Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
94% |
| liczba ocen: |
122 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Arcana "...The Last Embrace"
|
Nazwa zespołu: Arcana
Tytuł płyty: "...The Last Embrace"
| Utwory: |
...The Last Embrace; Hymn of Absolute Deceit; Diadema; Winds of the Lost Souls; Love Eternal; Repentance; March of Loss; The Ascending of a New Dawn; Sono la Salva; Lorica Vite |
Wydawcy: Mystic Production / Cold Meat Industry
Rok wydania: 2000
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Arcana od dłuższego czasu wypełnia lukę stworzoną przez nieśmiertelny Dead
Can Dance. Muzyka obu zespołów rzeczywiście wiele ma ze sobą wspólnego,
czasem nawet ma się wrażenie, że pod jedną kompozycją mogłyby się
spokojnie podpisać oba duety. Jednak mimo tych uderzających podobieństw,
nie można Arcany nazwać kalką Dead Can Dance. Ten zespół kroczy ścieżką
własnych przeżyć, wprowadza słuchacza w niepoznane rejony marzeń, mroku
i uczuć. Tak było na dwóch poprzednich albumach. I tak jest na trzecim
pełnometrażowym krążku.
"...The Last Embrace" kontynuuje styl wyznaczony na "Dark age of
Reason" i "Cantar de Preocella". Kolejny raz zanurzymy się w otchłani
wielobarwnych dźwięków, w różnych odcieniach mroku... Muzycznie jest
bez zmian - dark wave fantastycznie splata się z folkiem, z barokowymi
i celtyckimi naleciałościam. Elementy te spojone w przepiękną całość
przyozdobiono siłą symfonii. Niewątpliwie "...The Last Embrace" brzmi
podnioślej niż poprzednie dzieła. Także wokale są czytelniejesze, nie
chowają się pod warstwą dźwięków. Majestatyczny głos Petera i anielski
sopran Idy snują wzruszającą opowieść o uczuciach, osamotnieniu, wiecznej
miłości... Każdy dźwięk to ścieżka labiryntu, w którym swobodnie dryfują
zagubione dusze. Błądzą tak, niesione przez wiatr po świecie marzeń, po
komnatach mroku, by odnaleźć swoje miejsce, by zatracić się w wiecznej
miłości... I gdy już wydaje się, że osiągnęły swój cel, przeznaczenie
rozwiewa ich marzenia, każe błądzić dalej, samotnie dryfować nad oceanem
pustki, smutku i nadziei. Ich wędrówka zaczyna się od nowa, bo za którąś
ścieżką labiryntu czeka upragniona miłość - wieczna, niezniszczalna,
potężniejsza od ostatniego objęcia śmierci. "...The Last Embrace"
to niezwykle malowniczy zlepek dźwięków, bardzo silnie oddziałowujący
na wyobraźnię. To zresztą nic nowego, Arcana bowiem od samego początku
wciągała zahipnotyzowanego słuchacza w wir własnej wyobraźni, w otchłań
snów i ukrytych marzeń. Podobne odczucia miałam przy nieśmiertelnym
"Within a Realm of a Dying Sun" Dead Can Dance - przejście do innego
świata, astralna podróż w nieznane zakamarki duszy, absolutne oczarowanie,
nieskazitelne, najdoskonalsze piękno. Peter i Ida kolejny raz stanęli na
wysokości zadania, wyczarowali wyjątkowy klimat z jednej strony niejasny,
mroczny, ascetyczny, z drugiej natomiast pełen romantyzmu, uduchowienia,
piękna i melancholii.
Arcanę śmiało polecić można wszystkim miłośnikom Dead Can Dance -
na pewno znakomicie wypełni pustkę, jaka powstała po tym kultowym
duecie. Niewykluczone (a raczej bardzo prawdopodobne), że "...The Last
Embrace" odkryje przed nimi nowy wymiar dźwięków, będzie przepustką do
niepoznanego jeszcze świata, do którego nie zdążyli wprowadzić ich Lisa
i Brandon.
autor: Margaret
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
| |
....
Dla mnie najlepszym wydawnictwen Arcany jest-pewien 'skok w bok'czyli "Le Serpent Rouge"Do tej pory nigdy nie nagrywali muzyki w tych klimatach a z tego albumu az wieje pustynnym piachem. Rewelacyjny,magiczny, rytualno- transowy ambient!Polecam
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|