Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
71% |
| liczba ocen: |
97 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Bathory "Requiem"
|
Nazwa zespołu: Bathory
Tytuł płyty: "Requiem"
| Utwory: |
Requiem; Crosstitution; Necroticus; War Machine; Blood and Soil; Pax Vobiscum; Suffocate; Distinguish to Kill; Apocalypse |
Wydawcy: Black Mark Production / Morbid Noizz
Rok wydania: 1994
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Wydawało się, że po wydaniu "Twilight of the Gods" nie usłyszymy już
więcej o Bathory. Quorthon twierdził, że jest to nieodwołalnie ostatni
album grupy. Czas zweryfikował jednak te plany: solowy "Album" lidera
Bathory sprawił, że Quorthon znowu zapragnął grać metal, a z kim mógłby
to robić lepiej niż ze swoim głównym zespołem?
"Requiem" nawiązuje w prostej linii do debiutanckiego "Bathory". Oferuje
niesamowicie szybką muzę, przesiąkniętą dawką jadu, która z powodzeniem
mogłaby starczyć na kilka innych albumów. Proste riffy zagrane
zostały z ogromną energią. Doprawdy trudno uwierzyć, iż zrobił to
ten sam człowiek, który stworzył takie dzieła jak "Hammerheart", czy
wspomniany na początku "Twilight of the Gods". Nawiązań do debiutu
jest mnóstwo. Dziewięć kawałków, trwających łącznie niespełna pół
godziny, podobnie zaaranżowane bębny, te same wściekłe gitary i to
co cieszy najbardziej - jadowity wokal, który jednak na "Requiem"
wypada bardziej złowieszczo. W porównaniu z poprzednimi płytami,
ogromne zmiany zaszły w sferze tekstowej. Quorthon śpiewa o naszej
rzeczywistości, wojnach, ale głównym tematem płyty stała się religia,
której na "Requiem" najbardziej się dostało. Antychrześcijańskie pieśni,
pełne bezkompromisowych bluźnierstw doprowadziły do tego, że wszystkie
teksty z tej płyty zostały po prostu ocenzurowane. Podobne problemy
miał kiedyś Dimmu Borgir z utworem "Tormentor of the Christian Souls",
ale przy lirykach z "Requiem", "Tormentor..." to wierszyk dla dzieci...
Na tym krążku nie ma słabych numerów. Ale są z pewnością takie,
które przewyższają inne. Do tej grupy można zaliczyć "War Machine", z
zajebistymi syrenami alarmowymi w tle, najbardziej chyba bluźnierczy "Pax
Vobiscum" z tekstem odnoszącym się do postaci Jezusa, a także finałowy
"Apocalypse", w którym Quorthon wzniósł się na wyżyny swoich umiejętności
wokalnych (wyryczał go tak, jakby nie miał już nadziei na lepsze jutro).
To naprawdę doskonały album, agresywny i nie pozostawiający złudzeń, kto
naprawdę przewodzi szwedzkiej scenie. Quorthon jest artystą wyjątkowym,
potrafi stworzyć piękne, epickie albumy ("Hammerheart"), ale potrafi
też przypierdolić tak, że wióry lecą. Ta płyta uwalnia ukryte pokłady
agresji, to viagra na złe samopoczucie, znakomicie nadaje się też na
wszelkiego rodzaju głośne imprezy. Polecam!
"Holy Jesus, fuckin' Christ, forgive my fuckin' head! It's full of doubts
and questions, did you really raise the dead?"
autor: Kornik
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
| |
Bathory "Requiem"
TormentorTST (gość, IP: 79.191.112.*), 2009-07-03 13:47:08
| odpowiedz | zgłoś
świetna płyta, widać że Quorthon miał dobry warsztat :)
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|