Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
84% |
| liczba ocen: |
152 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Crematory "Awake"
|
Nazwa zespołu: Crematory
Tytuł płyty: "Awake"
Wydawcy: Nuclear Blast Records
Rok wydania: 1997
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Crematory jest jak wino... im starsi, tym lepsi. Z albumu na album
obdarzalam niemiaszkow coraz wieksza sympatia, a ostatni ich wyczyn
zatytulowany "Awake" jest najlepszym dowodem, ze dobrze wybralam
obiekt moich muzycznych westchnnien.
Caly material zostal nagrany i zmiksowany po raz kolejny przez
Gerharda Magina, czyli faceta, ktory zjadl juz zeby na tej robocie,
co doskonale slychac w dziewieciu utworach, jakie znalazly sie na
"Awake". Kazdy dopiety na ostatni guzik, nie pozwalajacy na
rozpraszanie sie niepotrzebnymi wstawkami czy niepotrzebnymi
przeciagnieciami. Niemiecka dokladnosc z cyklu "Ordnung musst sein".
Jesli ktos spodziewa sie, ze szwabiki podazaja sciezka z
niemieckojezycznego "Crematory", myli sie niestety. Album "Awake"
jest kontynuacja jedynie slusznej drogi obranej na "Illusions".
Okladka - utrzymana w znanej konwencji maskopodobnej. Teksty -
wszystko kreci sie wokol odwiecznych poszukiwan ("My last words"),
iluzji ("Lord of lies"), ulotnych uczuc ("The loss") i ... milosci
("For love"). Muzyka - lzejsza, ale rownie rytmiczna i zywa (i to
jak zywa - vide niezrownany cover Sisters of Mercy "Temple of love").
Mniej growlingu na korzysc czystego vocalu Lotte, co wbrew pozorom
nie odbiera drapieznosci i zdecydowania utworom. Klawisze - jak
zwykle przewodza reszcie instrumentow i to do nich dostosowana
jest cala sekcja rytmiczna - najladniejsze brzmienie osiagaja chyba
na "Mirror". Bardzo czysto i przejrzyscie pobrzmiewa tez perkusja
(brawo Markus). Album rozpoczyna "Lord of lies", troche "zsamplerowany",
ale niezaprzeczalnie w klimacie krematorkow, o czym przypomina
krotka bardzo "klawiszowa" wstawka. Po nim "Away", przypominajacy
maniera spiewu i gitarami czasy "Transmigration". Najglebiej zapada
w pamieci rewelacyjna wersja "Temple of love", pokusze sie nawet
o stwierdzenie, ze stokroc lepsza od oryginalu (strzez mnie Panie
od fanow charyzmatycznego Andrew Eldritcha). A jak o milosci, to
tylko "For love" - "your love is the absolute perfection on Eart" -
niech starczy za komentarz. Utwor "Crematory" powstal ze zrecznego
polaczenia wiekszosci tytulow starszych songow. Pluc jadem wokol
nie bede, ale brzmi to troche bez sensu. Chyba, ze to taki zart.
Efektowne przejscia i zmiany tempa gwarantuje za to "My last words",
ktory z powodzeniem mogl znalezc sie na "Illusions". Podobnie
zreszta jak "The loss", chwilami rzewny, zeby nie powiedziec
monotonny, by za chwile poderwac z zamyslenia. "Yourself" przemawia
przede wszystkim bebnami i przeplatajacymi sie wokalami.
Przemowili perfekcyjnie po raz piaty... Nic dodac, nic ujac. Slowem
- Meisterstssck.
autor: Vampire
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|