Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
93% |
| liczba ocen: |
219 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Dismember "The God That Never Was"
|
Nazwa zespołu: Dismember
Tytuł płyty: "The God That Never Was"
| Utwory: |
The God That Never Was; Shadows of the Mutilated; Time Heals Nothing; Autopsy; Never Forget, Never Forgive; Trail of the Dead; Phantoms (Of the Oath); Into the Temple of Humiliation; Blood for Paradise; Feel the Darkness; Where No Ghost Is Holy |
| Wykonawcy: |
David Blomqvist - gitara, gitara basowa; Martin Persson - gitara, gitara basowa; Matti Karki - wokal; Fred Estby - instrumenty perkusyjne |
Wydawcy: Regain Records
Rok wydania: 2006
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 5
Dismember to szwedzka załoga uważana, wraz z Entombed, za współtwórcę podgatunku death metalu zwanego death and roll. Przyznam się od razu, że nie dostrzegam specjalnych różnic między klasyczną, a reprezentowaną przez te zespoły odmianą metalu. W teorii riffy gitarowe powinny być rockandrollowo melodyjne, a dopiero reszta, czyli perkusja i wokal, brutalne. Niestety, pomijając już fakt, iż death and roll jako taki nigdy nie zdobył sobie w Polsce szczególnej popularności, nijak nie mogę dojść do tego, jak założenia teoretyczne są realizowane w praktyce. Dla mnie to po prostu taki "brudniejszy" death. Nie zmienia to jednak faktu, że zespołów takich jak Dismember lubię posłuchać, tyle tylko, że ich muzyki nie traktuję jako innowacji.
Po tym przydługim wstępie wypadałoby wypowiedzieć się na temat muzyki zawartej na ostatnim albumie Szwedów. Problem w tym, że nie ma się za bardzo o czym wypowiadać. Dismember gra tak jak zwykle. I tyle. Z jednym zastrzeżeniem - gra gorzej. Po poprzedniej płycie - świetnym "Where Ironcrosses Grow" - można było spodziewać się więcej niż tylko kilkudziesięciu minut nieciekawego łupania. Nie ma specjalnie bogatych aranżacji, zmian tempa ani innych zabiegów, jakie uczyniły ten zespół rozpoznawalnym. Wygląda to tak, jakby panowie po raz kolejny chcieli nagrać swój pierwszy album. Surowy i bardzo szybki. Jednak od grupy z takim doświadczeniem można wymagać o wiele więcej. Dlatego też nie sposób wyróżnić jakiegokolwiek utworu - wszystkie reprezentują ten sam niewyszukany schemat: krótko, szybko i bezlitośnie do przodu.
Dismember nagrywał już dużo ciekawsze płyty. Tylko dla fanów.
autor: Mrozikos667
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
| |
''Reborn In Blasphemy...
...Like An Everflowing Stream", ewentualnie "Indecent And Obscene" - na tych wydawnictwach należy szukać esencji stylu Dismember. Moim zdaniem ostatnim albumem Dismember, który przyśpiesza krążenie krwi jest "Death Metal" z 1997...Kiedyś byli wielkim zespołem.
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|