zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 27 lipca 2017

recenzja: Bruce Dickinson "Accident of birth"

2.09.1999  autor: Rafał "Negrin" Lisowski
okładka płyty
Nazwa zespołu: Bruce Dickinson
Tytuł płyty: "Accident of birth"
Utwory: Freak; Toltec 7 Arrival; Starchildren; Taking The Queen; Darkside Of Aquarius; Road To Hell; Man Of Sorrows; Accident Of Birth; The Magican; Welcome To The Pit; Omega; Arc Of Space
Wykonawcy: Bruce Dickinson - wokal; Adrian Smith - gitara; Roy Z - gitara, pianino; Eddie Casillas - gitara basowa; David Ingraham - instrumenty perkusyjne
Rok wydania: 1997
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9

Piszę tę recenzję zaledwie 4 dni po ogłoszeniu nowego składu Iron Maiden - z Dickinsonem i Smithem w składzie. Wiele myślę o tym, co wyjdzie z tej współpracy. Zapewne to Bruce stawiał warunki powrotu do Dziewicy. Może więc nowy materiał podobny będzie do "Accident Of Birth"?

A jest to płyta udana. Pierwsze, co już od pierwszych dźwięków otwierającego krążek "Freak", uderza słuchacza przyzwyczajonego do stylu Iron Maiden to "ciężkość" gitar. Brzmią o wiele niżej i ostrzej niż "za dawnych czasów", niektóre zaś riffy mają charakter niemal core'owy. Po eksperymentach na wcześniejszych solowych płytach, próbach zerwania z przeszłością i stworzenia czegoś całkiem nowego, Dickinson powraca jednak do metalu (i całe szczęście).

Na "Accident..." dominują właśnie takie szybkie, dynamiczne, ciężkie kawałki. Najlepsze z nich to według mnie chyba "Freak", "Starchildren" i utwór tytułowy, choć inne niewiele im ustępują. Wyjątkiem jest tu jedynie - najgorszy na całej płycie, monotonny i mało porywający - "The Magican". Na krążku znalazło się także kilka ballad, nie pozbawionych jednak metalowego charakteru (nie, u Dickinsona nie ma miejsca na cukierkowe quasi-popowe kompozycje!): "Man Of Sorrows", "Omega", "Arc Of Space" (z solówką na gitarze klasycznej!), a częściowo także "Taking The Queen", które spośród całego materiału najbardziej przypomina mi brzmienie Maiden. Wśród tych utworów zdecydowanie wyróżnia się pierwszy z wymienionych, pokuszę się nawet o przewrotne stwierdzenie, iż jest to najlepsza pozycja na całym albumie. Pewnym wyjątkiem jest "Toltec 7 Arrival", półminutowy wstęp do "Starchildren" zaklasyfikowany jako osobny utwór.

Trochę jedynie rozczarowuje mała ilość i rozmach solówek. Nie jest źle, ale po Adrianie Smithie można by oczekiwać trochę więcej.

Generalnie jednak, "Accident Of Birth" to potężna porcja nowoczesnego heavy metalu w świetnym wykonaniu. Potwierdza również nieprzeciętne umiejętności wokalne Dickinsona. Przez wielu płyta ta uznawana jest za lepszą od dokonań Bruce'a w Maiden. Ja nie posunąłbym się tak daleko, niezaprzeczalnym faktem jest jednak jej wyższość nad ówczesnymi wydawnictwami Dziewicy z Blazem Bayley'em w roli wokalisty. Jak widać, sam zespół miał podobną opinię zapraszając Bruce'a do ponownej współpracy. Oby coś z tego wyszło. Na razie pozostaje nam słuchać "Accident...".

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Bruce Dickinson "Accident of birth"
dharmawheel (gość, IP: 195.205.186.*), 2013-02-18 03:07:21 | odpowiedz | zgłoś
A gdzie jakieś odniesienie do ponadczasowej, mega głębokiej warstwy lirycznej? Nikt nie powinien przejść obok tego obojętnie...
Po prostu...
Megakruk
Megakruk (wyślij pw), 2011-11-24 20:38:36 | odpowiedz | zgłoś
fokken mazdapis!!!!!