Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
86% |
| liczba ocen: |
126 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Annihilator "King of the Kill"
|
Nazwa zespołu: Annihilator
Tytuł płyty: "King of the Kill"
| Utwory: |
The Box; King Of The Kill; Hell Is A War; Bliss; Second To None; Annihilator; 21; In The Blood; Fiasco; Catch The Wind; Speed; Bad Child |
| Wykonawcy: |
Randy Black - instrumenty perkusyjne; Jeff Waters - gitara, gitara basowa, wokal |
Wydawcy: Metal Mind Productions / Music For Nations
Rok wydania: 1994
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Jestem zdziwiony, że niektórzy stawiają ten album przed genialnym
"Alice In Hell". Nie mówię, że "King Of The Kill" jest złe - to
świetny album, ale nie ma tu tego nawiedzonego ducha i spontanu
znanego z "Alicji". Ponadto muzyka jest nieco uproszczona i
zdecydowanie bardziej przystępna.
Całość rozpoczyna się industrialnym, panteropodobnym "The Box",
traktującym o zgubnym wpływie telewizji. Utwór jest dość nietypowy,
jak na Annihilator i dlatego trafił na początek płyty. Tuż po nim
następuje jeden z najlepszych (i najszybszych) - utwór tytułowy z
rewelacyjną solówką. Są tacy, którzy uważają "King Of The Kill" za
najlepszy utwór, napisany przez Watersa i nie dziwię im się za bardzo
- to trzy minuty czystego czadu. Kolejny numer to anty-wojenny "Hell
Is A War" z kapitalnym intrem i outrem świetnie wprowadzającym w
tematykę tekstu. Chwilą wytchnienia dla naszych uszu jest bardzo
optymistyczny instrumentalny "Bliss", który jednak po chwili
przechodzi w superszybki "Second To None" o anty-narkotykowym
przesłaniu. Cóż, Jeff Waters miewał w przeszłości doświadczenia z
różnymi używkami. Może nie był tak wytrawnym znawcą jak niejaki Dave
Mustaine, ale i on ma coś do powiedzenia na ten temat. Zdecydowanie
rozrywkowy charakter mają dwa następne kawałki - melodyjny heavy
metalowy "21" i balladkowy "In The Blood", ale już po chwili
dochodzimy do niemal punkowego "Fiasco", by za chwilę odpocząć przy
bardzo ciekawym instrumentalnym "Catch The Wind", które rozpoczyna
ostatnią, najspokojniejszą część płyty. Dwa końcowe kawałki mają
bardziej rockowy niż metalowy charakter, choć i one nie odstają
znacząco od wysokiego poziomu całej płyty. Warto zaznaczyć, że jest
to pierwszy album Annihilator, na którym całą częścią wokalną muzyki
zajął się Jeff Waters. Okazało się, że facet dysponuje naprawdę
ciekawym głosem.
Myślę, że "King Of The Kill" jest propozycją bardziej dla fanów
tradycyjnego heavy metalu, niż dla zwolenników thrashu, ale jedni i
drudzy nie mogą przejść obok tego wydawnictwa obojętnie.
autor: Jarek Z
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
| |
Nieco inna
Heat (gość, IP: 213.155.191.*), 2011-03-21 10:48:19
| odpowiedz | zgłoś
Właśnie położyłem łapki na tej płytce i jest mega czad! Zgadzam się że nie ma tu ducha Alicji, a płytę odbieram trochę jako ukłon w stronę kapel których Waters słuchał w młodości. Nie zmienia to jednak faktu, że płyta naprawdę kopie tyłek!
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|