmura...
"The Silent Enigma" to według mnie najlepsza płyta zespołu,
ukoronowanie pierwszego etapu istnienia Anathemy. Stonowane dźwięki,
tworzone pojedyńczymi muśnięciami strun, powoli budują specyficzny
nastrój. Następujący kilka chwil później metalowy hałas potęguje wrażenie
niesamowitości. Dźwięk łagodnieje, nie zmniejsza się jednak napięcie,
które postawiło pionowo wszystkie włosy na mojej głowie. Brud głosu
Vincenta Cavanagha doskonale współgra z brzmieniem gitar, jego krzyk jest
pełen ekspresji. W "Alone" słychać żeński głos, a recytację w "Shroud
Of Frost". Orkiestrowe aranżacje, tworzone przez Daniela Cavanagha,
zwykle grającego na gitarze, wykraczają poza rockowe standardy.
Wszystkie te elementy składają się na doskonałą pod każdym względem
całość, zapadają w pamięć i zmuszają do ciągłego wracania do tej płyty.
Czy każdy powinien pobiec do sklepu i kupić tę płytę? Nie wiem.
Na pewno jednak osoby, którym nieobca jest nieco ostrzejsza, rockowa
muzyka, nie zawiodą się. Można też uznać Anathemę z "The Silent Enigma"
za typowego przedstawiciela doom metalu - jeśli ktoś chciałby dowiedzieć
się jak brzmi spokojniejsza odmiana hałasu, również polecam.
P.S. Powyższa recenzja ukazała się w papierowym "HiFi i muzyka",
numer styczen 1998.
autor: rick
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
| |
:)
Dla mnie również jest to najlepsza płyta Anathemy. Wspaniały klimat współgrający z niesamowitą energią. Miodzio.
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|