Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
89% |
| liczba ocen: |
218 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Bon Jovi "One Wild Night - Live 1985-2001"
|
Nazwa zespołu: Bon Jovi
Tytuł płyty: "One Wild Night - Live 1985-2001"
| Utwory: |
It's My Life; Livin' On A Prayer; You Give Love A Bad Name; Keep The Faith; Someday I'll Be Saturday Night; Rockin' In The Free World; Something To Believe In; Wanted Dead Or Alive; Runaway; In And Out Of Love; I Don't Like Mondays; Just Older; Something For The Pain; Bad Medicine; One Wild Night 2001 |
| Wykonawcy: |
Jon Bon Jovi; Richie Sambora; Tico Torres; David Bryan; Hugh McDonald |
Wydawcy: Def Jam Island / Universal Music
Rok wydania: 2001
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7
Powiem prawdę, jakkolwiek dziwnie ona zabrzmi: tak naprawdę to lubię Bon Jovi. Lubię ich płyty z lat osiemdziesiątych, ze "Slippery When Wet" na czele, lubię także ich nieco zmienione oblicze z lat dziewięćdziesiątych, z takimi przebojami jak "Always", "Bed Of Roses" czy "Thank You For Loving Me" (brak ich na omawianej przeze mnie płycie). No i po wysłuchaniu pierwszej oficjalnej płyty koncertowej Bon Jovi mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że będę ich z przyjemnością słuchał również w nowej dekadzie...
Panowie z New Jersey dorobili się w swojej już blisko dwudziestoletniej karierze tylu znanych utworów, że mogli w nich przebierać do woli. Zdecydowali się raczej na kawałki czysto rockowe, dynamiczne (choć nie tylko), siłą rzeczy rezygnując z ballad. Trudno ich o to winić - koncert rockowy to nie miejsce na granie "pościelowych ballad" dla nastolatek zapatrzonych we fryzurę pana Jona Bon Jovi, lecz czadowe misterium. Misterium, które w tym wypadku zostało odprawione naprawdę perfekcyjnie...
Bon Jovi od razu na początku uderza w nas swoimi dwoma największymi przebojami: "It's My Life" i "Livin' On A Prayer". Zostały one wykonane dobrze, ale nie zachwycają niczym szczególnym. Prawdziwe emocje czekają nas za sprawą zupełnie innych utworów.
Mówię tu przede wszystkim o fantastycznie tu zagranym "Something To Believe In". Dla mnie jest to zdecydowanie opus magnum tej płyty - zachwyca przede wszystkim niezwykła aura panująca podczas jego wykonania, w jakiś czarodziejski sposób udało się tu stworzyć tak ważną czasem w muzyce przestrzeń. Piękna piosenka, piękne wykonanie...
Bardzo dobrze wypadła fajnie tu rozbujana wersja "Wanted Dead Or Alive", dedykowana przez zespół "wszystkim obecnym tu kowbojom".
Pewnym zaskoczeniem może być umieszczenie na tej płycie kawałka "Just Older" z płyty "Crush". Wypadł zaskakująco dobrze, choć pewnie lepszym wyborem byłoby "Next 100 Years" albo "I Got A Girl".
Podobają mi się też wersje "You Give Love A Bad Name" oraz "Someday I'll Be Saturday Night", no i podfunkowione "Keep The Faith".
Jak to często bywa w wypadku płyt koncertowych, zespół zagrał też dwa covery - "Rockin' In The Free World" z repertuaru Neila Younga oraz "I Don't Like Mondays" z gościnnym udziałem autora - Boba Geldofa.
Uzupełnieniem krążka jest nowa wersja "One Wild Night", nagrana już w studio i wydana na pierwszym singlu promującym tę niewątpliwie udaną, przyjemną w odbiorze płytę.
autor: Tomasz Kwiatkowski
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
| |
Chala
a widziales DVD z trasy Crush ?
Bon Jovi w wykonaniu biesiadnym ?
|
| |
re: Chala
kcor (gość, IP: 213.238.80.*), 2011-07-14 08:19:34
| odpowiedz | zgłoś
Biesiadnym? Przecież to kapitalny koncert, oprawa, nagłośnienie, efekty no i oczywiście wykonanie dla 60 tysięcy ludzi! ;]
|
| |
dobre
vaderhead (gość, IP: 83.23.35.*), 2009-08-26 12:11:02
| odpowiedz | zgłoś
Ktoś musi pisać piękne, radosne piosenki i bez wątpienia Bon Jovi robi to znakomicie, wspaniała odskocznia od Necropolis czy Evangelion, skądinąd również świetnych , pozdro
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|