Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
82% |
| liczba ocen: |
258 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Cradle Of Filth "From the Cradle to Enslave"
|
Nazwa zespołu: Cradle Of Filth
Tytuł płyty: "From the Cradle to Enslave"
| Utwory: |
From the Cradle to Enslave; Of Dark and Blood and Fucking; Death Comes Ripping; Sleepless; Perverts Church (From the Cradle to Deprave); Funeral in Carpathia (Be Quick or be Dead Version) |
| Wykonawcy: |
Was Sarginson - instrumenty perkusyjne; Robin Graves - gitara basowa; Stuart - gitara; Lecter - instrumenty klawiszowe; Daniel "Dani Filth" Davey - wokal; Sarah Jezebel Deva - wokal |
Wydawcy: Music For Nations
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7
Kolejny album wampirów z Suffolk jest już na rynku. Niektórzy na
wieść o jego wydaniu pewnie dostali orgazmu, inni z kolei sraczki.
Cóż, trudno zaspokoić wszystkich, tym bardziej jeśli ślizga się po
tak niepewnym gatunku, jakim jest black metal. Nie wnikam, czy
Cradle of Filth szufladkuje się tam czy nie, bo w gruncie rzeczy
gówno mnie to obchodzi. Mogą być bandą komercyjnie zepsutych pozerów,
ale muzyka jaką tworzą od kilku lat, trzyma jakiś stały poziom i
przynajmniej nie muszą się jej wstydzić. "From the Cradle to
Enslave", chociaż jest zaledwie EPką, doskonale to potwierdza
i stanowi znakomity przedsmak do tego, co usłyszymy na ich kolejnym
dużym albumie.
A więc, co my tu mamy? Przede wszystkim dwa nowe utwory, które
Rozpierdalają przez duże R. Później dwa covery, remiks utworu
tytułowego, którego mogłoby tu w ogóle nie być i jeden starszy
kawałek, pochodzący z "Dusk and Her Embrace" w nowej, szybszej
wersji. Jak widać, całkiem różnorodny materiał i w sumie, gdyby
nie ten jeden nieszczęsny remiks, ocena mogłaby być znacznie wyższa.
Najbardziej interesujące są oczywiście dwa nowe utwory, które są
zwiastunem małych, (ale zawsze) zmian w muzyce Kredofilów. Przede
wszystkim zaskoczyła mnie szybkość obu kawałków. "From the Cradle
to Enslave" zapierdala jak mały samochodzik i mimo charakterystycznego
dla brytyjczyków wyciszenia w środku numeru, trudno uniknąć wrażenia,
że całość to jedna wielka rakieta, z każdą sekundą nabierająca
prędkości. Nie inaczej jest z "Of Dark and Blood and Fucking"
- istna torpeda, od początku do końca sunąca na wysokich obrotach.
W warstwach wokalnych także nieco się zmieniło, chociaż na pierwszy
rzut ucha trudno to wyczuć. Wokal Daniego przypomina tu bardziej
zwykły śpiew niż pisk eunucha, jakmi darzył nas na poprzednich
albumach. Muszę przyznać, że podoba mi się takie rozwiązanie, nie
lubię Farinellich w metalu. Ogólnie oba kawałki oceniam bardzo
dobrze - cieszę się, że mimo niewielkich zmian, Cradle of Filth
nie zgubił swojego charakterstycznego stylu.
O tym, że brytyjczycy są nieźli w tworzeniu coverów, mogliśmy się
przekonać już jakiś czas temu, kiedy powstała m.in. genialna wersja
"Hallowed Be Thy Name" Ironów. Tym razem, panowie postanowili
sklonować "Sleepless" (utwór Anathemy z płyty "Serenades")
i "Death Comes Ripping" (bodajże The Misfits, ale głowy
uciąć nie dam). Oba kawałki wyszły po prostu zajebiście.
"Sleepless" jest znacznie bardziej złowieszczy niż w oryginale,
głównie za sprawą grobowych wokaliz któregoś z muzyków zespołu,
przerywanych wydzieraniem się Daniego. Natomiast "Death Comes
Ripping" to kopara sama w sobie - szybki i brutalny numer, z
ostrymi wokalizami i fajnymi chórkami. Płytę zamyka przerobiony
"Funeral in Carpathia", ale jakoś nie przypadł mi do gustu,
słyszałem to już kiedyś *.dziesiąt razy i nowa wersja nie wydawała
mi się niczym specjalnym w porównaniu do pierwowzoru.
Ostał nam się jeszcze ten nieszczęsny remiks, którego istnienie
miałem z początku przemilczeć, ale jednak wtrącę swoje trzy grosze.
Nie wiem, może "Twisting Further Nails" zrobiło furorę w
chamotekach i Daniemu się to spodobało, ale jak dla mnie to jest
tragiczne. Wtrącanie "Perverts Church" na tę płytkę okazało
się bardzo głupim posunięciem - po czterech niezłych utworach włącza
się jakieś gówno i psuje klimat całego albumu. Ponieważ "Perverts
Church" jest drugim tego typu wybrykiem kredofilów, obawiam się,
że w przyszłości również sprezentują nam takiego potworka, którego
kiedyś ktoś mądry zamknie w szufladce "black dance metal".
Na koniec dodam, że płytę promuje videoklip do utworu tytułowego.
Kto nie widział niech żałuje, całość wykonana jest rewelacyjnie,
jest to jeden z lepszych blackowych klipów, jakie widziałem,
szczególnie w przypadku nieocenzurowanej wersji.
Faworyty: "From the Cradle to Enslave"; "Of Dark and
Blood and Fucking"; "Death Comes Ripping"
autor: Kornik
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|