Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
85% |
| liczba ocen: |
527 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Cradle Of Filth "Cruelty And The Beast"
|
Nazwa zespołu: Cradle Of Filth
Tytuł płyty: "Cruelty And The Beast"
| Utwory: |
Once Upon Atrocity; Thirteen Autumns And A Widow; Cruelty Brought Thee Orchids; Beneath The Howling Stars; Venus In Fear; Desire In Violent Overture; The Twisted Nails Of Faith; Bathory Aria (Benighted Like Usher, A Murder Of Ravens In Fugue, Eyes That Witnessed Madness); Portrait Of The Dead Countess; Lustmord And Wargasm (The Lick Of Carnivorous Winds) |
| Wykonawcy: |
Robin Graves; Stuart; Nicholas Barker; Gian; Dani Filth; Lecter |
Wydawcy: Music For Nations / Metal Mind Productions
Rok wydania: 1998
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Niestety tym razem nie dane mi zostało oddać sie rozkoszom obdzierania
kasety z folii. Upajać się jej błaganiem o litość, czuć jej pulsujące
obrzydzenie, przerażeniem wzmagającym się napawać, ból jej coraz
to szkarłatem bardziej przesycony spijać. W tańcu obłędu pełnym do
wtóru jej komnatę wypełniających krzyków nadziei pozbawionych
wirować, poddaną mi czyniąc. A to z tej prostej przyczyny, że kaseta
nie jest moja. Nieomal cudem udało mi się pożyczyć ją od mojego
młodszego brata, celem dokładniejszego przesłuchania. Nie poszło
lekko. Strasznie się upodliłem, nieomal lizałem jego buty, a gdy
wreszcie wspaniałomyślnie się zgodził, musiałem jeszcze zostawić
w zastaw Vital Remains "Forever Underground". Cóż... nic za darmo.
Hmmm... Najpierw o wkładce. Oczywiście przyciągający wzrok i psujący
cały nastrój hologram. Dlaczego nie można przyklejać go gdzieś
z tyłu? Czy jeśli ktoś ma zły dzień, to od razu musi psuć nastrój
innym? Na okładce jakaś miła pani siedzi w wannie, czy innej balii.
Po bliższym zaznajomieniu okazuje się, że ów pojemnik jest pełen
krwi (ewentualnie ketchupu, barszczu lub kompotu wiśniowego,
względnie jakiejś innej zagadkowej, acz fascynującej cieczy). Ależ
zniewalające oczęta, o drżenie przyprawiające, magnetyzmem zwierzęcym
płonące, zatonąć bym w ich toni mrocznej pragnął nade wszystko.
Rozkoszy nieziemskich ust Jej obiecujących zakosztować, zapomnieć
się śród jęków potępieńczych zatęchłe, chłodem przejmującym powietrze
emanujące wypełniających. W uniesieniu ogarniającym wszystko dokoła
pospołu z pożądaniem i bólem w jedność się zespolić. Przeklętym
zostać, by wieczność całą z Nią w uścisku upojnym móc trwać. Jak
się dowiedziałem tą przemiłą kobietą jest Elizabeth Bathory (względnie
Elżbieta Batory). Postać podobno autentyczna, znana z sadyzmu
i perwersji. Wewnątrz całkiem konkretne fotki z jednej strony,
z drugiej zaś słowa utworów. Krótko mowiąc (pisząc?) wkładka jest
obłędna.
Co do zawartości. Album otwiera niezłe, krótkie intro "Once Upon
Atrocity". Następnie od razu, niezauważalnie prawie zaczyna się
bardzo dobre "Thirteen Autumns And A Widow", przypominające utwory
z poprzedniej płyty, czyli "Dusk And Her Embrace". W tle chwilami
zauważyć można kapitalne, ledwo słyszalne, demoniczne zawodzenie.
Potem dobry "Cruelty Brought Thee Orchids", który na początku nie
przypadł mi do gustu, ale im więcej go słucham, tym bardziej mi się
podoba. Kolejny utwór zaczyna się dość szybko, miejscami wolniejsze
wstawki organowe, kojarzące mi się z Bachem albo mszą? To "Beneath
The Howling Stars". Kapitalny kawałek ("For beauty is always Cruel...
Lovers at first bite?" ). Potem pojawia się wolna, ulotna melodia
z wplecionymi weń krzykami przerażenia i jękami rozkoszy, czyli
"Venus In Fear". Dla mnie absolutna rewelacja. Może inni okrzykną
ją utworem dla dewiantów. Cóż, w takim razie jestem dewiantem,
zresztą któż nie jest w tych plugawych czasach? Kolejny numer to
"Desire In Violent Overture". Bardzo szybko się zaczyna, obłędne,
wolniejsze, ale tylko odrobinę, kawałki. Chyba najszybszy numer na
płycie. Kolejna rewelacja. Drugą stronę otwiera "The Twisted Nails
Of Faith", zaczynając się wibrująco, wolną deklamacją, by po chwili
nastąpić mogła nagła zmiana tempa z rykiem:
"And she would rot.
Alone.
Insane.
On the twisted nails of faith."
Kapitalny kawałek. Następnie najdłuższy utwór, składający się
z trzech części, czyli "Bathory Aria". Zaczyna się natchnionym
śpiewem i fortepianem, by przejść w szept, a potem jeszcze delikatne
muśnięcia skrzypiec bodajże. I następnie standardowy krzyk lub
jeśli kto woli wrzask:
"If only I could have wept
In the mourning by Her side
I would have clasped Her so tight
Like storm..."
Niezauważalne przejście i szybsza druga część. Część trzecia
rozpoczyna się bardzo wolno, by znowu zmienić tempo na odrobinę
szybsze. Niesamowite. Kolejny kawałek to instrumentalne "Portrait
Of The Dead Countess". Bardzo wolna, zwiewna melodia, pozbawiona
słów. Bezbłędna. Potem dłuższa przerwa. Album kończy według mnie
najlepszy "Lustmord And Wargasm (Lick Of Carnivorous Winds)".
Zaczyna się wolno, rzewną, delikatną melodią, by po chwili przejść
w galop nieomal. Zionie obłędem, nienawiścią i chorą miłością.
"She was martyred to teach
That "Divinity and Lust
Are forever forbidden to meet"
But I swore that they would
Before the veil could part our embrace
Twixt her cold, silent hips I kissed
And promised Christendom in flames."
Po prostu piękne.
"In Death's bed I have lain
Paying lip - service to shame
But for dreaming of thee I regain
A reason to seek life again."
Nie ma zmiłuj się, trzeba to usłyszeć.
"If all we must damn for this moment
Then it shall be so
For our souls have crossed oceans of time
To clasp one another more tightly
Than Death could alone..."
Słuchałem tego utworu na okrągło tak długo, aż baterie w walkmanie
padły z wycieńczenia (kilka godzin). Hmmm... Przypomina mi to
historię z małpą, której podłączono stymulatory do ośrodków w mózgu,
odpowiedzialnych za odczuwanie rozkoszy. Warto umrzeć słysząc ten
utwór.
Cóż, płyta mnie po prostu powaliła i nadal powala. Jeśli komuś
przypadnie do gustu radzę również sięgnąć po "Dusk And Her Embrace",
od której zacząłem przygodę z tą kapelą. Wiem, że następnym
stwierdzeniem ściągam na swój biedny, durny łeb pioruny i płyty
chodnikowe, ale po prostu muszę to napisać. Według mnie Cradle Of
Filth to najlepsza kapela blackowa, jaką dane mi było usłyszeć.
Wysiada przy niej Immortal, Limbonic Art i Emperor, o pseudo-gigancie
Dimmu Borgir nawet nie wspominając. Utwory Cradle Of Filth są
długie, bardzo zróżnicowane i bogate, z częstymi zmianami tempa.
Posiadają bardzo różnorodne partie wokalne. Od deklamacji, pomruku,
szeptu poprzez zawodzenie, śpiew aż do krzyku i ryku. Jak na mój
prymitywny gust, zawierają również obłędne teksty. Konia z rzędem
temu, kto spisze teksty wszystkich utworów ze słuchu. Drugiego zaś,
dla tego kto je przetłumaczy. Według mnie niektóre fragmenty są
raczej skomplikowane (bez słownika nie przystąpisz), ale może to
tylko moja znajomość angielskiego jest zbyt mała. Kawałki, które
po prostu trzeba usłyszeć to dwa ostatnie z pierwszej strony i dwa
ostatnie z drugiej. Ograniczonym i leniwym wyjaśniam, że są to:
"Venus In Fear", "Desire In Violent Overture", "Portrait Of The
Dead Countess" i "The Lustmord And Wargasm (The Lick Of Carnivorous
Winds)". Zresztą cała płyta jest boska i całą trzeba usłyszeć.
Album trzeba zdobyć, słuchać i czcią należytą otaczać. Zbyt częste
słuchanie może przyprawić o błogi obłęd.
autor: xMad
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|