Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
86% |
| liczba ocen: |
709 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Cradle Of Filth "Midian"
|
Nazwa zespołu: Cradle Of Filth
Tytuł płyty: "Midian"
| Utwory: |
At The Gates Of Midian; Cthulhu Dawn; Saffron's Curse; Death Magick For Adepts; Lord Abortion; Amor E Morte; Creatures That Kissed In Cold Mirrors; Her Ghost In The Fog; Satanic Mantra; Tearing The Veil From Grace; Tortured Soul Asylum |
| Wykonawcy: |
Dani Filth - wokal; Robin Graves - gitara basowa; Paul - gitara; Adrian Erlandsson - instrumenty perkusyjne; Martin - instrumenty klawiszowe |
Wydawcy: Music For Nations / Metal Mind Productions
Rok wydania: 2000
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Właśnie mija tydzień odkąd w dzień wigilii święta zmarłych A.D. 2000
światło dzienne (chociaż w tym wypadku wypadałoby raczej stwierdzić "mroki
nocy") ujrzała kolejna symfonia formacji Cradle of Filth, płyta bardzo
oczekiwana w szerokich kręgach fanów, u których ubiegłoroczna EPka
Anglików nie zdołała zaspokoić wampirycznych apetytów na świeżą
krew... Jednak oczekiwana również z powodu zaskakujących wieści, co kilka
tygodni dochodzących z obozu Filth, gdyż grupa tradycyjnie już pomiędzy
kolejnymi wydawnictwami dokonała przetasowań w składzie, lecz tym razem
na większą skalę - to, co wydarzyło się od czasu nagrywania wspomnianej
wcześniej płytki, nigdy nie miało miejsca w prawie dziesięcioletniej
historii zespołu. Jako, że cała sprawa to temat na dosyć obszerne
opowiadanie (o tematyce wręcz sensacyjnej...) powiem jedynie, iż
nowymi nabytkami CoF są eks-klawiszowiec My Dying Bride Martin Powell
oraz gitarzysta oryginalnego składu z czasów "Principle..." - Paul
Allender. Resztę ekipy tworzą już sami starzy znajomi: frontman Dani,
basista Robin, perkusista Adrian i gitarzysta Gian (który w tak zwanym
międzyczasie zdążył opuścić grupę, by po kilku miesiącach z powrotem
ją zasilić).
Tyle tytułem wstępu, przejdźmy do konkretów. Pierwszy kontakt wzrokowy z
"Midian" spowodował u mnie mieszane uczucia - w porównaniu z opakowaniem
"Cruelty..." okładka ta wydaje się dosyć przeciętna (pomimo, iż
jej twórcą jest niejaki J.K. Potter, znany amerykański plastyk spod
znaku horror/SF). Obok znakomitego motywu "Heaven's Mutant Children"
znajdują się tam również takie "perełki" jak indywidualne zdjęcia
muzyków, okraszone elementami anatomii człowieka (tudzież innych
stworzeń), plus w niektórych wypadkach makijaże przynoszące na myśl
Boy'a George'a i innych tego typu wykonawców... Pomysł dosyć ciekawy,
lecz jego realizacja pozostawia dużo do życzenia. Biorąc pod uwagę szumne
zapowiedzi spodziewałem się czegoś lepszego. W tym miejscu kończę swoje
narzekania, dalsza część raczej pozbawiona będzie krytycznych słów pod
adresem grupy.
Od strony muzycznej "Chapter Five" to naprawdę kawał znakomitej roboty -
począwszy od rozpoczynającego płytę "At The Gates Of Midian", tradycyjnie
już utworu instrumentalnego, lecz zupełnie innego niż dotychczasowe
intra. Zdziwią się z pewnością niektórzy, jednak utwór ten ma w sobie
coś podejrzanie optymistycznego, jak gdyby owa kraina Midian była
swego rodzaju rajem, a nie siedliskiem potworów (według Biblii Midian
to między innymi siedziba władców Sodomy i Gomory). Po krótkim wstępie
rozpoczyna się to, co tygrysy lubią najbardziej... Wbijający w ziemię
puls podwójnej stopy oraz basu jako podkład dla melodyjnych, acz bardzo
ciężkich gitar. Nagłe przyspieszenie i wnet swym "delikatnym" głosem Dani
oznajmia wszem i wobec, że mamy do czynienia z "Cthulhu Dawn" (swoją
drogą zajebisty numer!)... Po tym zdecydowanie mocnym początku
przychodzi kolej na troszeczkę melancholii - "Saffron's Curse" to
pierwszy singiel nowej płyty, rozpoczynający się barokowym motywem
(przynoszącym na myśl dokonania Kinga Diamonda czy The Blood Divine)
granym na klawikordzie. Dalsza część utworu to w głównie popis nowego
keyboardzisty, który swoim stylem gry przyczynił się trochę do zmiany
oblicza muzyki Filth. "Death Magick For Adepts" to kolejny etap
szaleńczej jazdy, zakończony recytacją wokalisty i grającymi unisono
gitarami, "Lord Abortion" natomiast po wręcz deathmetalowym początku
rozwija się w typowe granie a'la Cradle of Filth. W tym momencie
zbliżyliśmy się do najciekawszej części "Midian". Średnie tempo
oraz delikatnie zawodzące wiosła zwiastują "Amor E Morte" - kawałek,
który według mnie byłby bardziej chwytliwym materiałem na "clipa",
niż pozycja numer trzy... Tym bardziej, iż w utworze tym występują
rzadko spotykane elementy stylistyki zespołu: "therionowe" chórki
oraz krótki "pojedynek na solówki" gitarowe obydwu gitarzystów. Po
chwilowym odprężeniu (instrumentalny "Creatures That Kissed In Cold
Mirrors") na tacy podane zostaje kolejne z dań głównych - "Her Ghost
In The Fog". Znów prym wiodą gitary oraz duet wokalny w refrenie
(niezastąpiona Sarah Jezebel Deva, w zasadzie siódmy członek zespołu),
po czym swoje "pięć sekund" otrzymuje basista Robin Graves, który
(mimo tego, iż jego bas jest raczej wyczuwalny niż słyszalny) wykonuje
jak zwykle solidną robotę. Po powodującej mrowienie skóry inwokacji
"Satanic Mantra" nadjeżdża kolejny hi-speed pod tytułem "Tearing The Veil
From Grace". Znów niebanalne partie chóru w dialogu z niezmordowanym
Danim, z płyty na płytę nadającemu swojemu głosowi coraz to bardziej
histerycznego, a tym samym coraz mniej ludzkiego wymiaru... Zamykający
płytę "Tortured Soul Asylum" jest tylko podsumowaniem tego, o czym pisałem
wcześniej: wszechobecne motywy klawiszowe, potężna sekcja, skomasowany
atak gitarowy oraz charakterystyczne wokalne - to kwintesencja stylu
jedynego w swym rodzaju zespołu. Zespołu, którego mimo wszystkich swoich
(nieuzasadnionych) uprzedzeń należy posłuchać, gdyż jest to twórczość,
obok której nie można przejść obojętnie.
Brzmieniowo "Midian" wyznacza poziom nie osiągalny dla setek innych
zespołów, próbujących podążać w podobnym kierunku, a to w połączeniu z
przyzwoitymi umiejętnościami technicznymi muzyków oraz całą masą ciekawych
(po części już sprawdzonych, lecz jeszcze nie wyeksploatowanych) pomysłów
składa się na naprawdę znakomitą pozycję w historii ostrego grania. A
takim płytom z reguły przyznaje się ocenę maksymalną. Biorąc pod uwagę
jednak to, co napisałem na samym początku, zobowiązany jestem do odjęcia
przynajmniej pięciu procent "premii". Za nieszczęsne zdjęcia na wkładce
tylko 9...
autor: Kłosu
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
| |
Słaba płyta
Przesłodzone, mdłe pitolenie dla pryszczatych 15-latków, gotek w żabotach i fanów Harrego Pottera.
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|