Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
77% |
| liczba ocen: |
18 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Darkseed "Spellcraft"
|
Nazwa zespołu: Darkseed
Tytuł płyty: "Spellcraft"
| Utwory: |
Craft Her Spell; Fall Whatever Falls; Self Pity Sick; You Will Come; That Kills My Heart; Be Ever Heard; Walk In Me; Spirits; Nevermight; Senca |
Wydawcy: Nuclear Blast Records / Morbid Noizz
Rok wydania: 1997
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 6
Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam tę płytę, nie bardzo wiedziałam czego
mogę się po niej spodziewać. Była to niespodzianka, która miała mnie
zaskoczyć, wzbudzić miłe wspomnienia i skojarzenia. I rzeczywiście
tak się stało. Po wysłuchaniu "Spellcraft" tajemnica stała się jak
najbardziej oczywista.
To był rok 1997. Z niecierpliwą cierpliwością oczekiwałam nowego dzieła
wielkiej miłości mojego życia - Paradise Lost. Wiedziałam jednak, że
na ten moment przyjdzie mi poczekać jescze kilka miesięcy. I właśnie
wtedy dotarł do mnie niemiecki Darkseed. Wcześniej niewiele słyszałam
o tej kapeli - wiadomo mi było jedynie, że mają już na swoim koncie
mini-lp i duży album, oba nagrane dla małych wytwórni płytowych. Muzyka
podobno oscylować miała wokół melodyjnego deathu i gotyku. Przyznam,
że do tej pory jakoś nie miałam okazji dotrzeć do tych wydawnictw,
dlatego tylko teoretycznie zakładam, że na "Spellcraft" nieco zmienili
swe oblicze. Ten album jest bowiem mieszanką różnych gatunków połączoną w
jedną stylistykę. Aż roi się tutaj od licznych skojarzeń i porównań. To
najważniejsze to oczywiście nie bez powodu wspomniany Paradise Lost
(między "Icon" a "Draconian Times") . Słychać to w melodiach gitarowych,
które często brzmią tak, jakby zostały żywcem przeniesione z dorobku
Mistrzów (chociażby wstęp "Fall Whatever Falls" czy "Walk In Me"). Jednak
najbardziej "paradajowy" jest tu chyba wokal Stefana Hertricha, bardzo
często przypominający chrypki Nicka Holmesa (początek "Walk In Me" to
wręcz ksero Holmesa). Ale to nie koniec porównań. Osobiście odnajduję tu
także echa power metalowych Helloween i Sabbath, melodie w stylu In Flames,
klimaty (takie miękkie, gotyckie) Cemetary, folkowe fragmenty jakby z
Amorphis, a nawet coś z Heros Del Silencio. Wokale brzmią czasem jakby
w kapeli rzeczywiście zatrudniony był Nick Holmes, ale jak już pojawiają
się duety: Stefan Hertrich + nieznana dama, to bardziej kojarzy się z
Theatre of Tragedy, choć niewątpliwie tu brzmi to nieco inaczej. Osobliwy
misz-masz, ale bardzo spójny jeśli chodzi o końcowy efekt.
"Spellcraft" to album do którego chętnie się wraca, nie ma tu momentu
znudzenia. Utwory są żywiołowe, energiczne, przebojowe. Mimo wielu
porównań to interesująca pozycja. Darkseed rzeczywiście umilił i jakby
skrócił mi wtedy oczekiwanie na nowe dzieło Paradajów. A poza tym stał
się poniekąd kontynuatorem "Draconian Times". Wiadomo przecież, że w
1997 roku Paradise Lost skręcili w nieco inną ścieżkę. Ale to już inny
rozdział tej samej historii...
autor: Margaret
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|