Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
95% |
| liczba ocen: |
327 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Armia "Pocałunek mongolskiego księcia"
|
Nazwa zespołu: Armia
Tytuł płyty: "Pocałunek mongolskiego księcia"
| Utwory: |
Zjawy i ludzie; W kamień zaklęci; Pocałunek mongolskiego księcia; Horror Budzulli; Sodoma i Gomora; Nostalgia; Utopia; Ukryta miłość; Sen nocy letniej; Śmierć w Wenecji |
| Wykonawcy: |
Budzy - wokal, gitara, sample; Banan - waltornia; Paweł Klimczak - gitara; Popcorn - gitara; Rozencwajgowa - instrumenty perkusyjne; Dr Kmieta - gitara basowa; Gerard Nowak - wokal; Wojcek Czern - moog; Arka Noego - chóry |
Wydawcy: Pomaton EMI
Rok wydania: 2003
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Są takie płyty, które uwodzą i uzależniają. Sącząc się z głośników, z minuty na minutę poprawiają nam nastrój i sprawiają, że naciśnięcie klawisza "repeat" wydaje się czymś tak naturalnym jak sięgnięcie po kolejną czekoladkę z bombonierki czy zamówienie kolejnego piwa :) Takie płyty są szczególnie cenne, gdy zjawiają się nieoczekiwanie.
Przyznaję na wstępie, że tego się nie spodziewałem i już trochę zwątpiłem w Armię. Jej ostatnie wcielenie z nierzadko mało subtelną grą Popcorna na gitarze i coraz bardziej jednoznacznie religijnie nacechowanymi tekstami Tomka Budzyńskiego nie zdawało się zdolne do porwania mnie tak jak kiedyś "Legenda" albo "Triodante". Jak bardzo się myliłem! Skazana przeze mnie na przeciętność Armia powróciła w naprawdę wielkim stylu.
Co ujęło mnie w tym krążku? Po pierwsze - powrót do punkowego czadu. Porywająca wersja "W kamień zaklęci" z repertuaru 2 plus 1, zabójcza "Sodoma i Gomora" czy moja ulubiona "Nostalgia" wprawiają głowę w rytmiczne ruchy i wywołują na twarzy szeroki uśmiech. Po drugie - teksty. Budzyńskiemu nareszcie minęło wyjątkowo długie neofickie przesilenie i religijne liryki ustąpiły miejsca wyjątkowo urokliwym tekstom bajkowym, inspirowanym Tolkienem, sielankowym nałęczowskim dzieciństwem czy ulubionymi książkami i filmami. Poezja Budzego na "Pocałunku..." zawiera ogromną dawkę ciepła i skrzy się inteligentnym humorem. Humorem, którego nie raz brakowało w ostatnich dokonaniach zespołu.
Muzycznie płyta również robi duże wrażenie i intryguje. Przemyślane riffy i "muzyczne plamy" tworzone przez Popcorna i Pawła Klimczaka podszyte są znakomitą grą Banana (choćby powalające solo w żartobliwym "Horrorze Budzulli") i jak zwykle świetnym śpiewem Budzego. Czad sąsiaduje z "krainą łagodności", a zabójcze rytmy oplecione są pieknymi melodiami. Bardzo gorąco polecam wszystkim - także osobom, które nie miały do tej pory okazji sięgnąć po wydawnictwa Armii!
autor: Robert Waliś
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
| |
przeciętna
Jak dla mnie to jedna z najsłabszych płyt zespołu armia :). No niestety za dużo żartu na tej płycie, a za mało powagi, gdzie jej tam do legendy.
|
| |
Arcydzieło!
krzychu_1980 (gość, IP: 84.234.44.*), 2010-04-18 12:11:29
| odpowiedz | zgłoś
W mojej ocenie płyta wybitna! Nie znalazłem na żadnej innej wydanej w Polsce płycie tak inteligentnego połączenia tradycji i nowoczesności, czadu z łagodnością, radości i powagi.
Jaka szkoda, że Armia poszła później w trochę inną stronę, choć na każdej kolejnej płycie pojawiały się jakby dyskretne zerknięcia w kierunku "Mongolskiego księcia..."
Słucham jej zdecydowanie częściej niż nawet "Legendy". Dla mnie klasyk na miarę Triodane!
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|