Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
86% |
| liczba ocen: |
709 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Cradle Of Filth "Midian"
|
Nazwa zespołu: Cradle Of Filth
Tytuł płyty: "Midian"
| Utwory: |
At The Gates Of Midian; Cthulhu Dawn; Saffron's Curse; Death Magick For Adepts; Lord Abortion; Amor E Morte; Creatures That Kissed In Cold Mirrors; Her Ghost In The Fog; Satanic Mantra; Tearing The Veil From Grace; Tortured Soul Asylum |
| Wykonawcy: |
Dani Filth - wokal; Robin Graves - gitara basowa; Paul - gitara; Adrian Erlandsson - instrumenty perkusyjne; Martin - instrumenty klawiszowe |
Wydawcy: Music For Nations / Metal Mind Productions
Rok wydania: 2000
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Zbyt długo spoczywał w swej ciemnej trumnie. Dwa długie
lata... Milczał, lecz w jego wyobraźni powoli powstawała nowa wizja
nocnej maskarady. Obrazy malowane krwią niewinności... Wreszcie
nastąpiło przebudzenie. Blask księżyca dodał mu sił. Sen ujrzał swój
kres. Nadszedł czas na spełnienie mrocznych fantazji. Demon opuścił
swą trumnę. Powrócił napełniony grzechem i chwałą. Otworzyły się bramy
mistycznego pałacu... To już piąty rozdział mrocznej ewangelii. Słychać
szept... Słowo-klucz... "Midian" ...
Nareszcie jest! Nowe dzieło Cradle of Filth. Coś z góry skazane na
wyjątkowość i uwielbienie. Tym bardziej, że od ostatniego pełnometrażowego
albumu "Cruelty And The Beast" minęły dwa lata. Co prawda w 1999 roku
pojawiła się EPka "From The Cradle To Enslave", jednak to zbyt mało, by
zaspokoić wampiryczny instynkt. Nic więc dziwnego, że wielu niecierpliwie
wypatrywało pełnometrażowego wydawnictwa - w końcu Cradle of Filth jest
tylko jeden (liczne bandy podrabiaczy nie są w stanie zapewnić tych
samych wrażeń). "Midian" bardzo szybko wynagradza to długie czekanie. To
kolejny akt wampirycznego spektaklu, kolejny dowód na wyjątkowość i
oryginalność tej grupy. Zaczyna się bardzo majestatycznie i tajemniczo
(to zresztą nic nowego). Wiadomo jednak, że za chwilę zrobi się ostro
i agresywnie. I rzeczywiście - po symfonicznym wstępie do gry włącza
się metalowa gitara, szybkie tempo, a zaraz potem charyzmatyczny krzyk
Daniego. No to jesteśmy w domu. A raczej w Kołysce Brudu...
"Midian" na pewno nie będzie rozczarowaniem dla dotychczasowych
wielbicieli Cradle of Filth. Już od pierwszych chwil wiadomo, że tak
grać może tylko jeden zespół. Ostre, "pędzące" gitary, szybkie tempa,
agresja, szaleństwo, obłęd, perwersja, histeryczny wokal Daniego, a
tuż obok symfoniczna dusza, mistyczne klawisze (tym razem obsługiwane
przez Martina Powella - byłego skrzypka My Dying Bride), kobiece wokale
(Sarah Jezebel Deva), zwolnienia i niebanalne melodie. Właśnie melodie -
jest ich jakby więcej niż na poprzednich albumach. Albo inaczej - łatwiej
wpadają w ucho (o ile można to tak określić). Po raz pierwszy wykorzystano
chóralne wątki (takie "therionowe") i tak wyraźnie zaakcentowano wpływy
klasycznego heavy metalu (gitarowe solówki). Nawet wokal Daniego jakby
jest nieco bardziej czytelny, mniej piskliwy, choć oczywiście nadal
pełen histerii i jadu ("wyśpiewywane" historyjki to oczywiście temat na
odrębną dyskusję... zresztą niezmiennie). Pod tym względem Cradle nadal
nie mają sobie równych. Jest jednak coś w "Midian", co pozostawia pewien
niedosyt. Muzyka Wampirów, choć nadal nietuzinkowa, stała się pewnym
schematem. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że już to wszystko słyszałam -
nawet same linie melodyczne przypominają nieco utwory z przeszłości
(szczególnie z "Dusk And Her Embrace"). To już nie te same emocje,
które odczuwałam podczas obcowania z poprzednimi dziełami. Teraz już wiem,
czego mogę się po tej muzyce spodziewać, wiem, że po szybkich, opętanych
fragmentach przyjdzie czas na wytchnienie, uspokojenie... Jednak z drugiej
strony przez te dwa lata brakowało mi właśnie takiej muzyki (tworzonej
dokładnie według takiego schematu). Bo Cradle of Filth nadal pozostaje
jedyny w swoim rodzaju, wciąż wie, jak zaspokoić wampiryczny instynkt. I
ta niepowtarzalność zdecydowanie wygrywa z tym malutkim niedosytem.
Mroczny Demon na pewno z powodzeniem usidla mroczne serca. Nic dziwnego
- jest niezastąpiony. Cradle of Filth kolejny raz zapewnili sobie
nieśmiertelność w krainie symfonicznego black metalu. I to chyba jeszcze
nie koniec.
autor: Margaret
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
| |
Nieodpowiedni czas i miejsce
byrgh (gość, IP: 93.105.58.*), 2009-08-27 18:16:25
| odpowiedz | zgłoś
Wiem, że odgrzewanie kotleta, ale warto wspomnieć: Kompromitacja. Swe poetyckie natchnienie powinno się realizować w zakątkach domowych i na serwisach poświęconych temu zagadnieniu, a nie w recenzjach muzycznych, tym bardziej black metalowych. Skuteczne zniesmaczanie i zniechęcanie do świetnych płyt, które zasługują na równie godne recenzje. [btw: jestem wręcz święcie przekonany, że większa część społeczności ogranicza się do przeczytania podsumowania z oceną końcową.]
|
| |
re: Nieodpowiedni czas i miejsce
Ja tego nie praktykuję, ale kilka spośród najlepszych, najdłużej przeze mnie pamiętanych recenzji to właśnie tego rodzaju recenzje prozą. Przy czym akurat są to teksty spoza tego serwisu. :)
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|