Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
75% |
| liczba ocen: |
28 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Bile "Suckpump"
|
Nazwa zespołu: Bile
Tytuł płyty: "Suckpump"
| Utwory: |
Head; Burnt; Ura fuckin loser; I reject; Feeling like shit; Get out; Suckpump; Get out (radio edit) |
| Wykonawcy: |
Kristoff - wokal; Eric Roi - wokal; Archie A.K. - wokal; Omen - instrumenty perkusyjne; Sin-d; Bobabuse; mclusky |
Wydawcy: Music palace
Rok wydania: 1994
By becoming a monster one learns what it is to be human.
Przez stanie się potworem niektórzy uczą się, co znaczy być człowiekiem.
Tak właśnie jest, tak musi być. Horror, w którym krzyczysz, głucha
na wszystko nienawiść, którą żyjesz, ten strach w twoich żyłach,
zemsta o której śnisz. Brak miłości, brak miłości, brak miłości,
brak miłości, brak miło... Chcecie się przekonać? Niby żartuję?
Na okładce postacie w kominiarkach, z czymś tępym, ciężkim w rękach,
atmosfera niepokoju, opary dymów unoszące się w powietrzu, rozmazane
tło opuszczonego domu. Obok grafika autorstwa Giny Volpe, jest to
okropna plątanina flaków, oczu, zębów, żył, wybuchających spod
ziemi, wszystko ocieka żółcią.
Ciężkie dźwięki gitar, uderzające jak młot nagłym stukiem szarpanych
strun. Charkoczący ton wokali, bo często występują trzej naraz,
rozrywani w bólu lub wściekli niczym psy na wojnie. Dochodzący
mnie przesterowany ryk, znowu słowa wypowiadane z pozycji komentatora,
często spotykany motyw w industrialu. Rodzaj słownego kometarza,
często gdzieś z jakiegoś radia, do tragedii, jaka rozgrywa się na
naszych oczach. "Trzecia z kolei, nic nie znacząca planeta właśnie
teraz - martwa" - "Suckpump".
Naraz dużo sampli, ruchome wydmy elektronicznych dźwięków dodają
płynności melodii, 1000W gitara toruje drogę strachu, przez palce,
zakrywające nie chcące nic widzieć oczy, bas wykuwający w głowie
dziurę, przez którą żarłoczne chrząszcze i pająki tekstu rzucają
się na sinoróżowy mózg, pachnący delikatnym mięsem, oblany warstewką
lepkiej słodkiej krwi, jakby pysznej galaretki. "Burn Burn,
that's my fate" - "Burnt".
Mechaniczny śmiech nakręcanej zabawki, mechaniczny stukot perkusji,
aż do wejścia BOMBOWEJ gitary, riff
prosty, ale porusza wszystko. "You're a f**king loser and
You're nothing You're nothing". Tak, jestem przegrany i czuję
się jak przegrany. Bełkot, czarne rytmy, śpiew trochę jak u raperów,
gnat pod stołem, ręka, która po niego sięga, za 10 sekund
One ... two ... three ... four ...
five ... GETTIN' TOO FUCKIN' HOT,
REGGIE... FEELIN' MYSE'F ... six
... seven ... eight...
Johnnie starts to scream and violently try to move out of his chair.
JUANA
Nine...
(she moves out of the way)
FUCK ME NOW, REGGIE... TEN!!!
We see the hole in front of the wall - BOOM!!
cytat z "Wild at heart" D. Lynch.
Nie mówię o pianinku, lekkich gitarkach, skrzypcach, melancholijnym
śpiewie, tonach chcących wzruszyć, nie! Nie mówię o mdłych solówkach,
szybkich, prostych stuknięciach tombasu, o kurewskich pozach na
okładkach, "cheers" na koncertach, czarnym gustownym ubranku,
makijażu, peruczkach, nie! Nie mówię o lepkich balladach, o niby
drżącym na wietrze szczebiocie panienek na wokalu, satanistach
niewyobrażających sobie jednej nocy w NY.
SPIERDALAJCIE
GET OUT!
autor: Wełna
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|