Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
83% |
| liczba ocen: |
42 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Eels "Electro-Shock Blues"
|
Nazwa zespołu: Eels
Tytuł płyty: "Electro-Shock Blues"
| Utwory: |
Elizabeth On The Bathroom Floor; Going To Your Funeral Part 1; Cancer For the Cure; My Descent Into Madness; 3 Speed; Hospital Food; Electro-Shock Blues; Efils' God; Going To Your |
Wydawcy: Dreamworks
Rok wydania: 1998
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
To nie jest płyta dla każdego. W każdym razie na pewno nie dla tego, dla
kogo muzyka jest tylko tłem dla codziennych zajęć. Te dźwięki wymagają
uwagi, skupienia i cierpliwości. Wiele żądają, ale jeszcze więcej dają. A
na pozór jest to tylko szesnaście nieco zakręconych piosenek. Piosenek,
których długość ani budowa nie daje do zrozumienia, że mamy do czynienia
z czymś niezwykłym. Tu słowem-kluczem jest klimat.
Zaczyna się od "Elizabeth On A Bathroom Floor". Delikatne brzmienie
klawiszy i gitary akustycznej, recytowany podłamanym głosem tekst. I
nagle utwór niespodziewanie przechodzi w "Going To Your Funeral Part I",
z uwypukloną mrocznie brzmiącą linią basu i nie mniej mrocznym tekstem:
"Going to your funeral now and feeling I could scream, everything
goes away...". I trzeba zaznaczyć, że słowa są nawet ważniejsze
od muzyki. To nie jest kolejny wymysł "artysty" o wybujałej fantazji,
pragnącego urzeczywistnić jakąś ponurą wizję. To sama rzeczywistość. Mark
Everett (wolący być określanym jako "E") nagrał ten album po samobójczej
śmierci swej siostry w zakładzie psychiatrycznym. Teksty w części zostały
oparte na jej zapiskach, część dopisał sam "E". Nie trzeba chyba nikomu
tłumaczyć, jak wielką tragedią jest śmierć bliskiej osoby. Dlatego
czuć w tym albumie coś, czego tak brakuje we współczesnym świecie -
szczerość. To nie jest płyta napisana z myślą o listach przebojów... Ale
do rzeczy. Kolejny utwór, poszarpany rytmicznie "Cancer For The Cure",
robi nie mniejsze wrażenie niż dwa wcześniejsze. Zaczyna się niesamowicie
przesterowaną gitarą i monotonnym rytmem perkusji, po chwili dochodzą
klawisze i obłąkańczy śpiew "E". I cały czas ten niesamowicie ponury
nastrój. Ale już kolejny "My Descent Into Madness" zaskakuje. Wesoła
melodyjka, trip-hopowy podkład i wokaliza "la la la la..." robią
dziwne wrażenie. Smutny pozostaje jedynie tekst. W sumie podobnie jest w
kolejnym "3 Speed" - lekkiej, akustycznej balladzie. Ale w następnym -
"Hospital Food" - klimat jest jakby... jazzowy, wrażenie to potęguje
gra saksofonu. Dalej jest jeszcze ciekawiej. W kompozycji tytułowej
podkład tworzą pojedyncze dźwięki klawiszy, na których tle "E" recytuje
tekst. "Efils' God" - nieco podobny do wcześniejszego "My Descent Into
Madness", potem jeszcze króciutki instrumentalny "Going To You Funeral
Part II" (już nie tak dołujący jak "...Part I") i najdziwniejsza piosenka
na całej płycie -"Last Stop: This Town". Zaczyna się klawiszową melodyjką
rodem z bajek dla dzieci, a chwilę później "E" zaczyna śpiewać: "Jesteś
martwa, lecz świat wciąż się kręci..." i w smutnym z pozoru tekście
zaczynamy dostrzegać iskierkę nadziei. Po przesłuchaniu całego albumu
daje się zauważyć, że jest on jakby drogą. Od zagubienia i rozpaczy do
odzyskania nadziei, i chęci życia. A "Last Stop: This Town" wyraźnie
zaznacza środek tej drogi.
W tym miejscu skończę. Nie chcę opisywać kolejnych utwórów, gdyż
na dobrą sprawę nie da się ich opisać tak, by oddać to co w nich
najistotniejsze. Tego trzeba po prostu posłuchać. Przytoczę jeszcze
tylko fragment tekstu finałowego utworu "P.S. You Rock My World": "I
myślałem o tym jak każdy umiera i może nadszedł czas by żyć". Ja co
do tego nie mam wątpiwości. Carpe Diem.
autor: Lambert
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|