Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
74% |
| liczba ocen: |
297 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Burzum "Hlidskjalf"
|
Nazwa zespołu: Burzum
Tytuł płyty: "Hlidskjalf"
| Utwory: |
Tuistos Herz; Der Tod Wuotans; Ansuzgardaraiwô Die Liebe Nerpus'; Frijôs Einsames Trauern; Einfühlungsvermögen; Frijôs Goldene Tränen; Der Weinende Handur |
| Wykonawcy: |
Varg Vikernes - instrumenty klawiszowe |
Wydawcy: Mystic Production / Misanthropy Records
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Niektórzy z Was mogą się zastanawiać, co recenzja "Hlidskjálf"
robi w ogóle na www.rockmetal.pl".
Już po wydaniu poprzedniej płyty, zatytułowanej "Daudi Baldrs",
Varg Vikernes całkowicie odciął się od blackowej sceny i postanowił
kontynuować swoją muzyczną karierę w nieco innych klimatach. Niemniej,
wpływ poprzednich albumów Burzum na norweski black metal jest
niepodważalny i choćby dlatego, należy ostatniemu wydawnictwu
poświęcić trochę miejsca.
"Daudi Baldrs" podzielił fanów Burzuma na dwa obozy. Jeden,
zawiedziony nowym obliczem Grishnacka, po prostu o nim zapomniał,
drugi natomiast pozostał mu wierny i mimo często mieszanych uczuć,
znalazł jednak w tym wydawnictwie coś niezwykłego. Najnowszy album
Vikernesa z pewnością jeszcze bardziej zaznaczy ów podział.
"Hlidskjálf" to w prostej linii kontynuacja tego
co usłyszeliśmy na "Daudi Baldrs" i jako taki, nie może
być inaczej traktowany. Jednak w przeciwieństwie do poprzedniej
produkcji, Vikernes zrezygnował z "niesamowitego" narzędzia jakim
jest MIDI i nagrał nowy materiał na normalnych klawiszach (ponoć
tych samych, które przyczyniły się do powstania "Tomhet"
na "Hvis Lyset Tar Oss"). Efekty tego posunięcia słychać
już od pierwszych minut obcowania z "Hlidskjálf":
nagranie jest czystsze, od strony technicznej utwory wydają się
być bardziej skomplikowane. Zmiany nie ominęły także tego co najważniejsze,
czyli samej muzyki. O ile na "Daudi Baldrs" mogliśmy posłuchać
pięknych i podniosłych hymnów, tak na "Hlidskjálf"
więcej jest stonowanego ambientu, atakującego umysł różnymi odgłosami.
Tej płyty powinno słuchać się w plenerze, w absolutnych ciemnościach
- wtedy doznania stają się jeszcze bardziej niesamowite.
"Hlidskjálf", podobnie jak "Filosofem" można
podzielić na dwie części. Pierwsza z nich, zdecydowanie bardziej
melodyjna i agresywniejsza, atakuje nas feerią dźwięków, tworząc
niezwykle bogate melodie, przepełnione zawsze obecnym na płytach
Burzum smutkiem. W skład drugiej, zdecydowanie bardziej stonowanej,
wchodzi niezwykle różnorodna paleta ambientowych odgłosów, które
z kolei tchną ciągłym niepokojem. Słuchając tego albumu, można
autentycznie wczuć się w klimat czasów, o których opowiada i odnieść
trafne wrażenie, że w dziedzinie budowania klimatu Vikernes naprawdę
jest geniuszem. Samotne wędrówki, dzięki tej płycie stają się
naprawdę czymś niezapomnianym.
Nie będę pisał o poszczególnych utworach, gdyż uważam, że rozbijanie
tej płyty na kawałki traci jakikolwiek sens. "Hlidskjálf"
to przygoda na jeden raz, tego słucha się jednym tchem, inaczej
gubi ona swój tak misternie zbudowany klimat. Podsumowując, chciałbym
jeszcze napomknąć o jednej rzeczy. Mimo, że "Hlidskjálf"
jest dopiero drugą częścią zapowiadanej przez Vikernesa trylogii,
to chyba jasno i przejrzyście nakreśla ona styl muzyczny, w jaki
Varg skieruje się po jej ukończeniu. Wydaje się wątpliwe, żeby
sięgnął jeszcze kiedyś po gitarę, stał się na powrót Countem Grishnackiem
i zaatakował nas kolejną niesamowitą black metalową płytą, tak
jak robił to w przeszłości. Varg Vikernes już raczej nie pójdzie
drogą tego rodzaju sztuki, która zaniosła go za mury Bergen. Więcej,
ponieważ jest to ostatnia płyta Burzum z rozwiązywanego Misanthropy,
istnieje duża szansa, że Varg w ogóle odetnie się od metalu. Byłoby
szkoda, ale my, fani, nie mamy już na to żadnego wpływu...
autor: Kornik
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
| |
.
Radosław112288 (gość, IP: 80.54.182.*), 2010-06-19 17:51:30
| odpowiedz | zgłoś
Oj wy biedni true metalowcy... kochajcie dalej tego psychopatę, podnieca was sam strach przed Vikernesem, spróbujcie go zrozumieć i jak już dojdziecie do sedna tego o co u chodzi to zetniecie włosy, ogolicie twarze i odłożycie czarne koszulki. On przedstawia wam skrajne poglądy, wy w nie wierzycie , bądźcie ponad. Ponad samego Varga Vikernesa. A co do muzyki, to płyta jest na prawdę dobra ale tylko na jeden raz.
|
| |
Beznadzieja i porażka
Blasphemer (gość, IP: 84.10.103.*), 2009-09-05 20:09:44
| odpowiedz | zgłoś
to nie jest prawdziwy Burzum ! Prawdziwy Burzum to tylko i wyłącznie black metal.
Dobrze, że na nowej płycie Varg ma zamiar powrócić do metalu.
|
| |
Hildskjalf
Jag-69 (gość, IP: 213.134.187.*), 2008-12-18 12:17:56
| odpowiedz | zgłoś
Dzieło trudne, ale na pewno nie żałosne! Muzyka bez użycia gitar także może być piękna.
|
| |
lol
zalosny album, tak jak i 'db'.
daj znac, czy po 9 latach ci sie czasem nie przewartosciowal.
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|