Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
94% |
| liczba ocen: |
34 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Dismal Euphony "Autumn Leaves - the Rebellion of the Tides"
|
Nazwa zespołu: Dismal Euphony
Tytuł płyty: "Autumn Leaves - the Rebellion of the Tides"
| Utwory: |
And Autumn Leaf in the Circles of Time; Simply Dead; A Thousand Rivers; Mistress Tears; Carven; Spire; In Remembrace of a Shroud; Splendid Horror; (untifled - hidden track) |
Wydawcy: Napalm Records / Mystic Production
Rok wydania: 1997
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Wiele oczekiwałam od Dismal Euphony po zaskakującym i, co tu dużo mówić,
świetnym albumie "Soria Moria Slott". Było to dzieło nietuzinkowe,
tak inne od dźwięków, do których przyzwyczali nas ich rodacy - Mroczni
Norwegowie. Naturalnie w tej muzyce paliła się jakaś iskierka black
metalu, ale tak naprawdę był on tylko jednym z elementów spektaklu. Druga
płyta "Autumn Leaves - the Rebellion of the Tides" jeszcze mocniej
podkreśliła indywidualizm i niekonwencjonalizm Dismali.
Podobnie jak to miało miejsce z debiutem, tak i tym razem trudno choć
w przybliżeniu określić zawartość "Autumn Leaves" - dzieła, które
łamie wszelkie bariery muzyczne, spajając tak różne gatunki muzyczne
jak folk, muzyka klasyczna, gotyk, art rock, doom i black metal. Folk
reprezentują tutaj specyficzne melodie, wyłaniające się nagle instrumenty
rodem z... muzeum etmograficznego, klasykę przyzywa monumentalność
kompozycji, gotycki jest klimat, art rockowa delikatność, doomowa
wrażliwość, a blackowa całość przekazu i męskie wokale. Wspominając
o wokalach nie sposób zapomnieć o czułym, zmysłowym głosie Keltzivy,
który zachwycał już na "Soria Moria Slott". Mieszanka tak różnych od
siebie gatunków muzycznych niesłusznie zasugerować może chaos, brak
wyczucia i harmonii. Po poznaniu dzieła wiadomo jednak, że efekt uzyskany
przez Dismal Euphony jest niezwykle spójny. Tu każdy utwór jest cząstką
wielkiej, Tajemniczej układanki, stroną jednej wielkiej Księgi, której
na imię Melancholia... Bo taka właśnie jest "Autumn Leaves..." - utkana
ze wzniosłego smutku, dramatyzmu, lamentu skrzywdzonych serc... Subtelne,
nostalgiczne klawisze (szczególnie na początku płyty), surowo-czarujące
gitary, brud połączony z czułością... Tym razem muzyka nie wydaje się już
"płaska" i z wierzchu "prymitywna", jak to miało miejsce na debiucie (w
tym przypadku to wcale nie było wadą). Tu wręcz przytłacza symfonicznymi
rozmachami, nadal jednak przypomina pozorną brzydotę utkaną z Piękna. Nie
daje się poznać od razu, swoje główne atuty zachowuje tylko dla wybrańców,
dla tych którzy gotowi są oddać jej całe swoje serce, poświęcić całą
swoją duszę, swobodnie zatopić się w oceanie jesiennej samotności...
Dismal Euphony po genialnej "Soria Moria Slott" stworzył kolejną wielką
płytę "Autumn Leaves - the Rebellion of the Tides". Taką bardzo jesienną,
rozumiejącą ludzki lament i potrzebę bycia samotnym. Każdy dźwięk jest
plastycznym pejzażem listopadowej urody. Każde słowo przypomina opadający
liść, więdnący kwiat, smutek, nieokreśloną tęsknotę, płacz melancholii. Po
prostu - doskonała układanka złożona z tysiąca magicznych zaklęć i snów.
autor: Margaret
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|