Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
93% |
| liczba ocen: |
524 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
Nazwa zespołu: Death
Tytuł płyty: "Human"
| Utwory: |
Flattening of emotions, Suicide Machine, Together as one, Secret face; Lack of comprehension, See through dreams, Cosmic sea, Vacant planets. |
Wydawcy: Relativity
Rok wydania: 1991
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8
W takt perkusji rozbrzmiewa dzikie stado gitar, DEATH z "Human" znów dziś
mnie rozwścieczy, rozkołysze, rozgrzeje. Z początku sieczka, w której
się gubię, aż napotykam spokojniejszą falę, tę dziewiątą, szczególnie
wypiętrzoną. Zawracam i staję na desce, grzbiet fali rozpędza deskę i z
tym rytmem dojeżdżam do refrenu, kołysząc się wśród piany z dziką rozkoszą
serfując po morzu emocji. Chuck jest w wietrze, w słonych bryzgach solówek, w
tęczowym słońcu na kroplach... a gdy otworzyłem oczy ujrzałem monitor... ale
z rozbrzmiewającego ponownie refrenu "What went wrong to their picture of
perfect life" wiedziałem, że ciągle śnię. Bo to fantastyczne granie nigdy
nie mogłoby się dziać na jawie.
"Will be therrrre" trochę core, lecz działa jak magnes i cokolwiek robię,
to gdy zbliża się ten moment w "Suicide machine", muszę przystanąć i
posłuchać, jakby to było bliskie spotkanie III stopnia z kreatorem - jest
w tym magia pierwotnego rytmu, jakbym tańczył w kole jakiegoś plemienia,
odurzony narkotykami. Reszta tego utworu jakoś nie robi wrażenia. Wspomniany
refren za to wszystko inne wynagradza.
Together as one
Pierwsze co słyszę - totalny najazd gitar, wwierca się w moje ciało
szybkoobrotowe wiertło riffu, ból którego tak pożądam. Potem wysokie tony, ten
kto wierci chce bym kompletnie zwariował... przestańcie nieśmiertelni. Wtedy
usłuchali, obniżyli tony i wpakowali mnie do betoniarki, powoli się we mnie
kotłuje i przelewa wszelka zawartość tkanek i mięśni. Dzielę tak oba: ból
i przyjemność, w dwóch mózgach, dwóch sercach o jednej duszy. Pod wpływem
dźwięku rozdwaja się moja psychika, w obu iluzja prywatności. Organy wichrów,
tajemne dźwięki rwane batutą schizofrenicznego dyrygenta - kulminacja, gdy
staje na palcach i z rozwianym włosem zaczyna dyktować okropnym głosem "We
dwoje - pochłaniają każdy drugie bliźnie życie, Jako Jedni - będą żyć i na
zawsze odejdą" - a muzycy swych gitar i perkusji używają w arcysadystyczny
sposób - jak nad kowadłem kruszeję. Potem znów szalony motyw, jak partie
skrzypiec, który wywołuje muzykę wierteł i piły tarczowej. Dzielę oba:
ból... wszystko powtarza się jak w cofniętym filmie. Znów przeżywam walące
się na mnie skalne bloki riffu... "A living hell has begun".
Po najlepszym utworze na płycie pozostaje dotrwać do końca pierwszej
strony, co trudne, gdy to sąsiedzi zadzwonili po straż, a ta łomami wyważy
drzwi i wyrwie wtyczkę z kontaktu, wbrew moim zapewnieniom, że nic się nie
dzieje... a może po prostu mnie nie usłyszą, sam siebie nie słyszę - tylko
ta muzyka. A ja czuję się pochłaniany w kolejne pokłady wariackiej muzyki
i poetyki Schuldinera, przeżywając jego kompozycje w głębokim transie,
bo cóż jest piękniejszego nad, rozbrzmiewającą rykiem wodospadu, gitarę i
stukot kół perkusji po 2000-letniej drodze krzyżowej "Człowieka". Chuck
mówi za mnie, skomplikowałeś sobie życie, a ci w sekretnej masce jeszcze
ci bardziej komplikują, ale siądź i posłuchaj mej pieśni. O ludzie, 100 razy
warto posłuchać jak gra i o czym opowiada!
Leci sobie wolno spokojna gitarka bez distortion, by ryknąć (efekt przy
głośnym słuchaniu na pewno zabija i tak już dogorywających po 20 minutach
pierwszej strony sąsiadów). Od razu szybkość znana tylko z DEATH, ale
to jeszcze nie jej maksimum, o którym dowiadujemy się w dalszej części
utworu. Jednakże, ja i tak już biorę nóż do ręki, pluszowego misia i dziurawię
go, ciach, ciach, ciach - fruwają strzępy... nastaje ta najszybsza partia
więc skaczę, wymachuję maskotką aż trafia ją szlag. Zaciskam zęby i dostaje
delirium, potem mocno akcentowane "Lack of comprehension..." i nie sposób nie
drzeć ryja do spółki z Chuckiem. Nastaje wolne solo bym mógł wziąć oddech,
ale wiem, że zaraz znów odezwą się huraganowe riffy. Scena powtarza się od
nowa (w domu mam cały zapas misiów, koło setki). Cisza.
Teraz to, co lubię w DEATH najbardziej - szybkie kostkowanie, jakby metronom
oszalał, przeplatane wspaniałymi według mnie figurami o melodycznej i
skomasowanej sile, oczywiście bierzmy poprawkę na słowo "melodyczne",
hehe. Ale mnie to rusza, jak prasa potrafi zgnieść kupę żelastwa, tak
to rozgniata skorupę, w której dotąd bezpiecznie drzemał mój mózg. Haaa
"Through dreams I obtain...", potem rwane uderzenia gitar, moje flaki
tańczą ze mną, okno, sufit, ściana i drzwi wirują w centrum tornada. Haaa
"Through dreams I obtain...".
Kosmiczne morze dźwięków, w które wejrzałem, w srebrnych lustrach
radioteleskopów przechwycone nuty solowej gitary, do tego usypiający
akompaniament z czterech nut. Bezmiar, w którym najmniejszy fragment wykracza
poza ramy obrazu. Do tego tajemniczość i piękno, wkraczające z drugą solówką,
rozmarzoną widokiem gwiazd i mlecznych mgławic, wszystko to przynosi muzykę
sfer - falujące struny orbit planet, tak właśnie wyobrazić można sobie krótki
odstęp przed wejściem basu, który zaznacza się świetnym solo/przygrywką
przed wejściem gitar, które jak wybuch supernowej rozdzwaniają część
czasoprzestrzeni światłem rozszczepionym na sześciu strunach - sześć wymiarów.
Z podróży wracam w klimaty dobrze znane. Napięte mięśnie, słuch bombardowany
regularnymi porcjami w 4/4. Są w "Vacant planets" momenty naprawdę zajebiście
brzmiące, które kojarzą się z jazda slalomem albo dla mnie jest to ściganie
się po autostradzie. Potem znowu składam ręce w pięści, na piersi wyrastają
mi gęste, czarne kłaki, muskulatura zmienia sie w taką jaką ma Schwarzeneger,
a przez zasłonę z gęstej pary muzyki, nie widzę w co uderzam, przeprowadzając
wściekłą demolkę. Kocham niszczyć, kocham szaleć, czuć siłę tytana,
moc jednookiego cyklopa oślepionego ciosem Chuck-seusza... "underground
world!... Planets."
autor: Wełna
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
| |
klasyk
oxmo pucc (gość, IP: 217.17.35.*), 2011-12-16 11:09:32
| odpowiedz | zgłoś
świetna płyta, pamiętam jak polowałem na kasetę wydaną przez MMP, ostatnia sztuka jaką znalazłem w wwa była w Carnage Szhop przy Hali Mirowskiej i musiałem długo przekonywać sprzedającego tam Mariusza Kmiołka, żeby mi ten wystawowy egz sprzedał. tak czy inaczej do tej pory poza "Scream..." moja ulubiona płyta Death
|
| |
Death-Human
6.6.6 (gość, IP: 195.187.136.*), 2011-12-15 13:48:51
| odpowiedz | zgłoś
Płyta 10/10!
|
| |
re: Death-Human
moja ulubiona plyta Death jest''Individual Thought Patterns''Ostatnio wpadla mi w rece zremasterowana wersja deluxe z 2011r i.......jestem polamany!Masakra!!!!!!
|
| |
re: Death-Human
Ciekawen sprawen. My tu w Plonisze Rajchen mieć czasem sehr dziwnen odczucien i nie chodzić mi tutaj o Was mojen drogien Death Partizanen. Ja cieszyć się, że mieć jeszcze kolekcjen Polniszen Undegrounden Magazinen na "M" i "T" i "7" w tytułen. Dziwnen sprawen tam swego zeitu wypisywać redaktoren obecnie szrajben dla grosen Polniszen internet portalen (sławnen dziennikaren), któren napisać, w 1999, że Death grać myzken co próby zeitu nie przetrwanen i być melodyjnen błędnie zwanem death metalen muziken. Potem Oberkommando po śmiercien Schuldinerem wypisywać, zupełnie innem sprawen. Że mastapis, że grose muzik być i słaben płyten nigdy nie zrobić. Teraz ja osobiście sejen, że fanen zatkać morden Polniszen specjalisten i o Death nie dość, że pamiętać to jeszcze w skali mastapis pomimo upływen zeiten oceniać. Viel Dank!. Co do "Human" - lubieć ten płyten za miejscowe odejście od matallen w szersze muzik rejony. Pozdrowienia dla fanów Death.
|
| |
tylko 8?
smiaszna ta recka, tzn. fajna, podoba mi sie, taka toksyczna, zupelnie jakby gostek na jakims koksie lecial, widac ze czuje swoja muzyke hehe. tylko ta nota, 8... osobiscie daje 10/10, jedna z najcenniejszych ikon na oltarzu muzyki metalowej, prawdziwe arcydzielo
|
| |
ehhhhh
Dokladnie dzis 13 grudnia obchodzimy 10 rocznice smierci Chucka Schuldinera a na rockmetal.pl ani wzmianki.......... Wstyd!!!
|
| |
re: ehhhhh
krzyhoo82 (gość, IP: 89.171.250.*), 2011-12-13 15:49:10
| odpowiedz | zgłoś
ale fani pamiętają, na zawsze w naszych sercach
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|