Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
78% |
| liczba ocen: |
106 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Darzamat "In the Flames of Black Art"
|
Nazwa zespołu: Darzamat
Tytuł płyty: "In the Flames of Black Art"
| Utwory: |
In the Flames of Black Art; Legend?; Secret Garden; Invitable Eclipse; Seven Golden Fires; Theatre of Rapture; The Dream; Storm |
| Wykonawcy: |
Flauros - wokal; Darzamath - instrumenty klawiszowe, gitara, programowanie; Kate - wokal |
Wydawcy: Croon Records
Rok wydania: 1997
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
To był jeden z tych licznych wieczorów, podczas których ma się nieodpartą
ochotę opuścić szary ziemski świat, by w upojeniu wzbić się ponad horyzont
nieograniczonej wyobraźni. Krople deszczu w szaleńczym pościgu niemal
przedzierały się przez delikatną szybę, szaleńczy wiatr nucił zowieszczą
melodię nocy... Właśnie wtedy przypomniałam sobie o pewnej, nieznanej
mi jeszcze płycie, która już od paru dni bezużytecznie "błąkała" się po
mojej bogatej płytotece. Impuls zadecydował za mnie. Jakiś szósty zmysł
(czy jakkolwiek by to zwać) podpowiadał mi, że nadeszła właściwa pora
na bliższy kontakt z tą muzyką...
Mniej więcej w takich okolicznościach dane mi było po raz pierwszy
obcować z płytą "In the Flames of Black Art", z grupą Darzamat. I muszę
przyznać, że muzyka znakomicie poradziła sobie z postawionym przed nią
zadaniem - pozwoliła bowiem choć na chwilę zapomnieć o codziennej,
prostej rzeczywistości i zatopić się w kołysce wyobraźni, i ukrytych
marzeń. Dlatego trudno z obiektywnego punktu widzenia oceniać ten
album. Wielokrotnie w różnych źródłach spotykałam się z terminem
"symfoniczny black". Hmmm... może jest w tym ziarnko prawdy, ale to
chyba zbyt ogólnikowa etykietka. Zresztą, czym tak naprawdę jest ten nurt
metalu, jakie patenty są dla niego charakterystyczne? Łączenie szybkości
z majestatycznymi, wolnymi wstawkami, kontrastowe zestawianie "brudnych"
gitar z melodią i klawiszami? Różnorodność wokali - mieszanie tych typowych
dla blacku "skrzeczących", szatańskich partii z normalnym śpiewem i
obowiązkowo z kobiecym sopranem? Jeśli to są wyznaczniki Symfonicznej
Czerni, to może właśnie Darzamat jest jej klasycznym i szlachetnym
przedstawielem. Na "In the Flames of Black Art" bowiem można odnaleźć
każdy z wyżej wymienionych elementów. Całość przesiąknięta jest niezwykle
podniosłą i... niezwykle erotycznyą atmosferą (szczególnie w "Theatre
of Rapture" i "Legend?"). Wzburzone dźwięki swobodnie "poruszają się" po
falach mrocznego pożądania. Monumentalny rdzeń niesamowicie uprzestrzenia
pełne szaleństwa i agresji gitary. Dwa przeciwstawne wokale - diaboliczna
maniera Flaurosa (także Mastiphal) upojnie uzupełniana przez zmysłowy głos
Kasi. Żeńskie wokale jednak w tym przypadku wzbudzają sporo kontrowersji -
niektórym nie do końca odpowiada ich "piskliwość", ale z czasem można
się do tego jakoś przyzwyczaić. Tym bardziej, że muzyka zachwyca swą
oryginalnością, majestatem i wspomnianym już erotycznym klimatem. Trudno
jest znaleźć "światowy" odpowiednik. Ktoś nazwał ich polskim In the
Woods... (skojarzenia z debiutem "Heart of the Ages"), tyle, że z kobiecymi
wokalami. Faktycznie, muzyka obu grup jest niezwykle intensywna, głęboka i
silnie oddziałowuje na wyobraźnię. Jednak pod kątem typowo dźwiękowym te
formacje raczej nie mają ze sobą zbyt wiele wspólnego. Darzamat już na
debiucie wypracował sobie własny, niepowtarzalny, charakterystyczny styl.
"In the Flames of Black Art"... - niezwykle poetycki zlepek słów. I
właśnie on najtrafniej odzwierciedla tę muzykę. To rzeczywiście Czarna
Sztuka, Teatr Upojenia ("Theatre of Rapture" - kolejny przemyślany
tytuł). Nie pozostaje nic innego jak tylko kolejna noc w jej płomieniach.
autor: Margaret
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|