Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
86% |
| liczba ocen: |
230 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Closterkeller "Graphite"
|
Nazwa zespołu: Closterkeller
Tytuł płyty: "Graphite"
| Utwory: |
Ate; Na krawędzi; Syrenka; Perła; Inny obszar; Sztuka ambicji; Zaklęta w marmur; Czas komety; Rozbijacz symboli; Miłość za pieniądze; Fortepian; Graphite |
| Wykonawcy: |
Anja Orthodox - wokal; Paweł Pieczyński - gitara; Krzysztof Najman - gitara basowa; Gerard Klawe - instrumenty perkusyjne; Michał Rollinger - instrumenty klawiszowe; Tomasz Wojciechowski - instrumenty klawiszowe |
Wydawcy: Metal Mind Productions
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Wielu zdążyło postawić krzyżyk nad tym zespołem. Nawet najbardziej
zagorzali fani nie byli ostatnimi czasy do końca przekonani, czy ich
ukochany zespół jeszcze kiedykolwiek nagra nowy album. Nic dziwnego,
skoro sama Anja dość często wspominała, że jest zmęczona śpiewaniem i
"Cyan" to być może pożegnalne dzieło Clostera. A jednak - ku zdumieniu
zakochanych wielbicieli i fanatycznych przeciwników - czarna wizja
przyszłości obróciła się w popiół. Gotyccy Mistrzowie powrócili na
muzyczny Firmament z nową płytą - "Graphite". Z płytą, jakich mało. Z
płytą, która jakby na dotknięcie czarodziejską różdżką koi rany zadane
przez długie milczenie.
Już od pierwszych dźwięków nie ma wątpliwości, że Closterkeller
nagrał kolejne wspaniałe i na pewno wiekopomne dzieło. "Kolorowy" tytuł
tradycyjnie wiernie odzwierciedla dźwiękową zawartość albumu. "Graphite"
to kwintesencja melancholii, głębokiej emocjonalności i smutku. Od razu
słychać, że tym razem zespół postawił na przestrzeń, klimat i piękno. Nie
ma tu wiele miejsca na moc i drapieżność rodem ze "Scarlet". "Graphite"
to trochę bardziej rozmarzony "Cyan". Nie oznacza to wcale, że zespół
definitywnie zerwał z czadem. Tutaj jednak nie wybija się on na pierwszy
plan, jest raczej uzupełnieniem całości, chwilową ucieczką od wzniosłej
melancholii ("Rozbijacz Symboli", "Miłość za Pieniądze"). Ale kto chciałby
opuszczać ziemskie zakamarki raju? Wiadomo przecież, że najpiękniejsze
rzeczy wybudowane są na smutku, a najdoskonalsze dzieła rodzą się
w otchłani życiowych powikłań. Dlatego też to właśnie te urzekająco
melodyjne, odziane w szaty bólu i osamotnienia utwory mają największą
moc ("Na Krawędzi", "Zaklęta w Marmur", "Fortepian", "Inny Obszar").
Fundamentem nostalgicznej atmosfery są wspaniałe klawisze, które
kreują szereg różnorodnych nastrojów - od głębokiej tęsknoty i rozpaczy
("Fortepian"), po enigmatyczne pejzaże ciemności ("Perła"). Natomiast
jej sercem bezdyskusyjnie jest TEN niesamowity głos Anji. Grzechem byłby
jakikolwiek komentarz... Ukoronowaniem dzieła jest tytułowa kompozycja,
określana przez Anję największym closterowym dołem wszechczasów. I
trudno się z tym nie zgodzić, obcując z ciężkimi metalowymi gitarami,
oszałamiającym mrokiem i beznamiętnym wokalem zimno wyznającym: "Jestem
jak róża - niekochana więdnę..."
I pomyśleć, że tej płyty mogło w ogóle nie być. Podobno jednak "Graphite"
rzeczywiście jest już epitafium Closterkellera. Cóż, mimo wszystko
zespół na zawsze wpisał się do księgi wiekopomnych zespołów, tworzących
genialną muzykę. Zawsze było tak samo - nieważne jak długo milczał
Closterkeller. Nieważne, że w międzyczasie wzrastała konkurencja. Bo
TAKIE dzieła stworzyć mogli tylko Mistrzowie. W zalewie wielu podobnych
produkcji zdecydowanie "...wygrywa "Graphite"...".
autor: Margaret
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|