Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
48% |
| liczba ocen: |
47 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Breakout "Żagiel ziemi"
|
Nazwa zespołu: Breakout
Tytuł płyty: "Żagiel ziemi"
| Utwory: |
Jestem zwyczajnym mięśniem; Dlaczego walczę; Ile Olimpiad; Rekord jest próbą; Żagiel ziemi; To nas łączy; W tłumie stadionu; Historia dysku; Maraton / Biegł przed siebie / Maraton - najdłuższa walka / Czy ludzie muszą się zabijać; Nad Stadionem w Olimpii / Spójrz na Stadionie |
| Wykonawcy: |
Tadeusz Nalepa - gitara, wokal; Mira Kubasińska - wokal; Krystian Wilczek - wokal, gitara basowa; Roman Wojciechowski - wokal; Zbigniew Wypych - gitara basowa; Marek Surzyn - instrumenty perkusyjne |
Wydawcy: Yesterday
Rok wydania: 1979
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 3
"Żagiel ziemi" - o tej płycie Breakoutów chyba mało kto słyszał.
Podejrzewam, że zespół się jej wstydził (raczej nie bez powodu)
i zastanawiam się, co skłoniło Tadeusza Nalepę do jej wydania
dziś. Pierwszy rzut oka nie zapowiada dość dramatycznych atrakcji,
czekających na słuchacza. Na kolorowej okładce digipaku widnieje dość
wyidealizowany portret Miry Kubasińskiej i Nalepy, a na jego rewersie
wyjątkowo paskudne ich zdjęcie, gdzie wyglądają na mocno zmęczonych
życiem rockandrollowców. Ostrych zawodników, rzec by się chciało po
przeczytaniu zamieszczonych obok tytułów utworów. "Rekord jest próbą",
"W tłumie stadionu", "Maraton", "Nad Stadionem w Olimpii" - co to ma
wszystko znaczyć? Zagadkę rozwiązuje dopiero wnętrze szczelnie opakowanego
folią digipaku - "Nagrania zawarte na płycie stanowią część tryptyku
"Znicz olimpijski", zrealizowanego z okazji Igrzysk Olimpijskich w Moskwie
w 1980 roku". Po wysłuchaniu tego materiału, aż się boję spytać, co
się stało z resztą owego tryptyku, albowiem "Żagiel ziemi" jest wprost
nie do słuchania - przynajmniej dla kogoś, kto mówi po polsku. Płytę
niszczą tragiczne, grafomańskie teksty, autorstwa niejakiego Piotra
Trojki. Słyszałem już wiele głupot w muzyce rockowej; niestraszna mi
tematyka wyznań miłosnych, libacji alkoholowych, szybkich samochodów
ale... sport? Warto przytoczyć kilka fragmentów twórczości Piotra Trojki:
Tak to ja, mięsień twój
Tak to ja, mięsień twój
Jestem twoim dobrym mięśniem
Mięśniem twojego ramienia
Służę ci wiernie i służę pewnie
Najlepiej z twoich przyjaciół
(...)
Jestem źrenicą twoją
Chłonę stadionu przestrzeń
Odpowiadam ci zawsze na pytania
("Jestem zwykłym mięśniem")
I znowu gwizd i znowu piłka w bramkę leci
Lecz bramkarz dłonią przerywa jej lot
Napastnik strzela znów, przerwać obronę chce
I znowu wrzawa, znowu gol
("To nas łączy")
Maraton
Najdłuższa walka z własnym zmęczeniem
Najdłuższy bieg by krzyknąć - zwycięstwo
Zwycięstwo nad słabością własnego ciała
Nad słabością innych biegaczy
Zwycięstwo nie okupione krwią pomordowanych, ani łzami, ani zniszczeniem
Ale zwycięstwo w szlachetnej walce, po której pokonani serdecznie ściskają
prawicę zwycięzcy.
("Maraton / Biegł przed siebie / Maraton - najdłuższa walka / Czy ludzie
muszą się zabijać")
W powyżej cytowanym utworze mamy do czynienia z dramatyczną, pełną
patosu melodeklamacją. Opowiedziana jest tam historia maratonu, a
także twórcy nowożytnej olimpiady, który to, kiedy już wymyślił co miał
wymyślić, "spojrzał w niebo i ujrzał złoty helleński dysk - i gołębie
zamiast obłoków pękających szrapneli". Jak się nietrudno domyślić,
teksty te już same w sobie śmieszne, w połączeniu z bluesrockową muzyką
Nalepy dają efekt wybitnie komiczny. Niestety głos jest cały czas na
tyle wyeksponowany, że łatwo zignorować się ich nie da.
Muzycznie płyta jest trochę więcej niż przyzwoita. Wprawdzie po świetnym,
dynamicznym pierwszym kawałku, robi się dużo mniej ciekawie, ale
wynagradza to tytułowy, urokliwy blues (nawiasem mówiąc, jako jedyny
ma strawny tekst) i naprawdę mocny koniec płyty. Wielka szkoda,
że te trzy ostatnie, znakomite utwory, zostały zmarnowane na tego
rodzaju wydawnictwie. Uwagę zwraca zwłaszcza rozbudowany i klimatyczny
"Maraton..." (to ten ze wspomnianą koszmarną melodeklamacją) oparty na
dość ciężkim jak na Breakout riffie.
Po co było wyciągać na światło dzienne tę zawstydzającą płytę? Czyżby
Nalepie, aż tak brakowało pieniędzy, czy też może na jej wydanie nie
miał wpływu (choć biorąc pod uwagę, że zajął się jej remasteringiem,
wydaje mi się to wątpliwe)? Skoro można się było posunąć aż do tego,
to trochę żal, że autorzy nie poszli na całość i nie zaznaczyli tematyki
olimpijskiej na okładce, usiłując w ten sposób wykorzystać koniunkturę
na zbliżające się igrzyska w Sydney.
Po długich rozmyślaniach postawiłem płycie ogólną ocenę 3/10. Gdybym
miał oceniać oddzielnie, to za muzykę dałbym 5/10, a za teksty - trzy
lata ciężkich robót w kamieniołomach.
autor: Rip
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
| |
Jedynym, który się wstydzi
bledna nazwa (gość, IP: 83.5.216.*), 2012-05-02 12:24:10
| odpowiedz | zgłoś
jest Bogdan Loebl, który zamiast podpisać te teksty swoim nazwiskiem schował się pod pseudonimem "niejakiego Piotra Trojki"
Wyguglanie tego faktu powinno zająć autorowi recenzji 15 sekund.
Wstydź się autorze ;)
|
| |
re: Jedynym, który się wstydzi
W 2000 roku, kiedy ta recenzja była pisana, mało kto jeszcze w Polsce używał Googla - raczej Hotbot rządził, a i zasoby internetu inaczej wyglądały : )
|
| |
Tryptyk
Reszta wspomnianego "Tryptyku olimpijskiego to nagrania Budki Suflera i Skaldów.
|
| |
Nad Stadionem Olimpii
wojthekk (gość, IP: 81.219.152.*), 2010-02-07 17:10:32
| odpowiedz | zgłoś
Nie jest aż tak źle..Ostatni utwór jest bardzo dobry - świetna muzyka a i teks niezły.
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|