Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
71% |
| liczba ocen: |
121 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Coal Chamber "Chamber Music"
|
Nazwa zespołu: Coal Chamber
Tytuł płyty: "Chamber Music"
| Utwory: |
Mist; Tragedy; Cu Cyu; Un True; Tyler's Song; What's In Your Mind?; Not Living; Shock The Monkey; Burgundy; Entwined; Feed My Dreams; No Mercy; No Home; Shari Vegas; Notion; Anything But You |
Wydawcy: Metal Mind Productions
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 6
Na początku ubiegłego roku frontman Coal Chamber, zapytany o album, który
grupa zaczynała wówczas nagrywać, powiedział: "Chcemy po prostu,
by ten album nie nasuwał żadnych skojarzeń z innymi zespołami"
(MH 1/1999). Cała kapela zarzekała się, że "podczas nagrywania nie
bedą słuchać płyt żadnych innych wykonawców, aby nie ulegać wpłwom
muzycznym"; nie wiem czy to zbieg okoliczności, czy telepatia,
ale "Chamber Music" nasuwa mi skojarzenia z Kornem. Cała płyta jest
stylizowana na dokonania tejże kapeli, choć zdarzyła się taka jedna
perełka, oczywiście cover ;). Mam tu na myśli "Shock The Monkey" Petera
Gabriela, wykonywany z absolutnym mistrzem Ozzym Osbournem. Po tym
rodzynku "Chamber Music" osiąga szczyt "kornowatości" w kawałku "Burgundy"
(to brzmienie). Z własnych kompozycji zespołu całkiem ciekawie wyszedł
utwór "Tragedy", poprzedzony swoistym intrem ("Mist"). Reszta płyty jest
całkiem smutna i monotonna, teksty też jakoś nie przypadły mi do gustu,
ale być może komuś podobają się rymy w stylu: "I realize I'm dead /
I'm fucked in the head" ("Not Living"), czy przypominający wywody
Tytusa z komiksu Papcia Chmiela początek "No home". I tu znowu "Tragedy"
plasuje się o oczko wyżej niż reszta (choć to wcale niedużo).
Z całej plyty na uwagę zasługują tylko "Tragedy" i "Shock the monkey",
jeśli ktoś jest fanem Korna to może też powolne "Burgundy". Reszta
naprawdę niczym sie nie wyróżnia. Od strony szaty graficznej również
bez fajerwerków: dość ciekawe zdjęcia, szczególnie to przestawiające
Ozzy'ego oraz głupawa czcionka. Drażnić może (chociaż nie wiem kogo)
brak wypisanej długości utworów. Coal Chamber przepadłby wśród setek
innych kapel gdyby nie Rayna Foss - basistka, która dzięki swej (hmmm)
nietuzinkowej urodzie, a także całkiem głupawym wypowiedziom, przypomina
czytelnikom prasy muzycznej o istnieniu zespołu.
Ocena... co by nie mówić, w muzyce czuć profesjonalizm, jednakże daje
się odczuć monotonia (czyli tzw. styl zespołu) - dałbym im 4 punkty na
10 (0,5 za styl, 0,5 za image grupy, 1,5 za teksty, 0,5 za zdjęcia i 1
za Raynę :)), ale za "Shock The Monkey" dodam ze dwa. W sumie uzbierało
się 6. Myślę, że to w sam raz, aby zachęcić fanów zespołu i odstraszyć
niezdecydowanych.
autor: zacier
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|