zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku poniedziałek, 26 czerwca 2017

recenzja: Danzig "Skeletons"

7.02.2016  autor: Szamrynquie
okładka płyty
Nazwa zespołu: Danzig
Tytuł płyty: "Skeletons"
Utwory: Devils Angels; Satan (From Satan Sadists); Let Yourself Go; NIB; Lord Of The Thighs; Action Woman; Rough Boy; With A Girl Like You; Find Somebody; Crying In The Rain
Wykonawcy: Glenn Danzig - wokal, instrumenty klawiszowe, gitara, gitara basowa, instrumenty perkusyjne; Tommy Victor - gitara, gitara basowa; Johnny Kelly - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Evilive Records, AFM Records
Rok wydania: 2015
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 5

Niełatwo być fanem Danzig, oj niełatwo. Zespół ten żyje trochę w cieniu własnej legendy, coraz mniej koncertuje i nie nagrywa regularnie nowych rzeczy. Dodatkowo Glenn zaliczył kilka atrakcyjnych dla internetowych sępów wpadek, o co nietrudno przy jego trudnym charakterze. Na szczęście pierwszy niegdyś pakero diabolicznego rocka jest słownym człowiekiem. Obiecał album z przeróbkami i słowa dotrzymał.

Płyta "Skeletons" ma niemało zalet. Danzig miał pomysł na to, jak się powinno robić covery. Nie ma sensu odgrywanie piosenek tak, jak lecą w oryginale. Trzeba tchnąć w nie nowe życie i to się mu udało, choć niekiedy rodzi się pytanie: ale co to za życie do diabła? Zaletą jest również ciekawy dobór utworów, mimo braku jakiegoś stricte bluesowego kawałka. Każdy, kto zna jako tako Danziga, mógł się spodziewać, że będzie tu coś z repertuaru Elvisa Presleya czy Black Sabbath. Ale już piosenki Aerosmith czy ZZ Top są pewnym zaskoczeniem. Dla Glenna to w dużej mierze podróż w czasie, do lat młodości (patrz np. "Let Yourself Go" czy "With A Girl Like You"), a w przypadku "Find Somebody" także do rodzinnych stron, ponieważ muzycy The Young Rascals, którzy ten numer stworzyli, byli rodem z New Jersey. Tak, jak sam Danzig. Wielu jego fanów na świecie nie było, gdy te utwory powstały. Będzie więc to dla nich muzyczno - archeologiczna zabawa. Niektóre z tych piosenek wielu słuchaczom zapewne nie były wcześniej znane, a inne były zapomniane. Można sobie więc wzbogacić wiedzę o fajne starocie. Wreszcie udana okładka wzbudza ciekawość, czy Kayden Kross tańczyła kiedyś na rurze przy "She Rides"?

Większość tych zalet może niestety wyparować ze świadomości, gdy się już "Skeletons" włączy w odtwarzaczu. Niespójne i często gęsto chujowe brzmienie albumu odgrywa tu znaczą rolę. Niewykorzystanie potencjału własnych muzyków pogarsza sytuację. Mam tu na myśli brak basisty Steve'a Zinga i tylko częściowe dopuszczenie do "głosu" bębniarza Johnny'ego Kelly'ego (zagrał jedynie w połowie utworów i niestety słychać, gdzie go brakuje, bo Glenn doszedł do wniosku, że sam da radę). Przez większość czasu nie można też uciec od myśli - gdzie się podział John Christ ze swoją gitarą? Tommy Victor bowiem wniósł do tej płyty tyle, co kot napłakał. Drażni też bezkrytyczność Glenna wobec swojego wokalu czy umiejętności gry na instrumentach (bolesna dla uszu wersja "Rough Boy").

Wszystko to sprawia, że warte uwagi na tym albumie są jedynie otwierający punkowy czad "Devil's Angels", sabbathowy "NIB", który brzmi bardziej złowieszczo niż oryginał, oraz "Find Somebody", który nabrał nabuzowanego charakteru. Do pewnego stopnia za udany można też uznać "Crying In The Rain" z repertuaru The Everly Brothers. Całkiem nieźle to wyszło, może poza gitarą rytmiczną, która brzmi tak, jakby jej operatorowi chciało się lać podczas nagrywania. Danzig dał tej piosence jednak więcej melancholii i w tym nowym odcieniu całkiem jej do twarzy.

Niełatwo być fanem Danzig, oj niełatwo. Album "Skeletons" sprawy niestety nie ułatwia. Wręcz przeciwnie. Glenn zapowiedział już kolejną płytę z premierowym i autorskim materiałem. Pewnie ktoś, gdzieś czeka już na ten album. Ja też, ale nie bez obaw.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Danzig "Skeletons"
Wolrad
Wolrad (wyślij pw), 2016-09-15 20:33:23 | odpowiedz | zgłoś
Płyta przestała mi się podobać, chociaż początkowo wydawała się niezła. Wokal płaski, aranże też niewiele wnoszą.
Teledysk do N.I.B. to chyba jedyna fajna rzecz. Bo muzyka taka sobie.
re: Danzig "Skeletons"
zuska (wyślij pw), 2016-04-11 14:01:20 | odpowiedz | zgłoś
Generalnie rozczarowanie. Nic ciekawego nie odnalazłam w tych kawerach, a brzmienie albumu jakby to nagrywał na kaseciaka to może byłoby ciekawostka na jakiś singiel, a nie na całą płytę. Jako wypełniacz do obierania ziemniaków może być, ale jak się wrzuci na słuchawki to pierdziane gitarki i total fatal garnek zamiast perkusji bardziej wk... niż bawi. Nie w ten sposób "cofie" się czas.
re: Danzig "Skeletons"
pik (gość, IP: 178.42.169.*), 2016-02-21 00:28:06 | odpowiedz | zgłoś
7/10 Ok. fajnie się nawet tego slucha
re: Danzig "Skeletons"
Wolrad
Wolrad (wyślij pw), 2016-02-19 20:03:25 | odpowiedz | zgłoś
Imho 5/10 to zbyt słaba nota, bo to niezła płyta w starym dobrym danzingowym stylu. Jakieś 7/10 minimum, głównie za brzmienie i dobry dobór utworów.
Co prawda NIB to nie żaden szkielet, ani trup z szafy, tylko klasyk i nie wiem, co robi w takim sąsiedztwie.
Oryginału nie przebije żaden cover. Chyba tylko marketingowo jest uzasadnione umieszczenie w towarzystwie pozostałych kawałków.
re: Danzig "Skeletons"
Mefisto777
Mefisto777 (wyślij pw), 2016-02-09 15:13:13 | odpowiedz | zgłoś
Oczywiście jako hardcorowy fan Danziga zawierzam mu w ciemno we wszystkim i nie zgodzę się, że "skończył się na czwórce, szóstce, czy Black Hand Live" - na Lost Tracks są także utwory genialne, a i ostatnia Deth Red Sabbaoth mnie osobiście, w większym lub mniejszym stopniu, uwiodła. Ze Skeletons zdążyłem usłyszeć na razie tylko Rough Boy, które nie jest dla mnie dobrą wersją, ale chętnie posłucham reszty i się szerzej wypowiem :)
re: Danzig "Skeletons"
Marcin Kutera (wyślij pw), 2016-02-09 09:38:23 | odpowiedz | zgłoś
Świetny album. Ekstra archaiczne brzmienie oraz dobór coverów. Płyta rangi Nick Cave and the Bad Seeds - Kicking Against The Pricks.
Oceniam na 8-9/10.
Ja uwielbiam 1 Danzig i II Lucifuge. To są przegenialne albumy Danzig.
re: Danzig "Skeletons"
Megakruk
Megakruk (wyślij pw), 2016-02-09 07:02:07 | odpowiedz | zgłoś
Nie zgadzam się płyta 777: I luciferi była nie mniej zajebista niż Satan Child: Masa danzigowych hitów Helo Goddes Bone, Angel Blake, Coldest Sun, without Light....super killery. Po niej łeb urwał jeszcze przekrojowy dwupłytowy album live, który u nas praktycznie nie miał dystrybucji tak jak na początku np Unholy Cult Immolation. Ten album live to przekrojówka hitów, potęga brzmienia wszystkich składów- Christ, Bisquits, Castillo też fajmie łupie. Dla mnie to te płyty są ostatnimi "takimi" strzałami Danzig.
re: Danzig "Skeletons"
Wolrad
Wolrad (wyślij pw), 2016-02-08 22:11:53 | odpowiedz | zgłoś
Zapomniałem, że jest taki wykonawca jak Danzig.
Dlatego daję plusa, że jeszcze żyje.
Cienko dziś przędzie Steryd
RadomirW (gość, IP: 89.77.144.*), 2016-02-08 18:07:44 | odpowiedz | zgłoś
Danzig skończył się na szóstce, która jest ostatnią jego świetną płytą. Z późniejszych bronią się jedynie składanki zaginionych utworów - nie wiem ile tam jest autentycznie starego grania a ile dorobionego w drugiej połowie poprzedniej dekady ale całość jest naprawdę dobra i kilka perełek dużo lepszych od tych z normalnych wydawnictw płytowych (wszystkie utwory z czasów I luciferi są dużo lepsze od tego co steryd wrzucił na płytę, więc zupełnie nie kumam czym on się kierował odrzucając te utwory) też można znaleźć. Pełne płyty od siódemki są słabe. Tych coverów nie słyszałem jeszcze, ale z tego co niektórzy piszą, to chyba poczekam z odsłuchem, aż będzie ten materiał na youtubie.
re: Cienko dziś przędzie Steryd
pik (gość, IP: 77.114.100.*), 2016-02-08 20:58:41 | odpowiedz | zgłoś
ja też jeszcze tego nie słyszałem, ale i tak dałem ''plusa'' ;)

Oceń płytę:

Aktualna ocena (49 głosów):

 
 
42%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

- Danzig

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy zdarzyło się, że koncert, na który długo jechałaś(eś) (np. z innego miasta), został odwołany po Twoim przyjeździe?