Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
89% |
| liczba ocen: |
642 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Dimmu Borgir "Puritanical Euphoric Misanthropia"
|
Nazwa zespołu: Dimmu Borgir
Tytuł płyty: "Puritanical Euphoric Misanthropia"
| Utwory: |
Fear and Wonder; Blessing Upon the Throne of Tyranny; Kings of the Carnival Creation; Hybrid Stigmata - the Apostasy; Architecture of a Genocidal Nature; Puritania; IndoctriNation; The Maelstrom Mephisto; Absolute Sole Right; Sympozium; Perfection or Vanity; Burn in Hell |
| Wykonawcy: |
Shagrath - wokal; Silenoz - gitara; Galder - gitara; Simen - gitara basowa, wokal; Mustis - instrumenty klawiszowe; Nicholas - instrumenty perkusyjne |
Wydawcy: Nuclear Blast Records / Mystic Production
Rok wydania: 2001
Data napisania recenzji: 26.06.2001
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Na tę płytę czekałem bardzo długo, moje zainteresowanie dodatkowo rozpalały zmiany w składzie (o tym
niżej), który teraz jest najsilniejszy w historii zespołu oraz wypowiedzi Shagratha (wokalisty),
który mówił, że należy oczekiwać czegoś wielkiego, najlepszego w historii, a jak coś ma pobić tak
genialne płyty jak "Enthrone Darkness Triumphan" i "Spiritual Black Dimensions", to musi to być to dzieło najwyższej klasy. Wreszcie
12 marca 2001 ukazała się nowa płyta Dimmu Borgir: "Puritanical Euphoric Misanthropia".
Album otwiera utwór "Strach i zdziwienie" ("Fear and Wonder"), intro nagrane przez Mustisa z udziałem orkiestry symfonicznej. Zwracam na to uwagę, bo to nowość w muzyce Norwegów. Trzeba przyznać,
że intro to jest ono bardzo dobre, może nawet lepsze niż podobne dzieła Cradle of Filth. Symfoniczna uczta
kończy się dewastującym wejściem perkusji, tu rozpoczyna się "prawdziwa" płyta. Nie ma tu
słabych kompozycji, wszystkie utwory są bardzo dobre (a najlepszy jest
"Kings Of the Carnival Creation"). Wyróżnia się nieco prostsza (cyberpunkowa?) "Puritania",
zdecydowanie najłatwiej wpadająca w ucho oraz nieco trudniejszy w odbiorze "Indoctrination" z
ciekawym użyciem orkiestry. Całość kończy outro (też niezłe) podobne do intra.
W sferze muzycznej
na tej płycie, w odróżnieniu od "Spiritual Black Dimensions", gdzie głównym atutem były klawisze, zdecydowanie
króluje gitara Galdera (nowy nabytek w zespole - wcześniej w Old Man`s Child). Klawisze odsunięto
nieco w tło, gdzie razem z orkiestrą budują niesamowitą atmosferę. Osobną sprawą jest tu perkusja
(Nick Barker - kiedyś Cradle of Filth), która może się podobać i nie podobać. Są to furiackie
wręcz uderzenia, czasami bijące swoją częstotliwością nawet karabiny Kałasznikowa. Ja osobiście
nic nie mam przeciwko takiemu stylowi gry, byle był odpowiednio zróżnicowany, jak to ma to miejsce
m in. na tej płycie. Jednak całą przyjemność ze słuchania takich rytmów psuje złe w moim
odczuciu zmiksowanie owej perkusji, co powoduje, że jest ona trochę przesterowana - przy dłuższym
słuchaniu po prostu denerwuje. Wokal zmienił się nieco od czasu ostatniego albumu.
Shagrath eksperymentuje z różnymi modulacjami głosu, poza tym generalnie głos nieco mu "zmiękł", nie
jest tak agresywny jak wcześniej. Często pomaga mu też basista Vortex, którego słyszeliśmy już na
"Spiritual Black Dimensions", tu jednak ma zdecydowanie więcej roboty. Szczególnie dobrze wypadł na "Burn in
Hell" coverze Twisted SIister, umieszczonym na specjalnej edycji płyty razem z plakatem zespołu.
Notabene jest to bardzo dobry kawałek, dla którego warto wydać te dziesięć złociszów więcej
(plakat też jest fajny, format A3), nie wiem, jak to wygląda w wersji kasetowej, w
każdym razie kawałek jest świetny, przypomina ciężkie brzmienie Black Sabbath za najlepszych lat.
Album, mimo iż jest bardzo dobry i dosyć nowoczesny, zawierający wiele intrygujących
elementów, nie pobił w moim prywatnym rankingu ani genialnego "Enthrone Darkness Triumphan", ani
niesamowitego "Spiritual Black Dimensions", mimo iż był bardzo blisko. Przypuszczam że ta płyta
może przysporzyć zespołowi wielu nowych fanów, a ci starsi nie lubiący "Spiritual Black Dimensions" też mogą znaleźć
tu coś dla siebie. Zresztą już podobno jest najlepiej sprzedającą się płytą black metalową w
historii, ciekawe na jak długo. Aż do czasu ukazania się "Bitter Suites To Succubi" Cradle of
Filth? "Puritanical Euphoric Misanthropia" to na pewno jedna z najciekawszych tegorocznych pozycji w metalowym
światku i na pewno warto ją usłyszeć, nawet jeśli nienawidzisz Mrocznej Twierdzy
P.S. Ciekawe kiedy Dimmu Borgir albo Cradle of Filth wydadzą jakiś koncertowy album? Kiedy taki
wyjdzie, wydam na niego ostatnie pieniądze, bo to według mnie jedne z najlepiej grających na żywo zespołów.
autor:
Skookie
|
tutaj od 12.08.2001
|
|
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Zobacz:
Wasze komentarze (poniżej)
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|