Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
53% |
| liczba ocen: |
15 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Music Inspired By... "Music Inspired By TAROT"
|
Nazwa zespołu: Music Inspired By...
Tytuł płyty: "Music Inspired By TAROT"
Wydawcy: Słońce / Ars Mundi
Rok wydania: 1998
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7
Jak poinformował mnie pan w sklepie (i jak głosi wkładka), kasetę tę
nagrał Artur Szolc i ktoś ukrywający się pod pseudo Nadhir. Artur Szolc i
Nadhir to członkowie Annalist - zespołu art rockowego - i to właśnie rocka
oczekiwałem od tej kasety. Najpierw przeczytałem wkładkę. Jest bardzo
ciekawa, tytuły utworów podane są w trzech językach - polskim (bo takiej
narodowości są muzycy), angielskim (bo to teraz strrrasznie popularny
język) i francuskim (bo swego czasu był to język okultyzmu). A czemu to
okultyzmu... Bo kasetka ta jest zainspirowana talią Tarota, a znajdują
się na niej 22 utwory, opisujące Wielkie Arkany Tarota. Wewnątrz wkładki
natrafiłem jeszcze na zastanawiającą rzecz: w instrumentarium podano 20
instrumentów (z czego 14 perkusyjnych), ale nigdzie nie ma wokalu. Coraz
bardziej zaintrygowany wcisnąłem kasetę do walkmana i zacząłem słuchać...
Pierwsze skojarzenie, to intro z jakieś wiking-metal kasetki. Klimaty
morsko-gitarowe. Trochę się zdziwiłem, ale pomyślałem sobie, że panowie
się rozkręcą. Ale dalej muzyka nieubłaganie zbliża się do world-music,
oddalając się od rocka.
Muzyka jest strasznie ilustracyjna i przyjemnie klimatyczna. Momentami
aż widać hordy kogoś, napierające na kogoś innego... nie wiadomo
tylko, czy na motorach, czy na koniach. Muzyka jest zawieszona w
czasoprzestrzeni. Trudno powiedzieć, o czym opowiada, ale opowiada bardzo
przyjemnie :).
Całość momentami brzmi trochę zbyt "komputerowo", doprowadzają do tego
zbyt już ograne brzmienia syntezatorów. Ale jakość podnosi żywa perkusja
(i normalny zestaw perkusyjny, i kupa innych przeszkadzajek), grająca
często sekwencyjnie (przywodzi to na myśl Enigmę) oraz gitary. Ale
niestety, nie uświadczymy tu zabójczych solówek czy porywających
riffów. Całość płynie bardzo składnie, ale niezbyt przyciąga uszy. To z
jednej strony dobrze, bo poszczególne instrumenty nie gryzą się nawzajem,
ale z drugiej źle, bo trudno zapamiętać jakiś utwór - wszystkie są dość
do siebie podobne.
Podsumowanie... Mimo wszystko myślę, że to dobra kaseta. Nie jest to
rock, raczej muzyka ilustracyjno-medytacyjna. Można przy tym spokojnie
poczytać książkę czy się pouczyć. Można także posłuchać w tramwaju... :)
Ale nie należy oczekiwać jakichś specjalnych wodotrysków - ta muza jest
jednostajnie uspokajająca.
autor: szalony KaPelusznik
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|