Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
68% |
| liczba ocen: |
29 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Dismal Euphony "All Little Devils"
|
Nazwa zespołu: Dismal Euphony
Tytuł płyty: "All Little Devils"
| Utwory: |
Days of Sodom; Rage of Fire; Victory; All Little Devils; Lunatic; Psycho Path; Shine For Me, Misery; Scenario; Dead Words |
Wydawcy: Nuclear Blast Records / Mystic Production
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8
Chyba każdy zdążył już zapoznać się z regułami, które ostatnio rządzą
w - jakby nie patrzeć - nadal potężnej i dobrej wytwórni - Nuclear
Blast. Zdecydowana większość zespołów z tej stajnii albo niebezpiecznie
skręca w stronę przyswajalności dźwięków, albo ulega power-heavy
metalowej modzie. Nie inaczej niestety jest w przypadku Dismal Euphony.
"All Little Devils" to już trzeci album Norwegów, a jednocześnie pierwszy
dla Nuclear Blast. Przyznam, że pokładałam w nim duże nadzieje, zarówno
"Soria Moria Slott", jak i "Autumn Leaves" bowiem zrobiły na mnie
spore wrażenie. Tymczasem... po wysłuchaniu "Małych Diabełków" odczułam
niedosyt, wręcz pewien rodzaj rozczarowania. Już na początku przeraziła
mnie zaskakująca przebojowość i jakby zbyt łatwa przyswajalność tego
krążka. Poprzednie płyty odkrywałam stopniowo, za każdym razem mając
nadzieję, że jeszcze nie raz zaskoczą mnie czymś, czego nie chciałam
zauważażyć. Przy "All Little Devils" niestety nie odnosiłam nigdy
takiego wrażenia, choć przez pewien czas niemiłosiernie "katowałam się"
tymi dźwiękami. Nie oznacza to jednak, że Dismal Euphony nagle zaczął
tworzyć nieciekawą, nijaką muzykę. Jest wręcz przeciwnie - "Diabełki"
naprawdę mogą się podobać. Mogłabym nawet przyznać się do pewnej słabości
na ich punkcie. Bo mimo początkowego niedosytu dość szybko przekonało
mnie nowe wcielenie Dismal Euphony. Wcielenie niewątpliwie bardziej
przyswajalne. Mało blackowych pierwiastków pozostało w tej muzie. Gdyby
nie męskie wokale, chyba nikt nie przyczepiałby jej "czarnych
etykietek". Obecnie dźwięki budowane są na "przybrudzonym", solidnym
gitarowym podłożu. Bardzo często pojawiają się solówki - nierzadko
utrzymane w heavymetalowej konwencji (przypuszczalnie wymóg Nuclear
Blast). Szaleństwo i przysłowiowy "pazur" uzupełniają się z czułymi,
spojniejszymi klimatami. Warto na pewno wspomnieć o nowej wokalistce. Anja
Natasha mimo, że głos ma czarowny i zmysłowy, niestety nie potrafi
wypełnić luki, jaka wytworzyła się po odejściu Keltzivy. Może to jednak
tylko moje osobiste odczucie, nie ukrywam bowiem, że o wiele bardziej
podobał mi się klimat, jaki Dismale wykreowali na debiucie, a potem
wspaniale rozwinęli na "Autumn Leaves". By jednak być obiektywną, przyznać
muszę, że "All Little Devils" naprawdę wciąga i urzeka.
Album ten przede wszystkim wart jest polecenia tym, którzy do tej pory
nie mieli styczności z muzyką Dismal Euphony. Wielbiciele przeszłości,
do których się zaliczam, mogą nieco tęsknić za dawną stylistyką, kotłem
różnorodnych gatunków muzycznych, brzydotą utkaną z piękna. Ale do
wszystkiego można się przyzwyczaić. Tym bardziej, że grupa nadal potrafi
zaoferować oryginalny kawałek naprawdę dobrej muzyki.
autor: Margaret
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|