zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 19 października 2017

recenzja: Budgie "In For The Kill (reedycja)"

19.07.2016  autor: Meloman
okładka płyty
Nazwa zespołu: Budgie
Tytuł płyty: "In For The Kill (reedycja)"
Utwory: In For The Kill; Crash Course In Brain Surgery; Wondering What Everyone Knows; Zoom Club; Hammer And Tongs; Living On Your Own; Running From My Soul; Zoom Club (wersja singlowa); In For The Kill (2003); Crash Course In Brain Surgery (2003); Zoom Club (2003)
Wykonawcy: Burke Shelley - wokal, gitara basowa; Tony Bourge - gitara, gitara akustyczna, wokal; Pete Boot - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Noteworthy Productions
Rok wydania: 2004
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9

"In For The Kill", czyli "na rzeź" albo w wolnym tłumaczeniu "rzutem na taśmę". Szczególnie to drugie trafnie odzwierciedla warunki, w jakich powstawała czwarta płyta Budgie. Kiedy kończono realizację materiału, artyści przygotowywali się już do trasy koncertowej po Niemczech. Gdy nagrania były miksowane, pod studiem "Rockefield" czekała ciężarówka ze sprzętem gotowa do wyjazdu. Album był realizowany w wielkim pośpiechu i nie został dopracowany w sferze kompozycyjnej ani brzmieniowej, o czym często wspominał lider zespołu. Produkcją zajęli się sami muzycy, a inżynierami dźwięku ponownie zostali Pat Moran i Kingsley Ward. Krążek ukazał się w Anglii 17 maja 1974 roku i był pierwszym wydawnictwem Budgie, które pojawiło się na brytyjskich listach przebojów. W "Melody Maker" dotarło do 18 miejsca zestawienia "Top Albums", natomiast w "Music Week" i "New Musical Express" uplasowało się w okolicach 30 pozycji.

Nastąpiła nieuchronna zmiana w składzie formacji. Perkusista Ray Philips był zwolennikiem bardziej komercyjnego oblicza muzyki. Shelley i Bourge poprosili, aby ich opuścił i stało się to wreszcie, niestety w atmosferze konfliktu. Ostatni raz Ray wystąpił z kolegami 4 listopada 1973 roku w "Zoom Club" we Frankfurcie. Aby wywiązać się ze zobowiązań koncertowych, Dave Corke (jednocześnie agent Judas Priest) z menedżerem Budgie Grahamem Maloney'em szybko znaleźli nowego bębniarza. Został nim Peter Boot, występujący dotychczas w kapeli Bullion. Okazał się zdolnym muzykiem, gdyż zatrudniony o dziewiątej rano, tego samego dnia o godzinie dwudziestej był już na scenie i zagrał bezbłędnie. Warto wspomnieć, że początkowo Shelley chciał zaangażować na perkusję Steve Williamsa, grającego w ekipie Quest. Nawet, byli już umówieni w Cardiff, lecz ostatecznie do spotkania nie doszło. Za to niedługo, bo już w grudniu 1974 roku, ich drogi muzyczne w końcu się zeszły, i to na długie lata.

Prawie od pierwszych taktów na płycie słychać, że mamy innego perkusistę, bo w otwierającym doskonałym nagraniu tytułowym, "In For The Kill", słyszymy w tle afrykańskie bębnienie, jakby na bongosach. Jednak rozpoczyna się od kapitalnego krzyczącego riffu, niezwykle porywającego, charakterystycznego dla Budgie i jednocześnie rozpoznawalnego. Numer ten, pochodzący gatunkowo z kręgu ciężkiego rocka, posiada fantastyczne przejścia rytmiczne i zwroty akcji. Jego środkowa część, rozpoczynająca się w 2 minucie i 6 sekundzie, to jakby inny utwór, zrealizowana jest w innej tonacji. Ekipa Van Halen wykonywała swoją wersję tej kompozycji na koncertach od 1975 roku i umieściła ją nawet na bootlegu "Schools Out". Oprócz tego w XXI wieku grał ją szkocki RAAR, a także Aerial Vex.

Album zawiera też oryginalną wersję melodyjnego, energetycznego, trwającego zaledwie dwie i pół minuty kawałka "Crash Course In Brain Surgery" (z wyśmienitym zwolnieniem tempa w drugiej minucie) z pierwszego singla formacji wydanego w 1971 roku. Tłumaczenie tytułu to "Krótki kurs chirurgii mózgu". Włączono go tutaj ze względu na brak nowego materiału, podobnie jak cover "Baby Please Don't Go" na poprzednim krążku. Następna piosenka, "Wondering What Everyone Knows", jest kontynuacją serialu ballad, jakie Shelley konsekwentnie umieszcza na kolejnych studyjnych wydawnictwach. Tym razem jest lirycznie, z udziałem wokalu, gitary akustycznej i elektrycznej (w tle) oraz niezwykłej perkusji (Boot gra dłońmi na werblu).

Pierwszą stronę wydania winylowego kończy kompozycja, która zaliczona została później do wybitnych klasyków Budgie, mianowicie "Zoom Club". Jest to długi utwór o płynnej konstrukcji rytmicznej ze stopniowo wzrastającym napięciem z udziałem riffów i rozbudowanych rockowych solówek gitarowych oraz ścianą dźwięku w finale. Inspiracją tytułu był "Zoom Club" we Frankfurcie, gdzie grupa grała w 1973 roku przeważnie dla amerykańskich żołnierzy uczestniczących w wojnie w Wietnamie.

Druga część longplay'a zawiera materiał w klimacie bluesowym. Najpierw potężnie brzmiący numer "Hammer And Tongs" z zakręconymi solówkami gitarowymi, w rytmie przypominającym "Dazed And Confused" Led Zeppelin. Kolejne nagranie, "Running From My Soul", powstało w formie instrumentalnej. Na albumie otrzymało jednak partie wokalne, prezentuje typowego szybkiego i rytmicznego bluesa z charakterystycznym wokalem lidera. Na koniec mamy pozycję w konwencji nawiązującej do blues rocka, czyli "Living On Your Own" z elementami balladowymi, zdecydowanym riffem i solówkami. Wykorzystano też tutaj temat z utworu Jeffa Becka - "Beck's Bollero", który z kolei wzorował się na znanej kompozycji Ravela.

Tony Bourge na tej płycie gra na innej gitarze niż dotychczas. Swojego Gibsona 345 wymienił na Gibsona SG i niewykluczone, że właśnie z tego powodu jego partie gorzej brzmią, mniej wyraziście, szczególnie na drugiej, bluesowej stronie. Wyjątek stanowią riffy w utworze tytułowym, które wypadły na tym sprzęcie bardzo dobrze. Okoliczności zmiany instrumentu były dosyć niezwykłe. Tony poirytowany ciągłymi docinkami pozostałej dwójki, iż gra na jakiejś używanej gitarze (nabył ją kiedyś na przecenie), pewnego razu, gdy wracali z koncertu, wszedł do sklepu, oddał starą gitarę, kupił nową SG i było po sprawie...

Po ukazaniu się "In For The Kill" artyści promowali wydawnictwo grając tournee po Europie, które rozpoczęło się z końcem lipca 1974 roku i trwało trzy tygodnie. Dużym sukcesem było siódme miejsce albumu na liście przebojów w Szwecji, które osiągnięto dzięki intensywnej i kosztownej reklamie. Muzycy zagrali nawet w Sztokholmie plenerowy występ dla piętnastotysięcznej widowni. Wytwórnia MCA wydała ten krążek również w Stanach, ale niestety planowana trasa po USA nie doszła do skutku i płyta nie zdobyła tam popularności.

Czwarty krążek Budgie jest bardzo dobrą pozycją w dyskografii teamu, jedną z najlepszych w jego twórczości, bez słabych punktów. Nie można jej porównać do żadnego wcześniejszego ani późniejszego wydawnictwa studyjnego ze względu na bardzo udany mariaż z bluesem. Jednocześnie zarówno to wybitne dzieło, jak i poprzednie "Never Turn Your Back On A Friend" (zobacz recenzję), ustawiły poziom artystyczny dosyć wysoko i jak się okazało później, Burke Shelley i Tony Bourge jako twórcy już takiego pułapu nie osiągnęli.

Reedycja "In For The Kill" zawiera dodatkowo singlową krótką wersję "Zoom Club" oraz bardzo interesujące ze względu na partie gitarowe warianty nagrań powstałe w 2003 roku w składzie Shelley - Williams - Less. Są to: "In For The Kill" (bez środkowego fragmentu), "Crash Course..." oraz "Zoom Club" w krótkiej pięciominutowej postaci.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Budgie "In For The Kill (reedycja)"
halas (wyślij pw), 2017-02-25 22:20:09 | odpowiedz | zgłoś
Niesamowity zespół. Ich gig w Eskulapie w 2007 wspominam jako jeden z najlepszych występów, jakie dane mi było w życiu zobaczyć.
re: Budgie "In For The Kill (reedycja)"
Thrash Lover (gość, IP: 188.122.20.*), 2016-07-26 11:33:08 | odpowiedz | zgłoś
Znowu jakies starocie :(
re: Budgie "In For The Kill (reedycja)"
Dzumiec
Dzumiec (wyślij pw), 2016-07-20 20:37:08 | odpowiedz | zgłoś
To co pisałem wcześniej pod jedną z recenzji ich płyty- strasznie niedoceniana kapela. Złośliwym chichotem historii i muzyki jest to, że kapele jednego albumu typu Guns n Roses są wynoszone na piedestał, podczas gdy Budgie, które nagrało wiele znakomitych płyt, na swój sposób zdefiniowało heavy metal (posłuchajcie potężnie dudniącego basu albo tych riffów, które potem wielokrotnie zostały zrzynane w heavy i thrashu) jest skazany na zapomnienie.
re: Budgie "In For The Kill (reedycja)"
Wolrad
Wolrad (wyślij pw), 2017-02-26 23:15:37 | odpowiedz | zgłoś
Guns n' Roses zespołem jednego albumu? Serio? Którego?
re: Budgie "In For The Kill (reedycja)"
pik (gość, IP: 79.184.149.*), 2017-02-27 12:22:03 | odpowiedz | zgłoś
nie jednego albumu, tylko jednej piosenki - November Rain :D reszta badziew ;)
re: Budgie "In For The Kill (reedycja)"
Boomhauer
Boomhauer (wyślij pw), 2016-07-19 19:51:57 | odpowiedz | zgłoś
Czy grali jakąś dużą trasę w Teksasie, że właśnie tam obok Polski (no i trochę UK) byli najbardziej popularni?
re: Budgie "In For The Kill (reedycja)"
Meloman (gość, IP: 62.148.67.*), 2016-07-19 22:02:49 | odpowiedz | zgłoś
W 1977 roku grali w Teksasie. Byli tam bardzo popularni bo dziennikarze muzyczni prezentowali ich nagrania w tamtejszym radiu. Gdy po raz drugi za kilka miesięcy przyjechali do Teksasu, byli potraktowani już jako gwiazda, a na koncert w San Antonio przyszły tłumy. Powrócili tam również w 1995 roku i z tego występu powstała koncertówka "Live in San Antonio" wydana w 2002 roku.
re: Budgie "In For The Kill (reedycja)"
Andi69 (gość, IP: 83.19.161.*), 2016-07-20 12:23:21 | odpowiedz | zgłoś
bardzo niedoceniany zespół swoich czasów, w sumie teraz też ale są w jednym worze z z klasykami którymi z resztą są.