Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
67% |
| liczba ocen: |
31 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Dreams of Sanity "Komodia"
|
Nazwa zespołu: Dreams of Sanity
Tytuł płyty: "Komodia"
| Utwory: |
Komodia I: The Beginning; Beatrice; Komodia II: The Dream |
Wydawcy: Morbid Noizz / Hall Of Sermon
Rok wydania: 1997
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8
Na pewno większość z was choć raz w życiu zetknęła się z postacią
Dantego. Tak, to ten pan, który kiedyś prowadził nas przez mroczne
zakamarki raju, czyśćca i piekła w "Boskiej Komedii". Jaki jednak związek
ma jego dzieło z muzyką austriackiego zespołu? Spójrzcie raz jeszcze na
tytuł płyty... Brzmi znajomo, prawda? Wielki średniowieczny poemat stał
się inspiracją dla Dreams of Sanity.
Minęło trochę czasu zanim mogłam naprawdę poczuć smak tej muzyki. Do
dziś dokładnie nie wiem, co na dobre zachęciło mnie do zagłębienia
się w jej czarownej atmosferze. Może pochlebne recenzje, może fakt,
że Martina w międzyczasie stała się wokalistką Theriona, a może
moja intuicja głośno krzycząca, że nie są oni tylko kolejną nazwą w
"klimatycznym" metalu. Cokolwiek to było, dało mi szansę poznania
niezwykle ciekawej i niespotykanej muzyki. Niespotykanej głównie ze
względu na skład grupy. Rzadko się zdarza, że zespół metalowy (nawet
obracający się w doomowo-gotyckich klimatach) ma w swoich szeregach
dwie wokalistki. Martina i Sandra dysponują pięknymi głosami, ich
natchnione, pełne ekspresji i uczucia popisy wokalne nadają płycie
wyśnionego, rozmarzonego wymiaru. Nie oznacza to jednak, że damy są
jedynym urokiem "Komödii". Cały warsztat muzyczny także stoi na wysokim,
profesjonalnym poziomie. Kompozycje są rozbudowane, w ich obrębie jak
w kalejdoskopie zmienia się tempo, nastrój, klimat, koncepcja... ("The
Meeting" dla przykładu to intrygująca mieszanka metalu, gotyku, folku,
punku, a przez moment nawet elektroniki i... rapu; taki misz-masz,
ale niezwykle efektowny i spójny). "The Beginning" i "The Prophet"
wyrywają duszę płaczącym pięknem i atmosferą osamotnienia. "The
Ending" dla odmiany miesza niepewność z nadzieją, a "Treester" otwiera
świat utkany z niespełnionych snów... Przy tej nastrojowej otoczce
Austriacy nie zapominają czym jest metal. Czuć tu gotyckiego, czasem
nawet folkowo-barokowego ducha ("Beatrice"), natomiast z drugiej strony
słychać potężne, doomowo-heavymetalowe granie ("The Dream"). "Komödia"
jest idealnie dopasowaną układanką - raz delikatną jak intymne sny,
innym razem szaleńczą jak nocna burza... Układanką prowadzącą przez senne
marzenia, przez piekło i raj. Zupełnie tak jak spacer przez zamglone
korytarze "Boskiej Komedii" z Dantem trzymającym za rękę...
"Komödia" to bardzo ambitne dzieło. Utkane ze wspaniałych, głębokich
melodii, a jednocześnie nie pozbawione pewnego elektryzmu. Fascynacje
Dreams of Sanity mogły po drodze nieświadomie otrzeć się o The Gathering
(te częste porównania wynikają chyba tylko z tego, że w obu zespołach
funkcję wokalisty pełni kobieta, w Dreams aż dwie). Mając jednak do
wyboru ostatnią produkcję Holendrów i dzieło Dreams of Sanity, stawiam
na to drugie. Bo zdarza się przecież (ostatnio dość często), że uczniowie
przerastają mistrzów.
autor: Margaret
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|