Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
85% |
| liczba ocen: |
47 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Dreadful Shadows "Buried Again"
|
Nazwa zespołu: Dreadful Shadows
Tytuł płyty: "Buried Again"
| Utwory: |
Providence; Chains; Condemnation; Dusk; Obituary; Everlasting Words; Dissolution; Mortal Hope; The Racking Call; Buried Again |
Wydawcy: Morbid Noizz / Nuclear Blast Records / Deathwish Office
Rok wydania: 1996
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Z serii "klasyki klasyków" tym razem drugi album berlińskich
Dreadful Shadows.
Wstęp jest typowy - intro, ale w ostatniej minucie już czuć napięcie,
którego eskalacja następuje w hicie "Chains". Doskonale nadający się do
tańczenia, był on (i jest) stałym "bywalcem" w różnych klubach z "ciemną
muzyką". W sumie dość brutalny (jak na gothic-rock), z wszechobecnym
motywem granym przez smyki i porywającym refrenem, wykrzyczanym wraz z
perkusistą. Więcej o głosie wokalisty w recenzji najnowszego wydawnictwa
"The Cycle" (także na
www.rockmetal.pl). Masakra... Jeszcze dobrze nie wybrzmiał, a już
goni go "Klątwa", dość "energetyczny" utwór, przerywany akustycznymi
fragmentami. To charakterystyczne dla wielu kapel, grających w tym stylu,
weźmy za przykład Anathemę, gdzie również usłyszymy wiele akustyki
poprzeplatanej bardziej "gryzącymi" dzwiękami. Tu mamy zawsze zachowane
proporcje, a wstystko po to, by wykreować czasem aż zbyt przytłaczający
klimat. W "Obituary", wbrew tytułowi, nie usłyszymy histerycznych
wokaliz A'la John Tardy, lecz spokojne tony, chórki, kobiece wokale -
takie interludium, pogodzenie z losem, który bywa bardzo okrutny. Pod
koniec płyty kolejny klejnocik (wielu kojarzy takie teksty ze strasznym
kiczem), słodko-gorzkie melodie smyczków, ale czyż sztuka nie kroczy
często celowo na granicy kiczu? Czy identyfikacja z uczuciami bólu, żalu,
smutku jest czymś zdrożnym? Mowa o "Mortal Hope", który to utwór (ponad
siedem minut), stanowi kwintesencję ducha gotyku - mroczna romantyka
w połączeniu z patetyczną (kiczowatą?) muzą. Wszechobecne smyki, flety,
akustyka, we wstępie tylko werbel poźniej zaś eksplozja w owym bezkresnym,
nieśmiertelnym wołaniu o nadzieję. W pewnym momencie przypomniał mi się
(niech mi Czytelnik wybaczy) "November rain" pewnej niegdyś bardzo znanej
grupy rockowej - choć sam nie mogę słuchać wspomnianego utworu, to jednak
są pewne podobieństwa... Przed finałem jeszcze historia, którą odebrałem
jako drogę kogoś wpadającego w otchłań nałogu. "The racking call",
głuchy krzyk o pomoc, której nie otrzymasz i nie chcesz otrzymać. I
tak dotarliśmy do tytułowego, według tradycji wieńczącego płytę,
utworu. Także tradycyjnie na poły balladkowy, na poły bombastyczy...
Na przeciwnej stronie wkładki znajdziemy zdjęcie dość dobrze oddające
klimat: kobieta z rękami zarzuconymi na głowę w geście beznadziei,
oczekująca ponownego pogrzebania. Na koniec dwa dodatki: nieco zmieniona
wersja "Dusk" (trochę więcej akustyki we wstępie, ale poza tym bez
rewelacji) oraz specyficzna wersja utworu ekscentryka rocka Davida
Bowiego "Outside". Nie znam oryginału, więc nie mogę porównywać, ale
nie o to chodzi. Shadows nagrali ten utwór w swoim mroczno-patetycznym
stylu, dodali nieco elektroniki. Po prostu taki deser, robiący nam apetyt
na jeszcze. Nic tylko zacząć od nowa: "My chains - they'll never
fall!!!".
Myślę, że warto zapoznać się z kompozycjami Dreadful Shadows. Może
będą sie wydawały kiczowate, ale przynajmniej wpadają w ucho (no i
w mózg... ;)) i zostają tam na dość długo. Cóż, ta recenzja jest
bardzo subiektywna, tak jak i ocena, ale po co pisać o rzeczach tego
nie wartych? Mam nadzieję, że do zobłaczenia w Bolkowie.
autor: Gollum
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|