Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
93% |
| liczba ocen: |
633 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Black Sabbath "Paranoid"
|
Nazwa zespołu: Black Sabbath
Tytuł płyty: "Paranoid"
| Utwory: |
War Pigs; Paranoid; Planet Caravan; Iron Man; Electric Funeral; Rat Salad; Fairies Wear Boots; Hand Of Doom |
| Wykonawcy: |
Ozzy Osbourne - wokal; Tony Iommi - gitara; Geezer Butler - gitara basowa; Bill Ward - instrumenty perkusyjne |
Wydawcy: Warner Bros.
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Zaledwie siedem miesięcy po premierze swojego debiutanckiego albumu
zespół Black Sabbbath wydał drugą płytę. "Paranoid" został nagrany w
cztery dni. Grupa chciała, aby tytuł płyty brzmiał "War Pigs", jednak
wytwórnia nie zgodziła się, argumentując, że mogłoby to niedobrze
kojarzyć się z trwającą wówczas wojną w Wietnamie. Nieoczekiwany sukces
singla "Paranoid" ułatwił wybór nowego tytułu. Co ciekawe, wytwórnia nie
zmieniła okładki (żołnierz z mieczem w ręku), co doprowadziło do swoistego
paradoksu. Jak wspomina Geezer Butler: "Kiedy pojechaliśmy do Stanów,
ciągle pytano nas, co wspólnego miała ta okładka z paranoją. Czy ten
koleś jest paranoikiem, bo trzyma w ręku miecz?". Tyle o genezie
tytułu. Teraz o muzyce.
"Paranoid" dosyć znacznie różni się od swojego poprzednika. Przede
wszystkim jest to album bardziej dojrzały, z pierwszymi hitami
("Paranoid", "Iron Man") i już wypracowanym własnym stylem - opartym na
przygniatających, genialnych riffach Iommiego i bez żadnych naleciałości
bluesowo-jazzowych. Nie mamy tu już takiej mrocznej atmosfery, jak
na poprzedniej płycie, ale nadal słuchając muzyki Black Sabbath, na
myśl przychodzą czarownice biegające wokół rozpalonego na Łysej Górze
ogniska. Jedyne, co mi się tu nie podoba, to eksperymenty z głosem
Osbourna ("Planet Caravan", czy "Electric Funeral"), można było spokojnie
bez tego się obejść.
Cóż, czas omówić poszczególne utwory.
"War Pigs" (10/10). Jedna z moich ulubionych piosenek Black Sabbath. Długi
(ponad osiem minut) i rozbudowany utwór z wieloma zmianami tempa. Na
początek świetny, toporny i przygniatający riff, a potem niebanalna
linia melodyjna, której wielkim atutem jest możliwość podłożenia pod
nią praktycznie każdego rymującego się tekstu. Ozzy doskonale śpiewa
"a capella", a Iommi co chwila przerywa mu ostrym wejściem gitary. Radzę
uważniej wsłuchać się w perkusję, to co wyrabia na niej Bill Ward jest
niesamowite! Między pierwszą i drugą zwrotką mamy świetny "pseudorefren",
a potem długą i rozbudowaną solówkę na najwyższym poziomie. Po drugiej
zwrotce mamy kolejną długą solówkę i świetne zakończenie utworu.
Strasznie szybko minęło te osiem minut! Naprawdę rewelacyjny utwór! Linię
melodyjną polecam jako podkład do różnych własnych utworów, przydaje
się podczas wszelakich przedstawień i imprez szkolnych!
"Paranoid" (10/10). Największy przebój w historii Black Sabbath,
a zarazem jeden z najkrótszych utworów zespołu. Ciekawa jest geneza
jego powstania. Producent płyty poprosił chłopaków, aby napisali jeszcze
jedną, krótką piosenkę, traktując ją jako typową "zapchajdziurę". Czwórka
praktycznie "na kolanie" napisała niespełna trzyminutowy "Paranoid",
który spodobał się w wytwórni i zdecydowano się wydać go na singlu. Utwór
z miejsca został wielkim hitem. Któż nie zna tego wspaniałego riffu? Jest
to jedna z najszybszych piosenek zespołu, bardzo melodyjny kawałek, który
szybko "wpada w ucho". Myślę, że niepotrzebnie dodano różne efekty do
głosu Ozzy'ego, bez nich byłoby dużo lepiej, ale i tak jest rewelacyjnie.
"Planet Caravan" (7/10). Bardzo dziwny utwór, opowiadający o podróży
po wszechświecie. Chyba najspokojniejsza i najwolniejsza piosenka w
historii zespołu. Głos Ozza jest całkowicie "zdeformowany" i praktycznie
nie do rozpoznania. Na dodatek jest bardzo smutny i robi przygnębiające
wrażenie. Podkład muzyczny jest świetny, ale "śpiew" chyba za bardzo
udziwniony.
"Iron Man" (10/10). Na początek Ward rytmicznie wali w bębny, a Iommi
wydobywa z gitary dziwne dźwięki, po chwili Ozzy "elektronicznym"
głosem wypowiada "I'm Iron Man" i w końcu... jeden z najlepszych
riffów wszech czasów, i Ozzy śpiewający: "Has he lost his mind/ can
he see or is he blind?". Warto odnotować jedną z najlepszych solówek
Tony'ego. Dużym atutem jest świetny tekst, opowiadający o mężczyźnie,
który przeniósł się do przyszłości i zobaczył apokalipsę, po czym wrócił
i ostrzega ludzi przed zagładą. Ponieważ nikt go nie słucha, staje się
wariatem i zaczyna mścić się na ludzkości. W końcu okazuje się, że... to
on jest przyczyną nadchodzącej tragedii! Kolejny hit zespołu i zarazem
jedna z najważniejszych piosenek w historii muzyki, ale przede wszystkim
CUDOWNY RIFF.
"Electric Funeral" (7/10). Jeden z najostrzejszych utworów albumu. Kolejny
toporny riff, przygnębiający tekst, znów przetworzony głos Ozza, a poza
tym świetne gitarowe solo. Ślimacze tempo, powoduje że niezbyt mi się
podoba. Piosenka ożywia się dopiero w refrenie i już na sam koniec.
"Hand Of Doom" (6/10). Piosenka opiera się na spokojnym, ale dosyć
mrocznym basowym riffie. Przez cały czas mamy powolne i spokojne tempo,
które przyspiesza w świetnym "refrenie". Poza tym bardzo ponury tekst,
opowiadający o losie żołnierza w czasie wojny w Wietnamie, musi cały
odurzać się narkotykami, aby to wszystko wytrzymać. Przydługawy i nudny
utwór, jednak duży plus za rewelacyjny "refren".
"Fairies Wear Boots" (7/10). Niesamowity, rewelacyjny początek (pt. "Jack
The Stripper"), a potem... to nie tak miało być. Podobnie jak w "Behind
The Wall Of Sleep" i "Wicked World", odlotowy wstęp przechodzi w nudny,
dłużący się motyw i w końcu dosyć ciekawy riff, jednak też grany zbyt
namolnie. Piosenka wyśmiewa skinheadów, którzy po jednym z koncertów
napadli zespół i dotkliwie pobili Tony'ego. Utwór dłuży się i robi
się ciekawy dopiero pod sam koniec. A co do "Jack The Stripper" -
jest to według mnie jeden z najlepszych motywów początkowych w historii
muzyki. Dzięki dodaniu różnych ciekawych efektów do brzmienia gitary,
jest niezwykle tajemniczy i robi niesamowite wrażenie, chylę czoła przed
zespołem za uzyskanie tak ciekawego brzmienia.
"Rat Salad" (bez oceny). Przyznaję, że zupełnie nie rozumiem tej
kompozycji, nie wiem czy jest to jakieś jam session, fragment koncertu,
czy regularny utwór. Pojawiają się tu cytaty z "Wicked World", słychać
jakąś publiczność, Ozzy czasami powie coś do mikrofonu, a na koniec
mamy świetną solóweczkę na perkusji. Jeżeli ktoś wie o co tu chodzi,
proszę aby wysłał mi maila!
Cóż mogę jeszcze dodać... "Paranoid" to jeden z najważniejszych albumów
zespołu, ugruntował jego mocną pozycję na rynku i przyczynił się do
zdobycia nowej rzeszy fanów. Album był w 1970 roku numerem jeden w
Wielkiej Brytanii, a tytułowy singiel dotarł na szczyty list przebojów
w wielu krajach. Gorąco polecam każdemu!
autor: Elwood
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
| |
Paranoid
Makarro (gość, IP: 91.213.255.*), 2011-12-05 21:52:45
| odpowiedz | zgłoś
War Pigs 10/10
Paranoid 8/10
Planet Caravan 10/10
Iron Man 9/10
Electric Funeral 7.5/10
Hand Of Doom 10/10
Rat Salad 10/10
Fairies Wear Boots 7/10
|
| |
hand of doom
makarro (gość, IP: 91.213.255.*), 2011-03-19 12:43:34
| odpowiedz | zgłoś
Hand Of Doom jest genialny!!!
|
| |
Paranoid
Madafakadiamond (gość, IP: 86.63.88.*), 2010-07-31 11:02:45
| odpowiedz | zgłoś
Paranoid, Iro Man, War Pigs to największe hiciory z tego albumu i musze przyznać że rzeczywiście jest bardzo dojrzały. łubię ten zespół.Znam jeszcze album Sabbath Bloody Sabbath i Live at Last.
|
| |
re: Paranoid
Gratuluję! ;)
|
| |
.
planet caravan mogłabym słuchać bez końca. można przy tym odpłynąć. ;)
|
| |
Co my tu mamy?
gomez (gość, IP: 195.74.50.*), 2009-03-24 19:51:40
| odpowiedz | zgłoś
Odpowiedź brzmi: Jedną z najważniejszych płyt metalowych w historii tego gatunku, ale żeby nie było tak pięknie należy również podkreślic niekonsekwencję muzyków w doborze utworów i przekombinowanie niektórych z nich. Śmiało jednak można stwierdzic, że riffy zawarte na albumie powalają na kolana (a w 1970 musiały chyba przyprawiac o zawał serca) i mogą byc "elementarzem" dla początkujących gitarzystów. Tony Iommi w pierwszym okresie działalności zespołu nie był wirtuozem jeśli chodzi o solówki, ale jego riffy to obok riffów Page'a podstawa dla słuchaczy ciężkiego grania. Nie ma na tej płycie jednak błysku z debiutu i z Master Of Reality, czasami odnosi się również wrażenie, jakby Ozzy i spółka zbytnio spalili, bądź spili się podczas sesji i przez to niektóre momenty mogą wydac się nieco przydługie, co jednak nie umniejsza całości. Ten album jest obok Master Of Reality, Black Sabbath i Volume 4 największym dokonaniem zespołu, definiującym w całości styl gry grupy z początkowych lat działalności i odciskającym niesamowite piętno na późniejszych dokonaniach nie tylko brytyjskiej czwórki, ale całego ciężkiego rocka, a później również i metalu. Ocena: 9,5/10
|
| |
re: Co my tu mamy?
''Jedną z najważniejszych płyt metalowych w historii tego gatunku'' i już! to jest metalowa biblia, genialna jak debiut, ale racja, zawsze można sie do czegoś przyczepić:/ 10/10!!!
|
| |
daleko do ideału
fowler (gość, IP: 83.22.104.*), 2009-02-06 00:32:43
| odpowiedz | zgłoś
Ta płyta jak dla mnie ma cztery wady:
- utwór pierwszy
- ten głupi efekt gitarowy(bzyczenie) zagłuszający samą solówkę w paranoid (jak można świadomie tak zeszmacić jedną z najlepszych solówek w historii rocka!!!!)
- kolejność utworów na płycie, czyli brak stopniowania nastroju
- utwór ostatni
Mocne strony to:
utwór planet caravan i electric funeral, słucham tego 15 razy na dzień.
|
| |
re: daleko do ideału (co?)
Krytyk (gość, IP: 79.185.58.*), 2010-07-26 01:01:54
| odpowiedz | zgłoś
jak to utwór pierwszy? no co ty przecież to jest War Pigs jeden z największych hitów Black Sabbath'u jak można nie lubić tej piosenki?
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|