Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
77% |
| liczba ocen: |
718 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Behemoth "Satanica"
|
Nazwa zespołu: Behemoth
Tytuł płyty: "Satanica"
| Utwory: |
Decade of OEPION; LAM; Ceremony of Shiva; Of sephirolic transformation and carnality; The sermon to the hypocrites; The alchemist's dream; Chant for ESXHATON 2000 |
| Wykonawcy: |
Nergal - głosy, syntezatory, gitara; Inferno - instrumenty perkusyjne; L. Kaos - gitara |
Wydawcy: Metal Mind Productions
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Jakże wygodnie pisze się recenzje w pewnym sensie z pozycji laika. Taki
właśnie jest mój stosunek do black metalu. Nie jestem jego wielbicielem
i entuzjasta, a jedynie słuchaczem, podchodzącym do blackowego repertuaru
wybiórczo i krytycznie. Po takim disclaimerze mogę przejść do meritum.
Opinia ciążąca nad Nergalem zawsze skutecznie zniechęcała mnie
do Behemotha. Człowiek zaś, który na pieniądzach nie śpi, musi,
dokonując muzycznych zakupów, opierać się na zdaniu i rekomendacjach
innych. Niewielki zastrzyk gotówki spowodował, że postanowiłem się
jednak zapoznać z tą kapelą za pośrednictwem jej najnowszego wydawnictwa,
ignorując wszelkie kwestie poboczne i koncentrując się na muzyce.
A muzyka jest to wybitna. Dźwięki nieszablonowe
i niestandardowe. Podstawowe pytanie, jakie zadaje sobie słuchacz
brzmi: czy jest to jeszcze black metal. Nawet mój "ignorancki" w tym
względzie umysł podpowiada, że nie. W każdym razie na pewno nie taki,
jakiego spodziewałem się usłyszeć. Pełno tu różnorodnych wpływów. Przede
wszystkim czuje się ogromną dozę ducha deathmetalowego - może właśnie
dlatego "Satanica" tak mi się podoba. Niemalże stricte deathowa
motoryka, wokale będące czymś pośrednim między blackowym skrzekiem a
deathowym growlingiem, chyba jednak częściej skłaniające się ku temu
drugiemu. Gitara również zawieszona między tymi dwiema odmianami metalu,
na zmianę produkująca riffy nasuwające skojarzenia to z jedną, to z
drugą. Wciąż jednak nie ma wiele tej deathmetalowej "duszności", praca
gitar na spółkę z klawiszami tworzy charakterystyczną dla macierzystego
gatunku Behemotha przestrzeń, choć daleko mniej "rozległą". Wspomniałem
już o syntezatorach - ich użycie na "Satanica" także jest dosyć
oryginalne. Dźwięki przez nie generowane są różnorodne, nie ograniczone
wyłącznie do wspomnianej wyżej roli. Tym niemniej nie wybijają się
ani odrobinę na pierwszy plan, przed partie gitarowe. Ciekawostką jest
natomiast "namiastka Limbonic Art" w jednym z utworów. Na niedługi
czas pojawia się automat perkusyjny i trochę szerzej zakrojone elementy
elektroniczne, podobne do tych z "In Abhorrence Dementia" (nota bene płyty
również bardzo przeze mnie lubianej). Oczywiście nie chcę wywołać wrażenia
natrętnej "elektronizacji" brzmienia zespołu Nergala, gdyż jest to moim
zdaniem jedynie "drobny incydent" na tej płycie. W każdym razie, jeśli
miałbym się bawić w proroka, powiedziałbym raczej, że Behemoth pójdzie
dalej w stronę death metalu, nie zaś w kierunku muzyki elektronicznej. A
może Nergal wymyśli na następnej płycie coś jeszcze innego?
Teksty na "Satanica" są w całości autorstwa niejakiego Krzysztofa
Azarewicza. Co ciekawe (oraz świadczące o profesjonalności Behemotha) w
"liście płac" we wkładce figuruje pozycja "konsultacja gramatyczna". To
dobrze, gdy zespół dba o poprawność swoich angielskojęzycznych tekstów,
gdyż "wypociny" niektórych kapel aż żal czytać. Wracając jednak do
naszych baranów - liryki obracają się wokół tematyki okultystycznej. We
wkładce, obok tekstów, zamieszczone są objaśnienia utworów, znane
na przykład z płyt Vadera - moim zdaniem patent wart naśladowania
(pomijając to, że wiele zespołów w takim objaśnieniu zwyczajnie nie
miałoby co napisać...) Zastanawiam się natomiast skąd tytuł płyty - dosyć
jednoznaczny, nie mający jednak bezpośredniego odbicia w tekstach. Nie
sugeruję oczywiście bynajmniej, że mi to przeszkadza, raczej wręcz
odwrotnie.
"'Satanica' - where black metal meets death metal", tak mogłoby brzmieć
hasło reklamowe tej płyty. Jasne, slogan to niezbyt wysokich lotów (i
dlatego nie planuje wybierać się z nim do MMP :-)), ale chyba dość dobrze
obrazujące zawartość krążka. Moim zdaniem taka otwartość jedynie dobrze
świadczy o Nergalu. Uważam, że ten napływ elementów deathowej stylistyki
czyni muzykę Behemotha, zawartą na tej płycie, bardziej oryginalną i
ciekawszą. W każdym razie na pewno nic przez to nie traci. Jedyny chyba
zarzut, jaki można mieć pod adresem tej płyty, to ten iż jest po prostu
zbyt krótka.
Na koniec chciałbym jeszcze wspomnieć o wspaniałej oprawie graficznej
płyty, a właściwie jej wkładki. Wszystko utrzymane jest w jednolitych
brązowych barwach, także zdjęcia muzyków - bardzo z resztą ciekawie
zrobione. Ogólnie rzecz biorąc, staranność wydania powoduje, że jeszcze
raz patrzę na grzbiet kasety - to naprawdę wydało MMP? :-))
autor: Rafał "Negrin" Lisowski
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
| |
Dla mnie to....
najlepsza płyta "nowożytnego" Behemoth. Bez rozciągania dupy, zwarte kompozycje, krótki czas trwania, niedosytu ni przesytu brak. "Lam", "Alchemist Dream" - nic dodać nic ująć, potem jakby uroku zaczęło im ubywać.
|
| |
Madafakadiamond
Też na początku zastanawiałam się czy to jest black czy death metal.
Ale jest to moim zdaniem jedna z lepszych płyt Behemotha.
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|